"(Nie)miłość. Z tobą i bez ciebie" - Natasza Socha

(Nie)miłość, najnowsza powieść Nataszy Sochy, autorki wielu już bestsellerowych powieści dla kobiet, to przykład doskonałej powieści o miłości. O uczuciu tak prawdziwym, jak tylko prawdziwe może być życie — pełne zakrętów.
„Po prostu pewnego dnia zakochał się na nowo. Na dodatek z wzajemnością, i od razu poczuł, że to będzie ten jedyny związek, na który czekał, a do którego preludium było małżeństwo z jego obecną żoną. Opera ma przecież swoją uwerturę, a sztuka teatralna – prolog. Dlaczego w małżeństwie miałoby być zatem inaczej”?
Dlatego że życie, małżeństwo i rodzina to nie czarno-białe zdjęcia, ani bajka, gdzie dobro i zło jest zawsze czytelne. Nie jest też wyreżyserowaną sztuką ani pieśnią odegraną z zapisanych nut. Często przybiera kształt górskiego pasma pełnego dolin i wzniesień. Czasem pełnych słońca hal, czasem ciemnego i gęstego lasu. Taka też jest i powieść Nataszy Sochy „Nie(Miłość)”, którą przywołuje mi w myślach „sercem w potrzasku” - jest barwną opowieścią o małżeństwie pełnego wzlotów i upadków, w którym bohaterowie musieli przewartościować niemal wszystko i spojrzeć na rzeczywistość z nowej perspektywy.

Natasza Socha nie opowiada historii, której byśmy nie znali, choć z drugiej strony może dla wielu wydawać się nieco wyssaną z palca. Ato tylko dlatego, że zbyt wiele wokół nas historii, w których pary nie przetrwały próby czasu, zdrad i nękających ich problemów. Ale czy mimo to prawdą nie jest, że samotnym być – nikt nie chce?
„Drażniła mnie jego obecność, choć z drugiej strony nie chciałam być sama”.
Tak czuła właśnie Cecylia. Marzyła o rozwodzie, choć nie mówiła tego na głos. Podobnie było z Wiktorem uwikłanym w burzliwy romans ze studentką. Żadne z nich nie czuło już nic, co mogłoby uratować ten związek. Był jedynie formalnością. Oboje zbierali się w sobie, by zakończyć coś, co nie miało przyszłości, a co więcej żadnemu z nich nie wiedziało jak to zrobić. Los bywa jednak czasem łaskawy, co w tym przypadku było wręcz paradoksem. Bo czy nieszczęście, które nas dopada, może okazać się jednocześnie wybawieniem?
„Jeśli związek zaczyna się trzęsieniem ziemi, to co może być potem? Ja wiem. Potem może być już tylko tęsknota za odrobiną tajemniczości, za jakimś maleńkim sekretem za chowaniem twarzy pod maską”.
To im zostało. Udawanie. Stwarzanie pozorów dobrego małżeństwa, wywiązywanie się z obowiązków i trwanie jedno przy drugim. Tak wyglądało właśnie życie tej pary po wypadku, któremu uległa Cecylia. Skazana na wózek i pomoc męża nie potrafiła zakończyć czegoś, co pozwalało jej w tej sytuacji żyć, trwać i walczyć. Tymczasem Wiktor w poczuciu obowiązku nie mógł odmówić żonie pomocy. Niczym prawdziwy dżentelmen stanął na wysokości zadania, odwlekając decyzje o rozwodzie.
„Dopiero teraz Wiktor zrozumiał, że właśnie na tym polega miłość jego rodziców. Na tartym jabłku i smarowaniu kremem. Na ciągłej obecności. Na uśmiechu mimo niedobrych momentów”.
Dużą zaletą książki jest więc sam wątek, którego podejmuje się autorka. Odsłania wszystkie blaski i cienie małżeńskiej egzystencji. Słowami bohaterów wypowiada to, co pewnie niejedno z nas chciałoby wykrzyczeć. To wszystko sprawia, że powieść staje się historią na długo zapadająca w pamięci. Mam też nadzieję, że dla wielu będzie ona też lekcją życia, bajką z morałem i refleksją.
Autorka wykreowała tym samym dwie niezwykłe postacie, pełne sprzeczności, wewnętrznych rozterek i dylematów, które mamy okazję poznać na zakręcie losu. Mimo to Natasza Socha nie stroni od humoru, co jednocześnie uświadamia czytelnikowi, że nic nigdy nie jest tylko czarne albo tylko białe. Pomiędzy nimi wiele odcieni szarości. Co ciekawe – o czym często wielu z nas zapomina – uśmiech może zdziałać cuda. Jeśli nie wierzycie, to koniecznie przeczytajcie tę powieść i sami też zacznijcie się więcej uśmiechać.

(Nie) Miłość jest historią, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie, tym bardziej że czytając ją, miałam nieodparte wrażenie podglądania cudzego życia, gdzie ciekawość bierze górę i nie pozwala skierować uwagi na inne tory. To jak nielegalne zaglądanie w dusze ludzi okaleczonych, spowitych sensacją, których los ciekawi nas wyjątkowo mocno. Zwłaszcza że niejedna z nas, kobiet znajdzie w historii Cecylii swój własny kawałek biografii, swoja własną myśl, złość, tęsknotę i marzenia za tym, co najbardziej ulotne – za szczęściem, za miłością.


Naprawdę warto sięgnąć po powieść pani Nataszy Sochy, bo to dobra i mądra książka. Ma wartką akcję, oparta jest na niebanalnym pomyśle, a prosty styl autorki umiejętnie wciąga czytelnika w wir historii, która przybiera niejako formę spowiedzi. Ten zabieg narracyjny jest moim zdaniem strzałem w dziesiątkę, bo daje czytelnikowi poczucie ważności oraz możliwość wysłuchania każdej ze stron. Spojrzenia na bohaterów z dwóch jakże różnych perspektyw, co jest bezpardonowo najlepszą drogą do zaprzyjaźnienia się z nimi, bez konieczności stawania po czyjejkolwiek stronie.
Inaczej i krótko mówiąc – to jedna z najpiękniejszych historii, jakie poznałam za sprawą słowa pisanego, za co dziękuję autorce.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję BookSenso 
Ocena 10/10 

Edyta Sztylc



    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

6 komentarze:

  1. Słyszałam wiele o tej książce i chętnie sama ją poczytam :)
    Pozdrawiam, Eli z https://czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety kompletnie nie przepadam za taką tematyką.

    OdpowiedzUsuń
  3. o! mam ochotę na tę książkę... lubię twórczość tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba mi ta powieść nie przypadnie do gustu. Ja rozumiem, że kobieta ma prawo być szczęśliwa, ale wysyp histiryjek o ludziach po przejściach mnie przytłacza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie moja tematyka. Nie przepadam za literatura kobieca, zbyt wiele razy sie zawiodlam, trafiajac na ksiazki nudne i źle napisane.

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie miłosne opowiastki to niestety nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń