"Szpieg, który mnie rzucił" - reż. Susanna Fogel

   Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam plakat filmu i jego nazwę, to byłam średnio nim zachęcona. Stwierdziłam, że to jakaś tandetna komedia, bez większych perspektyw. Jednakże chęć obejrzenia czegoś lekkiego i niezobowiązującego, nakłoniła mnie do włączenia tejże produkcji i... okazało się, że to bardzo dobre kobiece kino akcji.

  Fabuła skupia się na dwóch przyjaciółkach i ich perypetiach. Jedna z nich przeżywa szok, gdy ukochany mężczyzna nagle ją rzuca i to przez telefon! Jest zbulwersowana i rozgoryczona. Z czasem jednak okazuje się, iż luby nie był zwykłym, szarym człowiekiem, lecz brytyjskim tajnym agentem, któremu teraz grozi śmierć. Audrey (Mila Kunis)  i jej przyjaciółka (Kate McKinnon), dwie kobiety, bardzo delikatne i zwariowane nagle muszą stać się superszpiegami, zmuszonymi do radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Z jednej strony mamy film o prawdziwej przyjaźni, poświęceniu, trosce, a z drugiej widzimy walki, strzelaniny, mnóstwo rozlanej krwi i złamane karki. 

Źródło
  Audrey to spokojna kobieta, subtelna, nieoczekująca zbyt wiele od świata. Jest pełna gracji, inteligencji i pomyślunku, zaś jej przyjaciółka Morgan to jej zupełne przeciwieństwo. Rozpala ją energia, gwałtowność i temperament. Na każdym kroku możemy zaobserwować fakt, iż istniejące różnice pomiędzy nimi, w zupełności im nie przeszkadzają, a wręcz przeciwnie-dopełniają je. Wspierają się w każdej możliwej sytuacji, bez względu na to, czy jedną z nich rzucił chłopak, czy gdy torturuje je wynajęta zabójczyni. Bohaterki są bardzo urocze i jednocześnie niesamowicie zaradne. 

     Film nie zwalnia tempa w żadnym momencie. Akcja nie jest jednostajna, cały czas coś się dzieje i nawet przez minutę nie możemy się nudzić, bo za moment wydarza się coś, czego się nie spodziewaliśmy. Właśnie! To duży atut tego filmu, że jest nieprzewidywalny. Oczywiście nie zawsze, ale wiele jest takich momentów. Poznajemy wielu bohaterów, którzy odgrywają mniejsze lub większe role, choć cała uwaga w zasadzie skupia się na przyjaciółkach, a ich sytuacja bezustannie zmienia położenie, przez co nawet widz nie wie już, komu można ufać. 

Źródło

   Można rzec, że Audrey i Morgan to James Bond w dwóch osobach. Wyglądają na amatorki, bo po raz pierwszy w życiu mają do czynienia ze złoczyńcami, lecz z czasem nabywają doświadczenia, które pozwala przejąć im kontrolę nad sytuacją. Trzeba też zaznaczyć, że w życiu kobiet pojawią się różni mężczyźni, głównie zaabsorbowani Audrey, a jej zadaniem będzie wyeliminowanie tego, który przez cały czas udaje, że jest po jej stronie.

Źródło

   Tak jak już wspomniałam wcześniej, film nie jest pozbawiony humoru. Większość scen przedstawiona jest w bardzo groteskowy sposób, choć może niekiedy przesadzony i sztuczny. Z pewnością w realnym świecie nie spotkamy się z tego typu wydarzeniami, ale taką właśnie wizję miał reżyser i nie uniżam wartościom, jakie przekazuje. Niewątpliwie jest to przede wszystkim film o przyjaźni, pomimo całej tej zwariowanej i szpiegowskiej otoczki. Udowadnia nam, że nawet w kryzysowych i niebezpiecznych sytuacjach najbardziej pomocny jest tylko przyjaciel, i tylko jemu należy ufać. To jedyna na świecie osoba, poza rodziną, która stara się (niekiedy na siłę) nas uszczęśliwić, byśmy zapomnieli o troskach dnia codziennego.

    Zdecydowanie pomyliłam się co do tego filmu. Całkowicie rezygnuje z tego, że skreśliłam go na podstawie okładki i nazwy. Muszę przyznać, że to był dobry film, do którego z miłą chęcią jeszcze kiedyś wrócę. Nie jest to ciężkie kino, tylko takie, które rozluźnia, rozbawia i powoduje, że nagle sami chcemy zostać zawikłani w tego typu akcję, ale tylko z najlepszym przyjacielem.

Ocena: 7/10

Za album z filmem dziękuję wydawnictwu - Monolith Films

Paulina Mocka





    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

4 komentarze: