"Grzesznik" - Artur Urbanowicz


fot. Artur Urbanowicz
   Żałuj za grzechy! Żałuj za grzechy, póki nie jest za późno! Bo kiedy przegapisz tę chwilę, już nie będzie ratunku dla Twojej duszy i spotka Cię wieczne potępienie! Posłuchaj swojego Anioła Stróża i czyń dobro! Dlaczego te nawoływania wywołują u mnie obecnie gęsią skórkę? Odpowiedź jest bardzo prosta! Wszystko za sprawą Artura Urbanowicza i jego powieści “Grzesznik”. 
   W recenzji “Inkuba” pisałam: “nic nie jest tym, na co wygląda” i chyba będę musiała się przyzwyczaić, że to motto będzie swoistym symbolem autora. Jest to dla mnie ogromny plus, a i zabieg wcale nie łatwy. Zapytacie dlaczego. Otóż bardzo łatwo popaść w jeden schemat i znudzić czytelnika. Skoro to nie jest tak, jak jest, to jest inaczej, meh, gdzie tu suspens? A jednak pan Artur robi to w mistrzowski sposób, od którego jeżą mi się włosy na głowie i rękach. Czytając książkę można się zachować na dwa sposoby. Po pierwsze można przejść do porządku dziennego, że taka jest fabuła, denerwować się na autora za niespójność w niektórych momentach. Po drugie czytelnik zakłada, że coś tu jest nie tak i na pewno będzie inaczej (ja tak miałam do pewnej chwili, a potem przeszłam do opcji numer jeden - kobieta zmienną jest). A jak było ostatecznie? Tego można dowiedzieć się z kart książki. Nic nie dzieje się bez przyczyny, jest spójne i ostatecznie niepozostawiające wątpliwości.
"Suchy złapał się za głowę. Skala okrucieństwa, jakie rozpościerało się przed jego oczami, to było już za wiele nawet dla tak doświadczonego gangstera, jak on. Wpadł w panikę."
     Początkowo bardzo nie lubiłam głównego bohatera. Drażnił mnie niesamowicie i nie potrafiłam czerpać przyjemności ze śledzenia jego losów. O takim bucu dawno nie czytałam i w sumie życzyłam mu wszystkiego najgorszego. Lubicie, gdy marzenia się spełniają? Bo moje zostały zrealizowane do tego stopnia, że zaczęłam żałować… i w końcu polubiłam tego drania. Nikomu nie życzę tego, co, koniec końców, spotkało szefa suwalskiego półświatka. Postać Suchego cały czas miała wzbudzać skrajne emocje. Każdy z bohaterów robi to, z resztą, na swój sposób. Ale o ile Suchocki gwarantuje nam emocjonalny roller coaster, to pozostali mają z góry określone role. Autor ma talent do kreowania postaci i ich charakterów. 
żródło
     Ogromną radość sprawiło mi także śledzenie losów bohaterów na mapie. Do samych Suwałk na razie niestety nie mam kiedy się wybrać, ale dzięki Internetowi dane mi było chociaż to. Nie bez kozery Artur Urbanowicz jest nazywany promotorem Suwalszczyzny. Do tej pory tamte rejony kojarzyły mi się z Puszczą Augustowską i polskim biegunem zimna. Gdybym teraz tam pojechała, znałabym dość dobrze topografię miasta, a także jego historię. Takich inicjatyw potrzeba nam w polskiej literaturze!
    “Grzesznik” jest horrorem, chociaż przez pierwszą połowę (może nieco mniej) nic na to nie wskazuje. Ciężko jest mnie przestraszyć tym gatunkiem literackim, a jednak powieść przeraziła mnie swą beznadzieją (sic!)! Beznadziejną walką człowieka z przeciwnościami losu, własnym charakterem, tym, że jest tylko trzciną targaną wiatrem w wiecznie burzowej wojnie Dobra i Zła. A, że jest trzciną myślącą, do tego posiadającą wolną wolę, zmagania te nie należą do najłatwiejszych. Alegoria goni alegorię i pokazuje, że tylko od nas zależy, czy za nasze uczynki spotka nas nagroda, czy kara.
"Czuł na plecach wzrok tego czegoś. Czuł te czerwone oczy przenikające go na wylot, jak rentgen. Czuł też, że to coś się uśmiecha i ukazuje te swoje białe, drapieżne, ostre zęby. Że żyje własnym życiem i doskonale zdaje sobie sprawę z psychozy, która właśnie w tym momencie kompletnie odebrała Markowi rozum."
     Książkę polecam wszystkim miłośnikom literatury fantastycznej i fanom horrorów. Znajdzie się tu wszystko: miłość i nienawiść, zbrodnia i kara, seks, alkohol i wyrzuty sumienia. Autor potrafi zaciekawić, uzależnia czytelnika od siebie. Czytając czułam się jak dziecko, któremu opowiada się bajkę na dobranoc. Chciałam jeszcze i jeszcze, i jeszcze… chciałam od razu wiedzieć co się wydarzy. Brakowało mi cierpliwości. A gdy ostatecznie zrozumiałam, co się tak naprawdę wydarzyło, poczułam się, jakbym dostała łopatą po głowie. Tego się nie spodziewałam… jeśli chcecie sprawdzić, czy można na przestrzeni kilkuset stron doznać takiej huśtawki emocjonalnej, to zapraszam do lektury! Nieprzeczytanie tej powieści będzie jednak grzechem. A za grzechy przyjdzie kiedyś słono zapłacić...
„Tak skończył Suchy.”
fot. Artur Urbanowicz

Ocena 10/10


Anna Bąk

About Anna B

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz