Filmy, które skradły mi serce

Źródło
Nie jestem kinomanką, nigdy nią nie byłam, choć zawsze lubiłam oglądać filmy. Gdy do wyboru mam książkę albo film, zawsze wybieram książkę. Moja dusza i serce należą w pełni do papierowych stron. Czasami w weekendowe wieczory lubię usiąść na kanapie i włączyć ciekawy film. Mam swoje ukochane produkcje i są to zarówno filmy, jak i seriale. Wierzcie mi, że jeżeli film/serial jest w stanie oderwać mnie od książek, to naprawdę musi mi się podobać!

Opowiem Wam dziś o produkcjach, które kocham całym sercem, niektóre z sentymentu, inne z powodów zupełnie bezsensownych, a nawet śmiesznych.





SERIALE

Nigdy za nimi nie przepadałam, strasznie irytowały mnie ciągnące się latami telenowele, a jeszcze bardziej irytowało mnie zawsze to, że są ludzie, którym nie szkoda na nie czasu. Bzdurne miłostki, wyssane z palca problemy i ciągle rzucane pod nogi kłody - to zdecydowanie nie dla mnie. Rzadko kiedy daje się wciągnąć w serial, ale kiedy jakiś mnie porwie, to wraz z ostatnim klapsem zabiera cząstkę mojego serca! Nie przesadzam!

1. Dr House

Źródło

Jest ktoś, kto nie zna tego charyzmatycznego mistrza sarkazmu? Gregory House to człowiek, którego z pewnością polubiłabym, gdybym go kiedykolwiek spotkała. Za ten cięty język, za te sprośne żarty, za to, że pod skorupą gbura i skończonego gnojka jest mały chłopiec, pragnący miłości. Zabawne, że w niemal każdym odcinki wielosezonowego serialu, House niemal zabija pacjenta, zanim go uleczy. Oczywiście nie wszyscy pacjenci Grega mają to szczęście, by wrócić do domu, ale każdy przypadek jest niesamowicie intrygujący i mówiąc krótko, każdy odcinek widziałam z kilkanaście razy. Moją ulubioną prócz House'a bohaterką jest Trzynastka, grana przez Olivię Wilde, rzadko kto rozumie moją fascynację tą postacią, a dla mnie jest wręcz hipnotyzująca.

2. Czas honoru

Jak ja mogłam żyć bez tego serialu? Moje życie po nim też już nie jest takie samo. Wszystko za sprawą Patrycji, która tak zachęcała mnie do obejrzenia go, że nie miałam wyboru. Jestem jej naprawdę wdzięczna, choć momentami też jej nienawidziłam, bo nie mogłam się oderwać od laptopa. Tylko ona i inne redakcyjne koleżanki wiedzą, co wyczyniał ze mną ten serial i jak przeżywałam... Wojna pokazana w taki sposób, że każdy momentalnie czuje wdzięczność za Polskę, w jakiej dziś żyjemy. Mimo wszystko. Nie musimy walczyć o każdą kromkę chleba, możemy ze spokojem wyjść z domu, możemy pojechać na wakacje i wyjść na zakupy. Kiedyś wychodząc z domu, można było tylko mieć nadzieję, że dane będzie do niego powrócić. Wierzcie mi, że to świetna produkcja, niesamowicie grająca na uczuciach, bardzo realistyczna, ani trochę niepodkoloryzowana, momentami brutalna, ale prawdziwa.

3. Gotowe na wszystko

Źródło


Genialny serial opowiadający o losach skrajnie różnych pań domu z przedmieścia. Na oczach widza bohaterowie, a w zasadzie bohaterki się zmieniają, przeżywają wielkie tragedie i wielkie radości. Niejednokrotnie stawiają wszystko na jedną kartę, błyskawicznie podejmują decyzję i co najważniejsze są lojalne! Nie cofną się przed niczym dla dobra swoich rodzin, zakopią trupa w lesie, będą udawały ciążę, by nie wydało się, że nastoletnia córka zaciążyła, a nawet włamią się do czyjegoś domu. W zasadzie są gotowe na wszystko! Uwielbiam je wszystkie, ale od zawsze najbardziej sympatią darzę Bree. Serial jest wielowątkowy, nieco szalony i momentami absurdalny, ale to świetne urozmaicenie wieczoru, wierzcie mi, że pozwala się wyłączyć. W tym roku jeszcze go nie oglądałam, niedługo po raz kolejny muszę do niego wrócić.

4. Chilling Advencers of Sabrina


Moje ostatnie odkrycie, a w zasadzie nie moje tylko Pauliny, kolejnej zaprzyjaźnionej redaktorki. Ta produkcja Netflixa jest czymś zupełnie innym, niż seriale, które opisałam Wam wyżej. Tutaj rządzi fantastyka, czarna magia, demony, rytuały, klimat jest bardzo ponury i mroczny. Często niejednokrotnie oglądając któryś z odcinków, odwracałam wzrok. Z natury jestem tchórzem, a pojawiające się znikąd potwory przyprawiały mnie o gęsią skórkę. Po obejrzeniu pierwszego sezonu nie mogę się doczekać kolejnego, przed Sabriną ciężkie wybory, a także konsekwencje wyborów, których dokonała wcześniej. Oglądając ten serial, nie miałam dużych wymagań, choć dialogi czasem są nieco absurdalne, nie przeszkadza mi to. Po ciężkim dniu Sabrina pozwala się odstresować i skupić uwagę na czymś innym, a co więcej, udowodniła mi, że wcale nie jestem za stara na czary-mary!

FILMY

1. Wybór

Ekranizacja książki Sparksa o tym samym tytule. Na punkcie tego filmu miałam obsesję, co potwierdzić Wam znów mogą moje redakcyjne kumpelki. Obejrzałam raz i przepadłam. Nie wiem, dlaczego ten film porwał mnie bardziej niż inne ckliwe romansidła, ale wywrócił mi serce do góry nogami. Zdecydowanie. Po tym, jak w ciągu trzech dni obejrzałam ten film pięć razy, postanowiłam przeczytać książkę, nie należę do wielbicielek pióra Sparksa, brak mu bardzo popularnej dziś lekkości. Niestety, ale i w tym przypadku "Wybór" w wersji papierowej mnie nie porwał, ale ekranizacja... Moi drodzy to naprawdę warto zobaczyć, choćby dla samego Benjamina Walkera!

2. Narodziny gwiazdy


Ci z Was, którzy nie mieli jeszcze okazji zobaczyć tego genialnego filmu, koniecznie powinni to nadrobić. Być może nadal grają go jeszcze w kinach, koniecznie sprawdźcie! Podchodziłam do tej produkcji z dystansem, nigdy nie darzyłam sympatią Lady Gagi, zawsze kontrowersyjna, dziwna, specyficzna. Jej muzyka nigdy mi się nie podobała, zawsze od razu zmieniałam stację, słysząc zaledwie kilka pierwszych nut. Przeżyłam szok, słowo. Przede wszystkim okazuje się, że Gaga, kiedy zdejmie dziwaczne paznokcie, włosy, rzęsy, zmyje makijaż i założy normalne ubrania, naprawdę jest piękna! Wygląda jak zwyczajna dziewczyna, z którą bez trudu można się zaprzyjaźnić. Drugim szokiem były jej umiejętności aktorskie, mistrzostwo! Zagrała lepiej niż niejedna doświadczona aktorka, czapki z głów moi mili. Bradley Cooper potrafi śpiewać! Zaskoczeni? A jakże! Ja też! Dużo zaskoczeń jak na jeden film, a okazuje się też, że Lady Gaga ma powalający głos! Kawałki, które stworzyła do tego filmu to zupełnie inna muzyka od tej, którą stworzyła do tej pory. Coś hipnotyzującego, z duszą i głębią... Jestem tak zakochana w chemii między bohaterami, w ich historii i w muzyce, że słowa nie są w stanie tego odpowiednio opisać. Pisząc to, słucham niedawno zakupionej płyty z muzyką z filmu i jestem w niebie! Siódmym niebie!

3. Światło między oceanami


Włączając ten film na Netflixie, nie spodziewałam się czegoś takiego. Włączyłam z nudów i dlatego, że wiele słyszałam o książce, mimo że jej nie czytałam. Teraz już wiem, że z pewnością już jej nie przeczytam. Dlaczego? Jestem mamą, która nie widzi świata poza swoim dzieckiem, nie wyobrażam sobie, że mogłoby nie być mojej córeczki, że mogłabym być kobietą bezdzietną, nieobdarzoną przez życie, los, czy Boga tak wielkim szczęściem. Bohaterowie tego filmu nie mieli takiego szczęścia, mimo starań, błagań i wiary niedane było im posiadanie własnego dziecka. Kiedy w łodzi przy martwym mężczyźnie znajdują niemowlę, postanawiają je zachować, powiedzieć, że to ich dziecko... Nie spodziewają się jednak, że przyjdzie im ponieść konsekwencje tego wyboru. Zresztą nie tylko im... Niesamowita historia, po której długo nie mogłam dojść do siebie...

Mam jeszcze naprawdę konkretną liczbę lubianych filmów, ale nie chciałabym Was zanudzić. Czasem naprawdę warto jest, oderwać się od książek i sięgnąć po innego rodzaju rozrywkę. Jeśli Wy także macie swoje ulubione seriale lub filmy, które muszę obejrzeć, to proszę, podzielcie się nimi ze mną w komentarzu!


Julia Komorska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Uwielbiam Czas Honoru ♥♥ Sabrine obejrzałam kilka odcinków, a filmy na pewno nadrobie :)
    Pozdrawiam, Pola z https://czytamytu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń