"Pucio. Czego brakuje?" - puzzle autor Marta Galewska-Kustra, ilustrator Joanna Kłos


Niemal każdy, kto ma teraz małe dziecko zna Pucia i jego rodzinę. W moim domu ponad rok temu przyszła na świat córeczka i z niecierpliwością czekałam jej pierwszych urodzin, by podarować jej pierwszą część książki o tytułowym Puciu. Na czym polega jego fenomen? Nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie. Mnie zdecydowanie urzekły sympatyczne postacie i delikatne barwy, brak ostrych, czarnych konturów, dzięki czemu wszystko zdaje się w mym odczuciu bardzo milusińskie i oryginalne. Ilustratorka wypracowała piękny styl i zdecydowanie przeniosła go na wszystkie karty, skupiając się na każdym detalu. Z daleka można już rozpoznać, że to Pucio, z niczym się go nie pomyli. Sposób wydania każdej pozycji również przypadł mi do gustu: duży format, zaokrąglone rogi oraz kartonowe strony. Dopełnieniem wszystkiego są walory logopedyczne tej serii. Książki są świetnie skomponowane, aby wspierać wszystkie dzieci w rozwoju prawidłowej mowy, wzbogacaniu słownictwa, prowokują do rozmowy, szukania i pokazywania paluszkiem, pozwalają też na snucie własnych historii, zaś tekst jest ogromnym wsparciem i wskazówką. W ten sposób moi drodzy, doszliśmy do momentu, gdzie zostały wydane puzzle tematyczne z Puciem dla dzieci od 2 lat. Dzisiaj opowiem Wam o jednych z trzech nowości z sympatycznymi bohaterami tej serii, mianowicie „Pucio. Czego brakuje?”.

Pierwsze co naturalnie się rzuca w oczy, to niebanalne opakowanie. Jestem nim zachwycona, solidne, nieduże kartonowe pudełeczko z sznurkiem na którym jest zawieszka z bohaterem serii. Pudełko aż prosi się, aby nosić w małych rączkach za ten stylowy sznureczek. W środku naturalnie znajdują się wspomniane puzzle, ale co jest zaskakujące i to pozytywnie, nie walają się tam luzem, a są zamknięte w foliowym woreczku, który pomaga trzymać nam porządek i jest wielokrotnego użytku – świetny pomysł! Poza tym mamy jeszcze mini instrukcję, w której szczegółowo zostaje nam objaśnione w jaki sposób można bawić się tymi puzzlami z już dwuletnimi maluchami.

Napiszę Wam od razu: dla mnie BOMBA! Polecam i już mogłabym na tym skończyć, ale opiszę Wam je trochę, choć i tak podejrzewam, że u większości osób już wylądowały w koszyku.

Puzzle zawierają dziesięć głównych płytek z Puciem i pasujące do nich dziesięć płytek z brakującymi elementami, które należy dopasować. Każdy element jest tak samo skrojony, więc dziecko nie będzie skupiało się nad tym, który puzzel pasuje kształtem, lecz skupi się na narysowanych elementach. Na ośmiu płytkach Pucio występuje sam podczas wykonywania jakiejś czynności, na jednej występuje ze swym rodzeństwem, a na ostatniej z tatą i psem. 

Na każdej ilustracji nasz bohater ma zdziwioną, jakby zakłopotaną minę, a zdarzy się nawet jedna zapłakana, która wyraźnie nam sugeruje, że czegoś tu brak. Nie są to bardzo wydumane przedmioty, co jest ogromnym plusem. Generalnie większość odwołuje się do rzeczy niezbędnych do zabawy, jaką dzieci znają, np.: rysowanie, zabawa w piaskownicy, granie w piłkę, czy zabawa pociągiem. Jedna ilustracja przedstawia chłopca podczas posiłku, inne zaś dotyczą kwestii odpowiedzialności, szczególnie za własne zdrowie: deszcz – parasol i kalosze, lepienie bałwana – czapka i rękawice, rower – kask, rana – plaster i wreszcie wyprowadzanie psa na spacer – smycz. Tematycznie bardzo mi podpasowało, ponieważ są to rzeczywiście podstawy z życia malucha, które najłatwiej będzie mu skojarzyć i odnieść do siebie.

Jakościowo nie mam nic do zarzucenia, druk czysty, piękny, ilustracje proste w odbiorze, łatwe łączenie puzzli i duży całkiem format. Moim zdaniem wszystko wykonane idealnie, a mini instrukcja doskonale poprowadzi nas przez kilka możliwości zabawy z dzieckiem na różnych poziomach trudności.

Puzzli nie oddam nikomu, moja córka jest obecnie na nie za mała, bo wszystko najchętniej by zjadała i jeszcze nie ten etap rozwojowy, aby takie rzeczy układać. Poczekają jednak spokojnie na jej drugie urodziny, gorzej ze mną, bo tak strasznie już chciałabym się z nią nimi pobawić. Nic to, co się odwlecze, to nie uciecze. Taki prezent też powiem Wam, że świetnie się prezentuje nawet samodzielnie, więc polecam po trzykroć.

Ocena 10/10

Za możliwość zapoznania się dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia


Ula Wasilewska

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz