„Pierwsze słowa. W lesie.” - Nathalie Choux


To chyba najlepiej wydana na naszym rynku książeczka dla najmłodszych z przesuwanymi okienkami. Akademia Mądrego Dziecka zawiera wiele ciekawych pozycji, które moja córka uwielbia, lecz to dopiero nasze pierwsze spotkanie z serią „Pierwsze słowa”. Książeczka jest niezwykle solidna, rogi są zaokrąglone, karty zaskakująco grube, bardzo płynnie przesuwają się elementy i na dopełnienie całości, jest po prostu przeurocza. Ogromnie żałuję, że posiadam tylko jedną pozycję z tej serii, ale teraz już wiem, że warto brać w ciemno jakąkolwiek część, jeśli wszystkie są tak solidnie wykonane. Ilustracje bardzo mi się podobają, są przyjazne, czyste i proste do rozpoznania. Stron nie ma zbyt wielu, niemniej jednak zawierają całkiem sporo elementów do zapoznania. W moim przypadku to, co możemy zobaczyć w lesie. 

„Pierwsze słowa. W lesie.” zabierają nas na małą wycieczkę do lasu. Poznamy tam różne zwierzątka i elementy natury. Ja siadam z córką i kieruję jej paluszkiem po kolei na każdy obrazek, po czym czytam na głos co to jest. Moja Lilia zaś z największym zainteresowaniem podchodzi do zabawy okienkami. Myślę, że jak będzie starsza, to jeszcze więcej wyciągnie z tej książeczki pod względem merytorycznym, chociaż warto już teraz ją uczyć. Fajna pozycja, naprawdę z chęcią spędzamy przy niej czas, spodobała się również mojemu mężowi, więc całkiem możliwe, że poszerzymy kolekcję o kilka kolejnych pozycji.

Przesuwane elementy poprzedzają pytania, by po odkryciu poznać na nie odpowiedź i ujrzeć w całości jakieś zwierzęta, lub grzyby. Wszystko jest w swej prostocie bardzo dobrze przemyślane i moja 13 miesięczna córka z łatwością bawi się i samodzielnie przesuwa okienka. Jedynie czasami ma problem z wsunięciem dzika do środka, ale też jest jeszcze mała, więc normalne jest to, że trochę jej pomogę. Na szczęście, jak wyżej wspomniałam, wydanie jest niezwykle solidne, więc takie nieudane próby dziecka nie kończą się źle.

Rozbawiły mnie trochę zaprezentowane trzy kamienie w kolorach brązu, byłam przekonana, że to… ziemniaki. Reszta elementów nie przysporzyła mi kłopotów w identyfikacji. Na końcu książeczki mamy wszystkie postacie i elementy natury nazwane na poprzednich stronach. Teraz to my możemy wszystko rozpoznać z pamięci. Zwierzątka to: jelonek, łania, jeleń, lis, niedźwiedź, zając, wiewiórka, dzik, warchlaki, wilk, jeż, borsuk i sowa. Elementy natury zaś: liść, kwiat, kasztan, jeżyna, grzyby, gniazdo, drzewo, kamienie. 

Jak widać, jest sporo do poznawania i nauki dla małego smyka, a książeczka równocześnie pozostaje bardzo czytelna i nieprzeładowana treścią. Łatwo jest wskazywać poszczególne elementy z maluchem, tło jest wszędzie białe, więc nic nie umyka. Część elementów obrazków nie jest opisana, więc możemy dodać kilka słów też od siebie, jak jajka, krzak, mech, paproć, czy orzechy i żołędzie. Całość daje nam spore pole do popisów, zabawy w „a kuku!” – my tak robimy -, naśladowanie głosów niektórych zwierząt, opowiadanie i zgadywanie, co może kryć się w jajku, kto znosi jaja, co wyrośnie z kasztana, a co z żołędzia, jak szumią drzewa, czy grzyby są jadalne, o zwyczajach zwierząt oraz o poprawnym nazewnictwie dorosłych, jak i ich młodych. Naturalnie można z tą książeczką bawić się po swojemu i wymyślać własne sposoby, ja tylko przybliżam kilka naszych prób i gorąco zachęcam do takiego spędzania czasu z maluchami.

Ocena 10/10

Za możliwość zapoznania się dziękuję Wydawnictwu Egmont



Ula Wasilewska

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: