‘’Płonące pustkowie. Warszawa od upadku powstania do stycznia 1945” – Marcin Ludwicki


Bardzo interesuje się okresem drugiej wojny światowej i czytam chyba wszystkie nowości wydawnicze związane z tym tematem. Szczególnie interesuje mnie okres powstania warszawskiego i namiętnie szukam pozycji, w których znajdę relacje świadków tego zdarzenia, ponieważ suche fakty historyczne już mnie nie interesują, bo je znam, a chcę poczuć trochę emocji.

Po ewakuacji ludności z Warszawy, miasto opustoszało i zostały w nim tylko dzikie oraz głodne koty. Oddziały niemieckie z dużą starannością wykonywały rozkazy i niszczyły miasto – ulica po ulicy. Książka ta opowiada o losach Polaków, którzy pozostali w mieście – pielęgniarek, żołnierzy, osób ratujących dobra kulturowe czy ludzi ukrywających się w piwnicach kamienic.
Gdy ulica była już ,,oczyszczona”, zaczynało swą działalność Vernichtungskommando – grupa niszczycielska, podpalając dom za domem lub minując większe gmachy. Co drugi-trzeci dzień Vernichtungskommando przechodziło ponownie te same ulice podpalając niestrawione jeszcze przez ogień piętra, piwnice, latki schodowe lub pojedyncze mieszkania.
Autor tej książki rzeczywiście skupia się na relacjach świadków, co bardzo mnie ucieszyło, ponieważ często cytował wypowiedzi ludzi, którzy przeszli przez piekło wojny i uczestniczyli w powstaniu – jako żołnierze czy cywile. To mi się podobało, ponieważ czegoś takiego właśnie szukałam. Bałam się, że mimo zapewnień na okładce, nie dostanę w treści zbyt wielu cytatów, a tu jednak czekało mnie bardzo miłe zaskoczenie.

W środku znajdziemy naprawdę wiele informacji, które są ciekawe, ale też opowiadają o losach zwykłych ludzi. Książka ta nas przybliża do czasów powstania i sprawia, że możemy utożsamić się z naszymi rodakami, a także poznać ich losy. Myślę, że warto po nią sięgnąć, chociażby po to, aby zrozumieć niektóre sprawy czy zachowanie Polaków w tych trudnych czasach.


Książka została bardzo fajnie podzielona tematycznie, chociaż jeśli ktoś się nie skupi, to może trochę się pogubić. Sama się na tym wielokrotnie przyłapałam, ale szybko udawało mi się odnaleźć w wątkach. Doceniam to, że autor nie przeciągał wątków, nie wydawał osądów ani nie oceniał. Po prostu pisał zwięźle, zawierał najważniejsze fakty i dzięki temu całość jest przystępna. To zlepek przeróżnych opowieści, które razem tworzą całość i dają nam obraz Warszawy w trakcie powstania oraz po nim.
Bardzo doskwierał im oczywiście brak witamin, wszędzie szukali jakiś warzyw, weków. Henryk, ten kolega Wisi, przyniósł kiedyś sporą torbę cebulek. ,,Słuchajcie, znalazłem cebulę. Sporo zjadłem, ale wiecie, jakaś dziwna ta cebula. Przyniosłem tutaj trochę, to zobaczycie, czy się nada”. Spróbowali. Okazało się, że Henryk przyniósł torbę cebulek tulipanów.
Ogromną zaletą tej książki jest to, że w środku znajdziemy naprawdę całą masę zdjęć, które są absolutnie wyjątkowe i pokazują Warszawę oraz jej ludność podczas wojny. Czytałam już wiele pozycji o tej tematyce, ale nigdy nie znalazłam tego typu fotografii w żadnej z nich. Te pokazywały wyjątkowe chwile, ulotne momenty i miały w sobie coś smutnego, przerażającego i nie mogłam oderwać od nich wzroku.


Podobało mi się to, że autor w tej książce nie skupiał się na wybitnych jednostkach, a skupia się na zwykłych ludziach, którzy wykazali się odwagą albo po prostu starali się przetrwać. Doceniam to, że naprawdę przygotował się do pisania, co musiało mu zająć sporo czasu, bo przyswojenie takiej liczby literatury, na pewno nie jest sprawą na jeden czy dwa dni. Dopasowanie do treści odpowiednich cytatów jest dość ciężką sprawą, ale autor sprostał zadaniu i forma książki przypadła mi do gustu.

,,Płonące pustkowie. Warszawa od upadku powstania do stycznia 1945” to interesująca książka, która skupia się na relacjach świadków, co było dla mnie niezwykle ważne, ponieważ od dawna szukałam tego typu pozycji. W środku znajduje się również cała masa zdjęć, które sprawiły, że całość nabiera niezwykłego charakteru i jeszcze bardziej zbliża nas do opisywanych wydarzeń, ale też pokazują one, jak wyglądała Warszawa oraz życie ludności w tych ciężkich latach. Polecam, bo to naprawdę interesująca książka historyczna, napisana prostym językiem, z przystępną formą.


Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Księgarni Xlm


Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Choć uwielbiam historie jakoś nie mogę się przemóc do czytania tego typu literatury. Może fakt, że to wszystko działo się naprawdę mnie tak przeraża :)
    Pozdrawiam, Pola z https://czytamytu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń