"Szósty sen" - Bernard Werber

Bernard Werber tym razem zabiera nas w niezwykły świat snów. Temat ten zawsze mnie pociągał i właśnie dlatego postanowiłam sięgnąć po tę książkę. 

Matka głównego bohatera, Caroline Klein, prowadzi badania nad snem. Twierdzi, że oprócz pięciu faz snu musi istnieć jeszcze jedna, szósta faza. Pracuje nad swoim tajnym projektem, jednak w trakcie badania dochodzi do nieszczęśliwego wypadku. Po tym wydarzeniu znika, a jej syn, Jacques Klein, postanawia ją odnaleźć. Podczas jednego ze swoich snów spotyka samego siebie, jednak starszego o 20 lat. Starszy Jacques nakazuje młodszej wersji siebie udać się do Malezji, by odszukać matkę. 
Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów z treści książki, dlatego zatrzymam się w tym miejscu. 
Z początku książka zapowiadała się bardzo dobrze, jednak z czasem entuzjazm gasł. Jak to mówią: żarło, żarło i zdechło. Pierwszy akt, "Praktykant spania" naprawdę mnie zachwycił, drugi akt "Towarzysz we śnie" był dla mnie dużym rozczarowaniem. Liczyłam na to, że trzeci akt "Mistrz onironauta" uratuje tę książkę, jednak i tu się zawiodłam. Momentami miałam wrażenie, że autor spłyca wydarzenia i podaje nam jedynie suche, nadzwyczaj optymistyczne zdania na temat tego, co dzieje się w kolejnych miesiącach czy latach. Było to dla mnie tak irytujące, że aż odechciewało mi się czytać. Każde przedsięwzięcie okazywało się niebywałym sukcesem, wszystko miało szczęśliwe zakończenie, a bohaterowie "żyli długo i szczęśliwie". Tak optymistycznej książki chyba nigdy nie czytałam.
Irytował mnie też główny bohater, Jacques Klein. Chłopak, a później mężczyzna, popadał w dziwny entuzjazm po tym, co mówił mu starszy o 20 lat on sam. Początkowo nie wierzył w żadne jego/swoje słowo, by za chwilę rzucić wszystko i w mgnieniu oka realizować to, co usłyszał. Wpadał wtedy w euforię, krzyczał, przekonywał wszystkich wokół, że to doskonały pomysł, że natychmiast trzeba zrealizować ten plan, że wszystko będzie cudownie. Nawet przekonanie członków plemienia Senoi do tego, by się "ucywilizowali", nie stanowiło dla niego żadnego problemu. Magik cudotwórca. Nie przekonało mnie to, jak dla mnie, zachowanie Jacques'a to zachowanie dziecka, a nie dorosłego mężczyzny (choć mówią, że każdy mężczyzna to duże dziecko...). 
Autorowi na pewno nie można odmówić tego, że przygotował się do napisania tej książki. Zebrał fakty dotyczące spania i snów, dzięki temu można dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy. Sam z resztą przyznaje w Posłowiu, że miał okazję doświadczyć świadomego snu, więc wie, na czym to polega. Dodatkowo opisane przed Werbera plemię Senoi naprawdę istnieje i członkowie tej społeczności do tej pory znani są z kultywowania tradycji świadomego śnienia.
Rozumiem też, że jest to książka fantastyczna, jednak do mnie nie przemówiła. Czasem odnosiłam wrażenie, że wyobraźnia autora za bardzo się rozpędza i mknie w nieznanym kierunku, by później tak się zapętlić, że wszystko się miesza. Ostatnie strony książki totalnie mnie rozwaliły, momentami opadały mi już ręce i zastanawiałam się, czy na pewno chcę poznać koniec tej opowieści. 
Nie jestem fanką tego gatunku książek i chyba tak pozostanie. "Szósty sen" nie jest całkowicie złą książką, jednak spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Tematyka sama w sobie jest bardzo ciekawa i trzeba docenić to, że Werber posiadł dużą wiedzę na snach i śnieniu. 

Ocena: 6/10

Justyna Kotys-Jeleńska
 
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. na miejscu Werbera podziekowalbym Justynie za tak uczciwa recenzje, szkoda, ze jej nie przeczyta. Jakosc recenzji mierzy sie brakiem taryfy ulgowej (pol wieku temu krytyk literacki Artur Sandauer napisal ksiazke o tytule "Bez taryfy ulgowej"...) - i ta recenzja taka wlasnie jest: prosto z mostu. Tak trzymac, Justyno!

    OdpowiedzUsuń