Klasyki, które muszę przeczytać


Klasyka to dział sztuki, który uznawany jest za coś elitarnego. Od lat jest ona wywyższana i z jakiegoś powodu uważana za bardziej wartościową. Szczególnie widoczne jest to w literaturze, gdzie wiele dzieł z tego gatunku zyskuje miano lektur szkolnych. Dzięki temu od najmłodszych lat jej poznanie staje się pewnego rodzaju przymusem. Nic więc dziwnego, że wielu jej unika jak diabeł święconej wody. Uważam jednak że to błąd. Nie powinno się oceniać książki nie tylko po okładce, ale i po gatunku. Oczywiście każdy ma swoje ulubione, ale nie znaczy to, że inne nie mogą mu się spodobać. Sama uwielbiam otwierać się na nowe gałęzie literatury, więc nic dziwnego, że mam listę powieści klasycznych, które już dawno temu przysięgałam sobie przeczytać. W tym poście chciałabym przybliżyć Wam kilka z nich.


Jak na wielką fankę fantastyki przystało nie podarowałabym sobie, gdybym nie sięgnęła po trylogię „Władcy pierścieni”. Z Tokienem miałam już styczność przy okazji „Hobbita” jednak nie dokończyłam tejże książki. Przeczytałam tylko kilka rozdziałów i oddałam ją do biblioteki. Bynajmniej nie z powodu, że mi się nie podobała. W sumie nawet nie zdążyłam wyrobić sobie o niej zdania zanim postanowiłam odłożyć ją na później. Co mną kierowało? Szczerze mówiąc, duży wpływ na moją decyzję miało to, że „kazano” mi ją przeczytać. W gimnazjum uczęszczałam do klasy anglojęzycznej i przez pewien czas mieliśmy zastępstwo z panią, która chciała, żebyśmy przeczytali jakąś książkę w języku angielskim. Padło na „Hobbita”. Grupa, która miała z nią zajęcia od początku roku dostała na to mnóstwo czasu, moja niestety dołączyła się już gdy byli w trakcie omawiania lektury, tak więc nie było szans, żebym zdążyła ją przeczytać w wymaganym języku. Zaczęłam więc czytać po polsku. Jednak kiedy nauczycielka zorientowała się, że niewielu z nas zna tę powieść, postanowiła puścić nam film i wtedy porzuciłam czytanie i z ulgą wróciłam do wcześniej czytanej serii. Już wtedy jednak postanowiłam sobie, że kiedyś wrócę zarówno do „Hobbita” jak i do „Władcy pierścieni”.


Kolejną propozycją jest tytuł należący do klasyki powieści grozy - „Dracula”. Swojego czasu uwielbiałam książki o wampirach i wręcz tylko to przez pewien czas czytałam. Miałam wtedy może dwanaście lat, jednak z biegiem czasu moja miłość do tych istot wcale nie przeminęła. Nadal z sentymentem wracam do powieści, gdzie się one pojawiają i dobrze się przy tym z reguły bawię. Nic więc dziwnego, że bardzo chcę przeczytać powieść, od której fascynacja wampirami się zaczęła. Raz nawet próbowałam się za nią zabrać, jednak odstraszył mnie sposób w jaki jest ta powieść pisana. Jest to bowiem zbiór wycinków prasowych, kartek z dziennika czy listów, a nie za bardzo lubię tę formę. Kiedyś jednak pokonam uprzedzenia i zabiorę się za nią!





Kolejna powieść, jaką chciałabym przeczytać to „Duma i uprzedzenie”. Szczerze mówiąc, nienawidzę ckliwych romansideł z czasów, kiedy ta powieść powstawała. Przez bardzo długi czas pałałam niechęcią do tej pozycji, bo byłam pewna, że będzie ona kolejnym takim słodkim cudeńkiem typu „Romeo i Julia”. Jednak zaczęłam czytać opinie o tej powieści i gdy odkryłam, że autorka całkowicie wybiła się spośród ówczesnych jej pisarek, bo jej książki wcale nie są wypełnione romantycznymi bzdurami, poczułam, że muszę poznać ten tytuł. Jeśli to prawda, że jak na swoje czasy, pisarka nie bała się pisać odważniej niż inni, to myślę, że powieść mi się bardzo spodoba.
Z kolejnym tytułem też już miałam styczność. Jest nim „Mistrz i Małgorzata”. Polonista w gimnazjum przeczytał nam kiedyś fragment tej powieści, który zainteresował mnie do tego stopnia, że zapragnęłam przeczytać całość. Do tej pory jakoś nie miałam ku temu okazji, ale mam nadzieję, że bardzo szybko się to zmieni. Chociaż, patrząc na mój stos nieprzeczytanych pozycji, będę odkładać ją do emerytury.

Klasyka poszczególnych gatunków nie jest mi więc straszna i za jakiś czas na pewno się z nią zmierzę. Koniecznie podzielcie się w komentarzu swoimi wrażeniami z wymienionych lektur, jeśli jakąś czytaliście lub też napiszcie, co sami chcielibyście przeczytać.


Sara Chrzanowska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

5 komentarze:

  1. Za Tolkiena i DUmę i Uprzedzenie sama się zabieram :D Jestem na etapie Drakuli i cieszę się, że nadrabiam klasyki :D

    https://myraibowworld1997.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Tolkienem mam taki problem, że chciałabym poznać Władcę Pierścienia, ale pamiętam, ze jak kiedyś po niego sięgnęłam to odpadłam już na wstępie. Obawiam się, że po latach może być podobnie i zniechęcę się do reszty...

    OdpowiedzUsuń
  3. Za "Mistrza i Małgorzatę" z pewnością zabiorę się wciągu następnego miesiąca, ale po Tolkiena nie mam zamiaru sięgać jeszcze raz, ponieważ jego "Hobbit" mocno mnie wynudził. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do Tolkiena nigdy jakoś mnie nie ciągnęło, ale Mistrz i Małgorzata, Duma i uprzedzenie, to chyba powinna byc literatura obowiązkowa :) Chętnie je nadrobię.
    Pozdrawiam, Eli https://czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. "Mistrza i Małgorzatę" naprawdę warto przeczytać :) Miałam to jako lekturę w liceum i śmiało stwierdzam, że to moja ulubiona lektura z tamtego okresu. Gorąco polecam!

    OdpowiedzUsuń