"Splątane marzenia" - Denise Hunter

Splątane marzenia to powieści z serii Copper Creek, serii, której mówiąc krótko, nie czytałam, a mimo to postanowiłam po tę książkę sięgnąć. Większość z Was ma mnie w tej chwili za kompletnie szaloną, ale założę się, że są tutaj osoby, które mnie rozumieją. Mówiąc szczerze, nie odczułam w trakcie czytania żadnej luki. Bohaterowie drugoplanowi zostali krótko i zwięźle opisani, a także przedstawiona została ich historia. Wnioski są takie, że nawet jeśli nie znacie poprzednich tomów, śmiało możecie po tę powieść sięgnąć.

Co człowiek jest w stanie zrobić dla dziecka, które kocha? Sama jestem mamą i z pełnym przekonaniem mogę odpowiedzieć, że wszystko. Kochający rodzic zawsze walczy o swoje dziecko, niezależnie od okoliczności, nie poddaje się nawet na moment. Czy oddalibyście swoje maleństwo pod opiekę teściów/dziadków, przekazując im tym samym pełne prawo do opieki? Założę się, że nie...

Brady też nie zamierza oddać ukochanego synka byłym teściom. Po śmierci byłej żony stał się dla małego prawnym i pełnoetatowym opiekunem, dba o Sama najlepiej, jak potrafi. Kiedy musi pracować, o pomoc przy malcu prosi przyjaciółkę - Hope lub sporadycznie sąsiadki. Jest bardzo zaskoczony, gdy siostra byłej żony zjawia się z wizytą i lojalnie informuje, że jej rodzice złożyli do sądu wniosek o przyznanie praw i opieki nad dzieckiem. Mężczyzna początkowo jest wstrząśnięty, ale uświadamia sobie, że przecież jest ojcem, nie ma możliwości, by mogli mu odebrać synka... Niestety była szwagierka i na to ma odpowiedź, teściowie sugerują bowiem, że Brady nie jest biologicznym ojcem chłopca, a Audrey wrobiła go w dziecko...

Wraz z tą nietypową nowiną z Brady'ego uchodzi życie... Zszokowany nie przyjmuje do wiadomości, że ten uroczy i kochany chłopczyk może nie być jego dzieckiem... Niestety, kiedy ojcostwo mężczyzny zostaje wykluczone, sprawy nabierają tempa. Nasz bohater czuje się jak najbardziej tatą Samm'iego i nie zamierza poddać się bez walki. Pomóc mu wygrać tę bitwę może tylko Hope, kobieta, która zawsze marzyła o kochającym domu, mężu i dziecku, ale lata temu przestała wierzyć, że to marzenie się kiedyś w ogóle spełni.
Brady był przy Hope zawsze, ale jako przyjaciel. Ich miłość zawsze była trwała i piękna, ale tylko i wyłącznie przyjacielska. Mimo to, kiedy zdesperowany mężczyzna prosi Hope o ślub, który byłby przepustką do opieki nad Samem, kobieta od razu się zgadza.

Ta historia jest niezaprzeczalnie inna, czy wyjątkowa? Być może, ale niekoniecznie. Przede wszystkim nasi bohaterowie już się znają i to naprawdę dobrze, są już dojrzali, a jednak zagubieni, z determinacją walczą o osiągnięcie swoich celów. Hope jest dziennikarką radiową i dostaje propozycję bardzo dobrej pracy, ale w innym mieście. Zdaje sobie sprawę z tego, że to życiowa okazja, ale wie, że bez niej Brady sobie nie poradzi...

Przede wszystkim podziwiam to, że kobieta bez mrugnięcia okiem przystała na propozycję przyjaciela. Ślub to naprawdę ważna sprawa, czy tak ważną decyzję podejmuję się w trzy sekundy? Co więcej nasza bohaterka ma przed sobą wielką szansę, może w końcu zrobić karierę na skalę światową, a bez chwili wahania zgadza się na szalony i wymagający poświęcenia i pozostania w mieście pomysł Brady'ego...

Autorka miała bardzo ciekawy pomysł na fabułę, nie popsuła tego, skrupulatnie realizowała zamysł i to było widać. Bohaterowie w końcu różnią się od tych dobrze nam już znanych, nie znajdziecie tutaj dobrze wyposażonego milionera i cichej myszki. Dialogi w większości są trafione i ciekawe, opisy dobrze wyważone, nie przytłaczają czytelnika. Zapewne wiecie już, że zawsze jest jednak jakieś "ale"... Książka byłaby znacznie ciekawsza, porywcza, chwytająca za serce, gdyby była o sto stron krótsza. Akcja rozwijała się tak mozolnie, że czytałam całość pewnie z cztery dni, jak na mnie bardzo długo. Mówiąc o rozwoju akcji, nie mam na myśli kwestii przyznania praw do Sama, tylko oczywiście wątek romantyczny. Zabrakło mi tutaj wylewających się ze stron uczuć, emocji, wzruszeń... Książka jest bardzo obyczajowa, ale zdecydowanie za mało w tym romansu...

Pozycja w gruncie rzeczy ciekawa. Spodoba się dojrzałym czytelniczkom, które cenią sobie spokojne emocje także w literaturze, takim, które od czasu do czasu sięgają po niewymagające powieści obyczajowe. Czy spełniła moje oczekiwania? Na pewno nie w pełni, ale stanowiła miły przerywnik od ambitniejszych lektur.

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki, dziękuję Wydawnictwu Dreams


Julia Komorska

About Julia Komorska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. Zainteresowała mnie ta seria ;) Świetna recenzja
    ~Pola
    www.czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam kochana "Brzoskwiniowy świt" :D
    A 'Splątane...' to urocza historia <3

    OdpowiedzUsuń