Antoni Czechow, „Pawilon 6”


Antoni Czechow
„Pawilon 6”


            W odróżnieniu od dramatów Czechowa, które dość często goszczą na deskach teatrów, ostatni raz z prozą tego rosyjskiego twórcy spotkałem się kilkanaście lat temu, gdy jako student filologii polskiej przeczytałem „Śmierć urzędnika” i „Człowieka w futerale”. Pomimo upływu czasu doskonale pamiętam treść tych nowel, ich lekko ironiczny ton, subtelne poczucie humoru, niespodziewane zwroty akcji i zaskakujące zakończenia. Między innymi to właśnie doskonałość formy i przewrotność treści sprawiły, że Czechowa okrzyknięto, z czym się absolutnie zgadzam, „mistrzem małych form literackich”. Te małe arcydzieła uzupełnione jeszcze o dość dosadną krytykę społeczeństwa rosyjskiego, przybierającą często formę uniwersalnego zwierciadła ludzkich przywar, sprawiły, że z ogromną satysfakcją przyjąłem informację o pojawieniu się na rynku wydawniczym kolejnego zbioru opowiadań Antonego Czechowa.
            „Pawilon szósty” to zbiór nowel, które nie są obce polskim czytelnikom. Pojawiały się już w różnych wydaniach i każdy zainteresowany prozą Czechowa może je odnaleźć na zakurzonych półkach bibliotek. Specjalnie piszę tu „zakurzonych”, bo założę się, że większość miłośników literatury, choć może zna nazwisko rosyjskiego twórcy, to nigdy nie przeczytała jego dzieł. I nie ma się temu co dziwić. Dziś, gdyby nie obecność klasyki literatury w szkołach, to większość utworów, przynależących do tego nurtu, zostałaby zapomniana lub byłaby znana wyłącznie z ekranizacji lub adaptacji filmowych. Nad smutnymi przyczynami i skutkami takiego mechanizmu warto się zastanowić, ale wymaga to głębszej i bardziej szczegółowej analizy, na co nie ma miejsca w tej recenzji. Dlatego bez większego namysłu mogę jedynie stwierdzić, że pomysł wydawania klasyków jest bardzo trafny. Dzięki temu ich utwory mogą trafić nie tylko do znawców literatury, ale także do każdego innego czytelnika, który z klasyką ma niewiele wspólnego, a dla którego sam zwrot „nowość” na półkach księgarni stanowi wartość samą w sobie.
„Pawilon szósty” to zbiór nowel, na który składają się, oprócz noweli tytułowej, jeszcze trzy inne: „Pojedynek”, „Wrogowie” i „Przykrość”. Starannie dobrane utwory reprezentują to, co najlepsze w prozie Czechowa. Pisarz z ogromną lekkością i dbałością o szczególny buduje fabułę, by w charakterystycznym dla nowel miejscu zadziwić czytelnika nagłym i zaskakującym zwrotem akcji i jeszcze ciekawszym jej rozwiązaniem. Dzięki temu ci, którzy znają choć trochę prozę Czechowa, niemal od samego początku próbują przewidzieć przebieg wydarzeń, niejednokrotnie ponosząc porażkę w konfrontacji z treścią utworów, a inni, mając styczność z prozą pisarza po raz pierwszy, na pewno zdziwią się przewrotnością budowanej fabuły. Obok znakomitej konstrukcji autor ze znaną sobie lekkością bawi odbiorcę ironią i w karykaturalny sposób kreuje bohaterów. W ten sposób - co jak na czasy, w których tworzył, było dość ryzykownym posunięciem - demaskuje hipokryzję i obnaża płytkość ówczesnych warstw społecznych – ziemiaństwa, inteligencji, urzędników i arystokracji. Drwi ze sztucznej teatralizacji życia („Pojedynek”), wyśmiewa skłonność do przesadnego manifestowania etykiety („Pojedynek”, „Wrogowie”), obnaża rozbudowaną do granic możliwości biurokrację („Pawilon szósty”) i pokazuje zobojętnienie ludzi na cierpienie innych („Pawilon szósty”, „Przykrość”) Obraz, jaki buduje, staje się krzywym zwierciadłem ówczesnej Rosji, gdzie najważniejszy jest nie człowiek, ale jego przynależność do określonej warstwy. W takim świecie ludzie okazują się być jedynie pionkami w grze, której reguły wyznaczają układy i powiązania społeczne, a jednostka w jednej chwili może stracić nie tylko pozycję i majątek, ale i życie. To, co opisuje Czechow, nie jest może czymś nowym nawet jak na tamte czasy, ale sposób, w jaki to robi, potęguje wyjątkowość jego prozy.
Czytając zgromadzone w zbiorze nowele Czechowa, oczywiście na plan pierwszy wysuwa się utwór tytułowy – „Pawilon szósty”. Niektórzy twierdzą, że jest to jedno z najlepszych dzieł pisarza. Czechow przedstawił w nim dość dosadną analizę rosyjskiej inteligencji i zobrazował mechanizm działania układów społecznych. W świecie  tym nie ma miejsca na uczciwość i sprawiedliwość. Liczy się majątek, gra pozorów, pozycja społeczna i sieć niewidzialnych powiązań. Człowiek inteligentny, żyjący zwłaszcza na prowincji, „gdzie burmistrz i wszyscy radni są na wpół analfabetami”, pomimo nawet najlepszych chęci nie jest w stanie zmienić rzeczywistości i wtapia się w bylejakość otaczającego świata. Przykładem takiej postaci jest główny bohater noweli, lekarz - Andriejem Jefimyczem Raginem. Na początku pełen chęci i zapału do pracy, w końcu poddaje się i odsuwa od chorych. Najgorsze jest jednak to, że jako człowiek inteligentny ma świadomość porażki i godzi się na reguły rządzące zepsutym światem, o czym sam mówi:
„Służę złej sprawie i biorę pensję od ludzi, których oszukuję; jestem nieuczciwy. Lecz wszakże ja sam jestem tylko niczym, ja jestem tylko cząstką koniecznego zła społecznego: wszyscy urzędnicy powiatowi są szkodliwi i darmo biorą pieniądze…”
Owładnięty marazmem i skazany na intelektualną samotność lekarz bratnią duszę odnajduje w pawilonie 6, gdzie przebywają psychicznie chorzy. Spotkanie  dotkniętego paranoją prześladowczą, ale równie oczytanego i inteligentnego pacjenta - Iwana Dymitrycza Gromkowa, jest dla Ragina zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Błogosławieństwem dlatego, że w końcu może toczyć filozoficzne dysputy z człowiekiem równym sobie, a przekleństwem, bo adwersarz to człowiek szalony. A kto może poważnie dyskutować z „wariatem”, jeśli nie inny „wariat”? I od tego momentu rozpoczyna się powolny upadek i degradacja społeczna Ragina, której przyczyną było to, że w ciągu dwudziestu lat swojej pracy znalazł w całym mieście jednego tylko mądrego człowieka, na dodatek szaleńca.

            Oprócz nieco komicznego i karykaturalnego przedstawienia społeczeństwa rosyjskiego oraz zdemaskowania absurdów rządzących światem, Czechow wplata w niektóre nowele wątki filozoficzne. Dzieje się tak przede wszystkim w tytułowym „Pawilonie szóstym” oraz „Pojedynku”. Na szczególną uwagę zasługuje tu pierwszy utwór. Odnajdujemy w nim polemikę ze stoickimi założeniami Marka Aureliusza. Autor poprzez opisaną historię Ragina podważa przekonanie bohatera, że prawdziwe szczęście to suma wewnętrznych przeżyć człowieka, wynikających ze stłumienia emocji i dążenia do mądrości. W finalnym rozrachunku prawda okazuje się zupełnie inna. Bierne poddanie się losowi pomimo posiadanej wiedzy, nie pomniejsza ludzkiego cierpienia, a ból fizyczny jest równie dotkliwy jak ten psychiczny. Próbuje przekonać o tym lekarza Gromkow, ale dopiero własne doświadczenie nieszczęścia pozwala zrozumieć Raginowi, że stoicyzm to filozofia szaleńców.

            Pomimo tego, że „Pawilon szósty” jest uznany za arcydzieło nowelistyki, to wszystkie utwory zawarte w publikowanym zbiorze dzięki kunsztowi autora posiadają cechy wyjątkowości. Każdy z nich, oprócz tego, że demaskuje ludzkie przywary, to zaskakuje przewrotnością treści i humorem. Tak się dzieje między innymi w „Pojedynku”, który mimo wszystko z powodu zbyt długiego budowania akcji, jak na nowelę, i wprowadzeniu nazbyt dużej ilości bohaterów, uznaję za najsłabszy utwór. Czytelnik, czytając to opowiadanie, próbuje przewidzieć, z kim zmierzy się Łajewski i czy podczas strzelaniny nie zginie przypadkowy świadek. Konfrontacja przewidywań z zamiarami pisarza okazuje się jak zwykle porażką. Czechow dyskretnie podejmuje grę z czytelnikiem i nie pozwala popaść mu w nudę. Tak się dzieje także w innych utworach zgromadzonych w tym zbiorze („Pawilon szósty”, „Przykrość”). Pamiętać jednak należy, że zamierzona przez Czechowa gra z odbiorcą to tylko środek do osiągnięcia celu, którym jest obnażenie hipokryzji i zakłamania ówczesnego społeczeństwa. 

            Oprócz oczywistych walorów literackich utworów Czechowa, opowiadania i nowele autora mają jeszcze jedną zaletę, z powodu niezbyt długiej treści można je czytać na raz. Mogą stanowić przerywnik między opasłymi powieściami lub na chwilę odciągać od trudów codzienności w niewielkich chwilach wytchnienia. Polecam „Pawilon 6” i obiecuję, że nowele Czechowa, chociaż należą do nielubianej przez wielu klasyki, smakują lepiej niż niejedna współczesna nowość.

Tomasz Duda


Ocena: 8/10

 Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu: MG

Tomasz Duda
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz