„Porysuj mnie” - Herve Tullet


Jako, że całym sercem pokochałam fantastyczne mym zdaniem „Naciśnij mnie”, to z marszu zapragnęłam zapoznać się z „Porysuj mnie” tego samego autora. Zapraszam Was do recenzji pierwszego tytułu KLIK! Dzisiaj opisywana książka jest zupełnie inną propozycją, tylko wizualnie przypomina wspomniany już tytuł „Naciśnij mnie”, lecz ze strony użytkowej, to bardziej księga zadań i tak też będę ją oceniać.

Tak bardzo oględnie pisząc, jest to pozycja, która wręcz mówi: „baw się mną na luzie”. Jasne, są polecenia do wykonania, niemniej jednak wciąż wykonujemy je na spokojnie, bez stresu. Nie idealnie, nie od linijki i nie identycznie. Jest tu trochę tak, że jeśli polubiłeś kolorowe kropki z „Naciśnij mnie”, to być może masz teraz wielką ochotę je pomazać, ozdobić, czy pokolorować, nie niszcząc jej, a biorąc się za to właśnie w „Porysuj mnie”.



Wydanie jest dobre, okładka sztywna, lecz nie kartonowa, mimo wszystko uważam, że sporo zniesie. Druk czysty, barwy nasycone, aczkolwiek nie płaskie, dają lekkie wrażenie namalowanych. Stron mamy mnóstwo, naprawdę jest co robić i nie da się tego skończyć w kilka dni. Poza tym uważam, że szybko mogłoby zbrzydnąć, gdybyśmy codziennie długo ją wałkowali. „Porysuj mnie” ma służyć za rozrywkę, relaks w zabieganym, dziecięcym dniu, służy wyciszeniu, pomaga się skupić i cieszy ogromnie, bo każde wykonane zadanie sprawia satysfakcję. Zachęcam do zabierania ze sobą w kolejki do lekarzy, autobusów, pociągów, samolotów, generalnie wszędzie, gdzie dziecko mogłoby się zanudzić, a tak porobi coś kreatywnego i pochłaniającego czas.



Obstawiam, że najwcześniej bawimy się nią w wieku trzech lat, warto wspólnie z dzieckiem zasiąść do bazgrania, albo chociaż trochę je wesprzeć w podejmowanych działaniach, dopingować, bo często wymagają dużo pracy – szczególnie z perspektywy dziecka. Nie krępujmy się, śmiało możemy porysować, czy zamalować kilka kropek wspólnie, książka się nie zmarnuje, a dziecko niczego nie straci, wręcz przeciwnie, bo wtedy czas na pewno upłynie milej, a wspomnienia jakie tym zbudujemy będą wyjątkowe.

Mnie osobiście niektóre strony lekko nużyły, wertując uważnie odnosiłam czasem wrażenie, że polecenia są bardzo podobne, by zaraz jednak całkowicie się odmieniły. Najbardziej zapadły mi w pamięć ostatnie strony z robieniem drzew, kwiatów, bukietów w wazonach, łąki, pojazdów, owoców, szaszłyków, ludzików – są przepiękne - ale też ze środka, jak tworzenie własnych witraży, robienie przeróżnych pętelek (nauka szlaczków jak nic), powtarzanie wzorów, czy tworzenie własnych. Będziemy łączyć kropki, szukać podobnych, zakreślać grupy kropek, tworzyć ścieżki, lawirować między kropkami, po kropkach, szukać określonych kropek w podanym kolorze, robić ciągłe linie, grezdać, zakreślać, otaczać, rysować, ozdabiać, kolorować, po prostu artystycznie się wyżyjemy i niesamowicie będziemy ćwiczyć motorykę małą. Cenna pozycja pod tym względem.



Mimo sporej objętości, książka dobrze się rozkłada i można wygodnie w niej pracować. Swą prostotą niesamowicie przyciąga do siebie dzieci, ja nie mogłam opędzić od niej mojej 13 miesięcznej córki, niby nie ma nic do oglądania, ale ona chce tylko przewracać strony w tę i na zad i nie ma szans jej odebrać bez płaczu. Mój 9 letni syn z uwagą przeczytał część poleceń, widziałam, że nawet miał ochotę trochę porysować, jednakże ostatecznie uznał, że to już nie dla niego. Także proponuję tę pozycję dzieciom przedszkolnym, a nawet pierwszoklasistom, aby poćwiczyć cierpliwość i usprawnić rękę-oko, to naprawdę wartościowe ćwiczenia.

Ocena 8/10

Za możliwość zapoznania się dziękuję Wydawnictwu BABARYBA



Ula Wasilewska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz