"Nie otwieraj oczu" – Josh Malerman


Z reguły zawsze staram się przeczytać najpierw książkę, a później obejrzeć adaptację, która powstała na podstawie właśnie wcześniej wspomnianej powieści. Jednakże czasami ulegam swoim złudnym pragnieniom i zamiast się powstrzymać, odpalam film, na przykład na Netflixie, w ogóle nie myśląc o konsekwencjach z tym związanych. Chociażby samodzielnie, bez niczyjej pomocy zaspoilerowania sobie najważniejszych aspektów i wątków dotyczących powieści, a co za tym idzie, pozbawienia przyjemności, jaką jest czytanie w ciągłym napięciu, nie wiedząc, co stanie się za kilka stron albo jaką dany bohater podejmie decyzję. W taki o to sposób jestem zmuszona czekać teraz minimum dwa lata, aby zapomnieć fabułę, jaką stworzyła J. K. Rowling w swoim cyklu o Harry'm Potterze. Tak, nie czytałam opowieści o Bliznowatym i wtedy uznałam pomysł oglądania w pierwszej kolejności filmów za genialny. Uroczo.

„Nie otwieraj oczu” postanowiłam obejrzeć niedługo po tym, jak ukazał się on na Netflixie. Oczywiście jeszcze wtedy nie wiedziałam, że powstał on na podstawie powieści zagranicznego pisarza i nie widziałam nic złego w oderwaniu się na chwilę od rzeczywistości, mając do dyspozycji właśnie ten film. Później pożałowałam swoich wcześniejszych decyzji, ale nie na długo, zważywszy na fakt, że film niesamowicie różni się od tekstu, na podstawie którego powstał. Z czystym sumieniem mogę rzec, że dzieło Josha Malermana pozostawia po sobie większą pustkę w sercu i daje więcej do myślenia niż ekranizacja.

„Nie otwieraj oczu” to książka z gatunku postapokaliptycznych, których akcja najczęściej rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych, a zło, które wyniszcza całą ludzkość, przypomina jedną z plag egipskich. Nic więc dziwnego, że skoro powieść została przypisana do tej kategorii, spotkamy w niej wiele sprzecznych z naukowego punktu widzenia zjawisk czy istot, które w normalnych okolicznościach w ogóle by nie istniały. W tym przypadku mam na myśli nieznane nikomu stworzenia, które swoją obecnością zmuszają ludzi do krzywdzenia innych, by na końcu to samo zrobić sobie. Wzrok staje się przekleństwem, a opaski na oczy przymusem. Przymusem, który pozwoli ludziom przetrwać. W takim położeniu znajduje się Maloriektóra gdy plaga dociera do zimnych terenów Alaski, dowiaduje się, że jest w ciąży. Nagle wszystko przestaje mieć znaczenie, liczy się tylko bezpieczeństwo dziecka. Jednak dziwne istoty pozaziemskie nie zamierzają szybko opuścić Ziemi, jeśli w ogóle. Czas mija, coraz więcej osób pada ofiarami swojego wzroku, w tym siostra Malorie, bo zobaczyła zbyt wiele. Niby los nie może być już bardziej okrutny, a jednak w  świecie, w którym każdy najmniejszy błąd oznacza śmierć, będzie musiała wychować swoje dziecko. Zdana na siebie postanawia odpowiedzieć na ogłoszenie, które ukazało się w gazecie miesiące temu. Nie ma pojęcia, że to jej jedna z najgorszych decyzji.

Powieść, jak na thriller przystało, napisana jest w dość charakterystyczny sposób. Tekst jest pełen napięcia, nacechowany emocjonalnie z dużą ilością nagromadzonych czasowników, mających zdynamizować akcję. Do tego proste, nieskomplikowane zdania, nieprzyprawiające o zawrót głowy swoją złożonością, a które jednocześnie sprawiały, że proza stawała się klarowna, jasna, pozbawiona zbędnych opisów parzenia kawy, mogąca skupić się na tym, co w tej powieści najważniejsze – relacjami międzyludzkimi, nad tym jak wpływa na nas izolacja czy stosunkami między matką a dzieckiem wychowanym bez dostępu do świata, który obecnie znamy. Może właśnie dlatego czyta się ją niesamowicie szybko – książka na góra dwa dni, która dzięki swojemu nietuzinkowemu stylowi i historii zapada w pamięć.

„Nie otwieraj oczu” to książka, w której wyraźnie zarysowany jest konflikt wewnętrzny głównej bohaterki. A mianowicie między tym, co słuszne a tym, czego pragnie – dość popularny motyw, jednak tutaj przedstawiony w trochę innej formie, oparty na relacji rodzinnych, między Malorie a dziećmi. Moim zdaniem o wiele lepiej przedstawiony niż w filmie, gdzie z reguły to obraz, zdjęcia są łatwiejszym sposobem ukazywania emocji. Autor w swojej powieści przedstawił matkę jako osobę kochającą swoje dzieci, ale jednocześnie będącą w stanie zrobić krzywdę swoim dzieciom, jeśli miałoby je to uchronić przed złem. Natomiast w filmie Malorie ukazana jest jako wyrodna matka, dla której karą jest posiadanie dzieci. Oczywiste jest to, że przystępniejszą wersją jest ta wykreowana przez pisarza, na pewno bardziej stereotypowa, wpisująca się w ramy moralne społeczeństwa. Z drugiej strony wydaje mi się, że w całym tym ambarasie, ukazanie matki w korzystniejszym świetle miało jakiś cel, o którym wie pewnie tylko autor, ale który tym zabiegiem uczynił tę historię bardziej żywą i wiarygodną.

Podsumowując, „Nie otwieraj oczu” to pełna niespodzianek i zwrotów akcji opowieść, która nie skupia się tylko i wyłącznie na ekstremalnie szybkiej akcji, ale także na relacjach bohaterów. Thriller może swoją oryginalnością nie zdumiewa, ale jest tak pełen emocji, które nie emanują na czytelnika, a także zastosowana jest w nim narracja trzecioosobowa, że nie sposób przejść koło niego obojętnie. To było naprawdę dobre. Po prostu. Nic dodać, nic ująć.

Ocena: 9/10


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Czarna Owca!

Klaudia Korytkowska

About Bloody Mary

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. Muszę przeczytać książkę! Film mnie jakoś nie zaskoczył. Cudowna recenzja :)

    https://myraibowworld1997.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zrobiłam ten sam błąd, obejrzałam film :( Teraz sens czytania książki uciekł i tak jak wspomniałaś, ja po ten właśnie tytuł sięgnę dopiero za dłuższy czas, jak zapomnę fabułę. A z pewnością straciłam wiele przez taką kolejność! Chociaż nie ukrywam, film był super!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie zainteresowała mnie adaptacja to tym bardziej nie siegnę po książkę :) Pozdrawiam, Eli https://czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń