"Los" - Audrey Carlan

Ta książka to moje pierwsze spotkanie z twórczością Audrey Carlan, co może Was mocno zdziwić zwłaszcza dlatego, że "Los" jest ostatnią powieścią z serii Namiętności. Kto czyta ostatni tom, nie znając poprzednich? Ano ja czytam... Oczywiście nie specjalnie, skąd, po prostu rzuciłam się na tę książkę, nie mając pojęcia, że nie jest historią niezależną. Przyznam, że kiedy już się zorientowałam co i jak, myślałam nad tym, czy nie kupić i nie przeczytać szybko poprzednich części, ale przede wszystkim brak mi na to czasu, a poza tym nieco obawiałam się wydania pieniędzy na cztery książki, nie wiedząc, czy w ogóle styl, klimat, bohaterowie przypadną mi do gustu.

Dobra wiadomość zarówno dla mnie, jak i dla Was jest taka, że ze spokojem można czytać tę książkę bez znajomości części wcześniejszych, bohaterowie są nam stopniowo przedstawiani i w skrócie opisywani, tak samo, jak ich historie. O największej zalecie tej powieści wspomnę Wam już na początku, otóż akcja z każdym tomem się rozwija, nie stoi w miejscu! To jest ogromny atut, bo nie ma dla mnie nic gorszego, niż czytanie serii, w której czas staje w miejscu. Tutaj, mimo że nie znam dokładnie przeżyć znaczących bohaterów, jestem wtajemniczona w kluczowe momenty ich życia, a w tej książce miejsce mają kolejne istotne wydarzenia.

Uwierz mi. Twoje blizny nie mają znaczenia.
Tam, gdzie w grę wchodzi miłość, skazy są częścią tego wszystkiego,
co twój mężczyzna w tobie kocha.

Skupię się teraz na bohaterach, bo to jak stworzyła ich autorka, zasługuje na ogromny szacunek. Główną postacią w tej części jest Kathleen, utalentowana trzydziestolatka, której ciało w znacznym stopniu pokrywają blizny po pożarze. Kathleen nie może się pogodzić z tym, co ją spotkało, nie akceptuje siebie i nie pozwala zbliżać się do siebie nikomu. Stopniowo z traumy uwalnia ją Chase, mężczyzna, który kocha ją z wzajemnością jak siostrę. Prócz niego o dawną Kathleen walczą też jej siostry duchowe, niesamowite, wrażliwe i dobre kobiety - Bree, Maria i Gillian, żona Chase'a. Prócz tych wszystkich osób jest ktoś jeszcze, ktoś, kto kocha naszą bohaterkę najbardziej na świecie, a jednak nigdy nie był zdolny jej tego powiedzieć, ktoś, kto walczył o nią przed lata, ale po ciągłych odmowach dał kobiecie to, czego chciała. Spokój. Tylko że Kathleen wcale nie jest szczęśliwa bez Carsona, nieustannie o nim myśli, mimo że od ich ostatniego spotkania minęły trzy lata. Marzy o życiu z nim, wiedząc, że sama go od siebie odepchnęła...

Przypadkowe spotkanie znów zbliża do siebie Kathleen i Carsona. Mężczyzna jest bardzo stały w uczuciach i nawet przez moment nie udaje, że przestało mu zależeć. Bezwstydnie mówi i okazuje, czego chce od kobiety swojego życia, a jego miłość, choć nigdy niewypowiedziana, niemal wylewa się z kart książki. Ogromnie go polubiłam, pokochałam wręcz jego szczerość, dobre serce, to, że nie marnuje słów, nie rzuca ich na wiatr i że zna swoje priorytety. Za co lubię Kathleen? Za to, że nie jest, jak większość książkowych bohaterek, w kryzysowych momentach nie chowa głowy w przysłowiowy piasek, owszem, zmarnowała trzy lata, ale się budzi! Rozumie, co straciła, rozumie już, o co musi walczyć i nie boi się tego. Nie boi się pójść naprzód, jej postać na naszych oczach dojrzewa. Tak ogromnie mi się to podobało, że nie mam słów!

Muszę poświęcić dłuższą chwilę też innym postaciom, bo jak już wyżej wspomniałam, są fenomenalne! Duchowe siostry, to nie mniej, nie więcej, niż siostry z wyboru, niespokrewnione. Wiecie co? Początkowe to określenie wydawało mi się śmieszne, ale teraz uważam, że fenomenalne, piękne! Dlaczego nie moglibyśmy wybrać sobie rodzeństwa? Kto nam zabroni? To jeszcze lepsze niż więzy krwi! Dziewczyny są różne, kompletnie różne! To właśnie dlatego tak bardzo żałuje, że nie skusiłam się jednak na przeczytanie poprzednich części, ale na pewno to nadrobię. Każda z tych kobiet zasługuje na to, by poznać jej historię! Istotną rolę odgrywają tutaj także mężczyźni Bree, Gigi i Marii, oraz siostra Cartera - Chloe. Nie chce Wam zdradzać zbyt wiele, ale jak już zatracicie się w tej powieści, poznacie kolejne dwie postacie, mające ogromny wpływ na życie Cartera i Kathleen. Ich pojawienie się w tej historii było dla mnie dużym zaskoczeniem i wierzę, że zaskoczy również Was.


To, na co jeszcze zwróciłam uwagę, to świetne wyczucie, jeśli chodzi o pikantne sceny. W końcu seks pojawia się w odpowiedniej ilości, nie jest to zwyczajne porno. Ostatnio często trafia się albo na brak erotyki w ogóle, albo na przegięcie w drugą stronę. Umiar i wyczucie to klucz do sukcesu.

Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale chcę zapewnić, że to nie jest książka, jakich na rynku pełno. Mnóstwo tu niespodzianek, zwrotów akcji, zaskoczeń, wniosków do wyciągnięcia. Dialogi są szalenie ciekawe, a opisy nie nudzą, są świetnie wyważone. Emocje podczas czytania często sięgają zenitu i zmieniają się jak w kalejdoskopie. Jestem zauroczona, pozytywnie zaskoczona, zakochana! Naprawdę zapewniam, że nie będziecie się nudzić, a ta pozycja to absolutny must read!

Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Wydawnictwu Edipresse



Julia Komorska

About Julia Komorska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz