„Pamiętnik 8-bitowego wojownika. Craftingowe sojusze” - Cube Kid


Dzisiaj z przyjemnością prezentuję Wam trzeci tom przygód 12-letniego Runta, który skradł serce memu 9-letniemu synowi i podarował nam kolejne tematy do rozmowy. Zdradzę Wam, że to naprawdę fajne uczucie czytać ulubione książki bliskiej osoby i móc z nią o niej podyskutować. To rzeczywiście zbliża i możemy w ten sposób pokazać, że ktoś jest dla nas na tyle istotny, iż chętnie sprawdzamy jego zainteresowania, aby właściwie poznać się jeszcze lepiej. Mój Marcel krążył tyko wokół mnie i pytał: „- I jak? Przeczytałaś? Ekstra było…” Błysk w oku i pełne zrozumienie tematu między nami już samo w sobie jest dla mnie przyjemnością, ale czy mniej by cieszyła mnie ta historia, gdybym nie miała dziecka?

Będąc szczerą, to raczej sama z siebie nie sięgnęłabym sprawdzić tej pozycji, to naprawdę książki dla dzieci, nie najmłodszych, ale wciąż dla nich. Poza tym nie fascynuję się nawet Maincraftem, żeby szukać takowych pozycji. Jednakże, gdy już trafiła w me ręce i zaczęłam czytać, to z ręką na sercu mogę powiedzieć, że bardzo mnie wciągnęło i się spodobało. Osoby lubiące tę grę prawdopodobnie również będą zadowoleni, ja po tych książkach zachciałam grać i na pewno zacznę w wolnym czasie. 

Nieznajomość gry w niczym tu nie przeszkadza, bo historia jest świetna sama w sobie, cały ten świat, jego zasady i zadziwiające zmiany jakie w nim zachodzą są warte poznania. Poza tym w pewien sposób jesteśmy też siłą rzeczy pokrótce uczeni, jak gra funkcjonuje. Humor w książce jest wspaniały, uwielbiam wszelkie odniesienia do naszego rzeczywistego świata, te zabawne dyskusje i nieporozumienia wynikające z kontaktów NPC-ów z humanoidami, ich wzajemne docieranie się i bezskuteczne próby zrozumienia. Czym jest ta pizza, co znowu za frytki i taaa, jasne, drzewa po ścięciu na pewno nie spadają na ziemię, to nienormalne!

Całość na szczęście prócz dobrego humoru i fajnej rozrywki niesie ze sobą też ważne przesłania, o wytrwałości, ciężkiej pracy, dostosowywaniu się do zmian, parciu wciąż na przód, o przyjaźni – a już w tej części to bomba! – istocie podarków, dlaczego warto walczyć, o udoskonalaniu się, zawieraniu sojuszy, czy też znaczeniu wolnej woli. Przyznacie sami, że są to istotne tematy, a przy okazji bardzo przyjaźnie ujęte, ja się nawet kilka razy wzruszyłam.

W „Pamiętniku 8-bitowego wojownika. Craftingowe sojusze” zobaczymy wreszcie przebiegłego Herobrine, dzięki któremu moby w zadziwiający sposób wciąż podnoszą swe możliwości i stwarzają coraz większe zagrożenie. Przez to niestety zaczniemy szykować się na prawdziwą wojnę, co poniekąd zmusza nas do zawierania sojuszy. Od teraz nie ma czegoś takiego jak czas wolny, codziennie są tylko szkoła i zajęcia dodatkowe. Wszyscy muszą ostro trenować, pilnie się uczyć, pracować na rzecz społeczeństwa, odbudowywać wioskę i, co na koniec książki się jeszcze okaże, szykować na coś niespodziewanie przerażającego.

Książkę czyta się błyskawicznie, ilustracje w niej zawarte doskonale podkreślają to, co w niej najlepsze i dobrze wpasowują się w całość. Szczerze polecam fanom Minecrafta, a także całkowitym noobom, jak ja. Dobrze sprawdzi się już od 7 lat, bo najfajniej jest czytać ją samodzielnie, choć słyszałam, że niektórzy rodzice czytają już swym 6-letnim pociechom. Ja pozostanę jednak przy swoim, że od 7 lat na pewno jest już w porządku, aż dla młodszych nastolatków.

Ocena 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar



Ula Wasilewska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz