"Gordian" - Melissa Darwood

Zawsze w chwilach takich, jak ta, zastanawiam się, co też mnie podkusiło? Może sam szatan? Już okładka powinna mnie wystarczająco zniechęcić, nie wiem, dlaczego tak się nie stało i wierzcie mi, że aż łapię za głowę z powodu własnej głupoty i naiwności. Dlaczego naiwności? Dlatego, że uwierzyłam w polską autorkę, a nie robię tego często... Stwierdziłam, że dam jej szansę, że może to będzie świetna książka, że w końcu Polak też potrafi! No i potrafi, owszem, tylko, czy jest się czym chwalić? No niestety nie sądzę... Kolejna męska klata na okładce z dodatkowym, oszpecającym 18+ powinna być dla Was sygnałem, by pięć, a może i dziesięć razy się zastanowić, zanim wydacie na "Gordiana" choćby złotówkę...

Pierwszy wniosek, jaki przychodzi mi do głowy, to to, że ktoś - czytaj autorka, na siłę próbował skopiować styl, pomysł i fabułę od zagranicznych autorów. Nie mogłam pozbyć się tego wrażenia przez wszystkie strony, które zmęczyłam.

Gordian to oczywiście BÓG! Na jego widok kobiety niemal od razu mają orgazm, taki jest seksowny, przystojny i wspaniały! Mężczyzna studiuje inżynierię i jest trenerem sztuk walki, coby kobietki i czytelniczki (nie wiem które) mogły jeszcze bardziej sikać w majtki z podniecenia...
Oczywiście jak na takiego króla seksu przystało, Gordian jest doskonale wyposażony, a jakże! Niezły z niego cwaniak i spryciarz, bo dobrze wie, z kim się przespać! Z racji tego, że "Gordi" zabił swojego ojca i wiedział, co mu za to morderstwo grozi, postanowił (wybaczcie za wyrażenie) przelecieć sędzinę! A co! Gordianek jest oczywiście świetnym studentem, ale nie lubi chodzić na wykłady, więc uprawia seks także z kumpelą, która podsyła mu notatki. Jak wiadomo, na studiach im więcej znajomości, tym lepiej, więc Gordian od czasu do czasu lubi też przelecieć sekretarkę, czy kim to ta kobieta była... Już się pogubiłam. To wcale nie koniec podbojów Boga seksu, co to, to nie, w końcu jest trenerem sztuk walki, a i tam potrzebna jest recepcjonistka, dlaczego miałby sobie z nią nie ulżyć?

Bohater tej "książki" bzyka wszystko, co się rusza. Wierzcie mi, że pogubiłam się już, która kobieta, kim była, bo jest ich mnóstwo. Dowodem na to są rozdziały, bezsensownie nazywane imionami kobiet, z którymi akurat Gordianek baraszkuje. Może autorka wiedziała, jakie to chaotyczne i nazwami tych rozdziałów chciała czytelnikowi pomóc? Nie wiem, dla mnie to absolutnie bez sensu, kolejny irytujący element... Gordi ma też chrapkę na przybraną siostrę, nawet mówi mamie, że "chce ją przelecieć", a co! Kira bezczelnie mu się opiera, ale spokojnie, nie martwcie się, Gordian nie dopuści do tego, żeby nabiał w spodniach popękał, nawet podczas rodzinnego wyjazdu do Grecji, udaje się do starej sąsiadki, coby sobie ulżyć.

To wszystko wyżej to jednak jeszcze nic! Wspomniałam, że Gordian zabił ojca. Ojciec znęcał się nad żoną i synem, więc Gordi wyrzutów sumienia nigdy nie miał, ale niestety, ojciec wraca! Zapytacie pewnie jak, a odpowiedź jest głupsza, niżbyście się mogli spodziewać. Szatan moi mili! Ojciec powraca pod postacią szatana, jeśli można to tak ująć w ogóle. Nieustannie Gordianek widzi go w snach, słyszy jego głosy, podpowiadające, co ma robić, a także jego groźby! Przetoczę Wam kilka z nich, bo to prawdziwe hity!

Wypełnij ją nasieniem - słyszę głos w głowie, ale od razu go ignoruję.
Mam na fiucie kondom, więc nikogo niczym nie będę wypełniał.
Masz ją zapłodnić, chce mieć z nią potomka!

Zerżnij ją... - słyszę głos w swojej głowie. Zerżnij ją tutaj, teraz, przy nich.
Lubię się pieprzyć, ale kurwa, bez przesady. Nie jestem ekshibicjonistą.
Nie podnieca mnie obnażanie się przed innymi, zwłaszcza przed moim najlepszym kumplem
i laską, którą chciałbym zaliczyć.
Masz zrobić to, co ci każę, bo spotka cię kara! Masz się z nią pieprzyć na ich oczach! Zrób to!

Zastanawiam się, czy jest potrzeba, by te cytaty skomentować? To z pewnością nie jest normalne, a ja czytając tę książkę, miałam wrażenie, że autorka robi ze mnie idiotkę. Gordian jest tak zły, że udaje mu się pobić nawet księdza, w kościele! Ksiądz wcale się mocno nie gniewa, twierdzi bowiem, że nasz kochany Gordi jest opętany i próbuje pozbyć się tego demona. Niestety całkiem niespodziewanie Gordianek zgrabnym kopniakiem wytrąca księdzu święconą wodę i ucieka z tego przerażającego miejsca, jakim jest dla niego kościół! Uf! Myślałam, że to przy tym fragmencie będę się śmiała najbardziej, ale byłam w błędzie!

Podczas wakacji w Grecji Gordi idzie do lasu pobiegać, słyszy wśród drzew, chaszczy i bagienek dziecięcy płacz. Ponieważ Gordianek jest jednak też troszkę dobry, postanawia pobiec dziecku na ratunek. Płacz i wołanie o pomoc się nasila, ale biedny mężczyzna nie wie, w którą stroną pobiec. Wtem znikąd pojawia się kobieta! Nie taka byle jaka, bo to wiedźma jest, wiecie, jak z bajek! Gordi pyta ją, czy słyszy płacz, na co ta odpowiada, że to jego wnętrze woła o pomoc! Rozumiecie to?! Wnętrze! Na szczęście wiedźma mówi mu, że na ratunek nie jest jeszcze za późno! Uff!

Jest mi wstyd, że w ogóle to czytałam, czuję się po prostu zażenowana. Romansu tu nie ma wcale, jest mnóstwo obleśnego seksu, zero chemii, Kiry prawie tu nie ma, ale wcale mnie to nie dziwi, skoro musiało być miejsce na wszystkie kochanice Gordiana. Wątek problemów Gordiego z przeszłości jest śmieszny, po co ten szatan ja się pytam? Erotyka, fantastyka, dramat... Owszem ostatnio bardzo modne jest tworzenie bohaterów z bolesną, traumatyczną przeszłością, ale kogoś tu chyba zbyt poniosła wyobraźnia. Nie lubię wypowiadać się o książkach, tylko i wyłącznie źle, ale przykro mi, nic dobrego tu nie znalazłam. Styl, język, dialogi... Brak słów, żeby odpowiednio to podsumować, naprawdę. Powieść dedykowana niewymagającym, spragnionym seksu kobietom, które nie wychodzą nawet z domu, takie mam wrażenie. Przykre jest dla mnie to, że autorzy, tworząc coś takiego, naprawdę mają swoich czytelników za idiotów. Przykre jest także to, że wydawnictwo, które naprawdę bardzo lubię, strzela sobie tak w kolano! Nie doczytałam tej książki, nie dało się, a poświęconego na nią czasu już nie odzyskam, bardzo żałuję.

Na zakończenie zostawię Wam jeszcze jeden cytat!

Nie mogę złapać tchu. Unoszę się, zapalam lampkę na szafce nocnej i czuję,
że mam mokre posłanie. Odkrywam kołdrę. Ja pierdolę! Zeszczałem się w gacie.
Kurwa, prawdziwy ze mnie kozak.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe

Julia Komorska


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

8 komentarze:

  1. To jest tak koszmarne i złe że aż chyba przeczytam przy okazji jakiegoś booktouru:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tylko popijając czymś mocniejszym! 🙊

      Usuń

    2. Zkoda czasu i dobrego alkoholu. Jedno i drugie spożytkować na spotkanie z przyjaciółmi.

      Usuń
  2. Ciagle sie wacham czy się za nią zabrac :)
    Pozdrawiam, Pola z https://czytamytu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Po fragmentach zapowiadających to dzieło wiedziałam że jest źle. Ale że aż tak??? Wiedziałam dlatego to omijałam. Współczuję i jednocześnie gratuluję tego ostrzeżenia😀

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie znak +18 jest rewelacyjnym rozwiązaniem, ponieważ wcześniejsze książki autorki były pisane dla młodzieży. W takim wypadku np matka córce krzywdy nie zrobi 😅😅😅

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet nie zamierzam brać jej do ręki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam inne książki autorki i podobały mi się, dlatego tę też bardzo chciałam poznać, ale Twoja negatywna opinia nie jest pierwszą jaką spotykam. I nie wiem, czy się skusić czy odpuścić sobie. Nie chcę się zrażać do autorki, którą bardzo lubię. :)

    OdpowiedzUsuń