‘’Książkożercy. Super Marian nad jeziorem” – Barbara Wicher, ilustracje: Edyta Karaban


Już kilka razy miałam do czynienia z książeczkami do nauki czytania, ponieważ chciałam się im przyjrzeć dokładniej. W końcu te pierwsze kroki ze składaniem liter, sylabowaniem, a w efekcie płynnym czytaniem, są dla młodej osoby bardzo ważne. Istotne jest, aby do nauki również podejść z głową i zaproponować młodej osobie odpowiednie techniki oraz teksty, na których może doskonalić umiejętności.

Jacek w prezencie urodzinowym otrzymuje konsolę, dzięki której może grać w fajne gry. Jego ulubioną staje się ta z Super Marianem. Jednak czy zabieranie konsoli na wycieczki rodzinne jest dobrym rozwiązaniem? Co przydarzy się Jackowi?

Na pierwszy ogień oczywiście idzie książeczka z poziomu A, czyli pierwszego. Posiadam jeszcze dwie, które reprezentują poziom B oraz C, więc wkrótce możecie spodziewać się moich spostrzeżeń na ich temat.  W ogóle uważam, że taki podział jest super, bo można obserwować postępy i też takie sięganie po nową książkę na pewno jest powodem do radości.

Od razu zwróciłam uwagę na to, że książeczka jest dość kiepsko wykonana, a raczej to jeden aspekt mnie trochę zirytował. Na początku spotkałam się z pewnym oporem, a mianowicie trudno było mi po raz pierwszy tworzyć książeczkę. Wygięcie okładki przysporzyło mi sporo trudności, ponieważ chciałam zrobić to delikatnie, aby nie wyrządzić szkód. Mam zamiar przekazać tę książkę innej osobie, więc chciałam, aby trafiła do niej w dobrym stanie, a okładka przy zgięciu jednak trochę się wyłamała, z obu stron, co mnie zmartwiło.


Przejdźmy teraz do zalet tej książeczki, bo jest ich całkiem sporo. Na pewno jest przystosowana do osób, które dopiero rozpoczynają naukę czytania, a świadczy o tym kilka szczegółów. Z pewnością duże litery oraz niewielka ilość tekstu jest dużą zaletą. Zdania również są krótkie, bardzo proste, autorka starała się używać lekkich wyrażeń oraz słów, dzięki czemu historyjka jest prosta, przystępna i z pewnością nie powinna sprawiać problemów młodemu czytelnikowi.

Kolejną zaletą jest oczywiście sama historyjka. Zastanawiacie się pewnie, ileż można przekazać w kilku zdaniach, ale muszę Wam powiedzieć, że naprawdę bardzo wiele. Autorka opowiedziała o Jacku oraz jego konsoli, przekazała sporo informacji, ale w niewielkiej ilości słów, co naprawdę doceniam. Wszystko zostało tak skonstruowane, aby było proste i logiczne. Pojawiły się dialogi, pojedyncze zdania oraz wszystko, co potrzebne w pierwszym etapie nauki.

Dużą rolę odgrywały w tym wszystkim ilustracje, które są kolorowe, pogodne, barwne i  szczegółowe. To właśnie one dopowiadały nam o wszystkim, czego nie mogła autorka zawrzeć w tekście. Na obrazkach możemy zobaczyć, jak wyglądają bohaterowie, gdzie się znajdują, co robią i to właśnie uzupełnia naszą wiedzę, sprawia, że historyjka staje się pełniejsza i przystępniejsza.


Na samym końcu pojawia się kilka pytań związanych z treścią książeczki, co jest świetnym rozwiązaniem, ponieważ samo czytanie to ważna umiejętność, ale czytanie ze zrozumieniem jest zdecydowanie istotniejsze. Dlatego można sprawdzić czy dziecko potrafi zrozumieć, to co wcześniej przeczytało.

Ostatnim elementem są naklejki z bohaterami oraz hasłami informującymi o nowo nabytej umiejętności czytania. Mogą stanowić nagrodę i zawsze jest to jakaś motywacja oraz dodatkowe urozmaicenie, rozrywka. Sama pamiętam, że uwielbiałam naklejki, potrafiłam je przyklejać naprawdę wszędzie.

,,Książkożercy. Super Marian nad jeziorem” to świetna książeczka, z którą nauka czytania na pewno będzie przyjemniejsza. Historia Jacka jest ciekawa, a sama forma przekazywania informacji, bardzo prosta i przystępna. Ilustracje wspomagają poznanie bohaterów oraz miejsc, w których toczy się akcja, co jest dużą zaletą. Polecam!


Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Wilga

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz