‘’Tabletki na dorosłość” – Dorota Suwalska, ilustracje: Marta Ruszkowska


Nie będę ukrywać, że zainteresowała mnie ta pozycja, ponieważ byłam ciekawa, co kryje się w jej wnętrzu. Sami przyznacie, iż okładka oraz tytuł, naprawdę intrygują! Nie do końca wiedziałam, w którym kierunku podążą rozważania autorki, ale byłam przygotowana na sporą dawkę informacji. Gdy jesteśmy dziećmi marzymy o tym, aby być już dorosłymi osobami. Gdy jesteśmy już dorośli, oddalibyśmy wszystko, żeby chociaż jeszcze przez chwilkę wrócić do beztroskich czasów.

Marek ma dość swojego nudnego i pełnego porażek młodzieńczego życia. Zaczyna pisać bloga, ponieważ marzy o wydaniu w przyszłości książki i myśli, że dzięki temu będzie mu łatwiej. Z pomocą przychodzi mu tajemniczy komentator, który polecił mu tabletki na dorosłość. Chłopiec pomyślał, że po ich zażyciu wszystko w jego życiu będzie znacznie łatwiejsze. Ma wielkie plany i wyobrażenia, ale ostatecznie rzeczywistość okazuje się znacznie trudniejsza. Czy Markowi uda się przezwyciężyć problemy? Czy już na zawsze pozostanie dorosłym?
Choć w realu dzień minął nie najlepiej w wirtualnym świecie wiodło się Markowi całkiem nieźle. Miał pięć komentarzy na blogu. Wszystkie pochlebne, w stylu ,,spoko blog”, ,,fajny blogasek” i tym podobne.
Na pewno zaskoczyła mnie forma tej książki, ponieważ już po przekartkowaniu zobaczyłam, że jest niecodzienna. Oczywiście nie uznaję tego za wadę, a wręcz przeciwnie – za zaletę. Dzięki temu całość stała się przystępniejsza, zwłaszcza, że jest dedykowana zdecydowanie młodszym ludziom, a właściwie to grupę docelową można dokładniej określić. Jest nią po prostu młodzież. Wszystko na to wskazuje, ale to nie znaczy, że ktoś starszy nie będzie w stanie czytać tej książki z przyjemnością, bo sama się wciągnęłam.


Nie mogę powiedzieć, że książka ta pochłonęła mnie bez reszty, bo nawet był moment, że mnie nudziła. Zastanawiałam się, czy może nie powinnam jej już odłożyć i odpuścić sobie czytanie do końca, ale jednak coś mnie powstrzymywało. Chciałam poznać zakończenie, przekonać się, jak autorka wybrnie z niektórych wątków i czułam swego rodzaju przyciąganie. Dlatego więc dałam szansę tej powieści, zwłaszcza, że czyta się ją naprawdę szybko.

Pomysł z blogiem okazał się strzałem w dziesiątkę. Urozmaicił treść, ale także autorka pokazała, co jest aktualnie modne wśród młodzieży. Coraz więcej osób próbuje zasłynąć w internecie, bierze się za to na różne sposoby, a niektórzy myślą, że sława przyjdzie sama z siebie. Miejsce to było też w pewnym sensie jego pamiętnikiem i od niego zaczęła się cała farsa z tabletkami na dorosłość.
Marek zrozumiał, że znów z niego zakpiono! Dlaczego nie Holandia albo Grenlandia czy Islandia? Te kraje można chociaż odnaleźć na mapie. A Nibylandię tylko w książce dla dzieci. Zatem skoro Nibylandia, to również nibytabletki, nibydorosłość i nibydzieciństwo…
Samego pomysłu z ,,tabletkami na dorosłość” oczywiście nie należy brać dosłownie i całkiem na poważnie, ponieważ ważny jest zawarty w książce problem. Marek ewidentnie jest dzieckiem, które ma specyficznych, ale kochających rodziców, jest chłopcem z kompleksami i nie do końca potrafi pogodzić się z pewnymi sprawami. Wydaje mu się, że dorośli mają fajnie, że jeśli będzie starszy, to wszystkie jego problemy wyparują. Oczywiście szybko czeka go zderzenie z rzeczywistością. Autorka pokazała jak ważne jest akceptowanie siebie, ale też fajnie zobrazowała, że Marek sam sobie wmawiał wszystkie problemy, ponieważ jego rodzina oraz znajomi, mieli całkowicie inne podejście, chociażby do jego niskiego wzrostu. Czasem wystarczyła tylko rozmowa – jak z Patrykiem, który był zgryźliwy wobec głównego bohatera.

Na koniec wspomnę jeszcze o ilustracjach, których w tych książce jest naprawdę sporo! Ich obecność dobrze zrobiła tej powieści, ponieważ dzięki nim całość jest znacznie atrakcyjniejsza i przystępniejsza dla młodszych czytelników. Grafiki te nie są do końca w moim stylu, bohaterowie wyglądają na nich odrobinę karykaturalnie, ale to już kwestia gustu. Ja cieszę się, że pasowały one kolorystycznie do reszty książki, dzięki temu całość tworzyła zgraną i spójną kompozycję.

,,Tabletki na dorosłość” to wartościowa i ciekawa książka dla młodzieży. Posiada morał, warstwę edukacyjną, ale całość jest fajnie ukryta w fabule, a dzięki temu młodej osobie lepiej będzie przyswoić naukę zaserwowaną przez autorkę. Pomysł okazał się fajny, forma również, ilustracje są dodatkową zaletą, a jedyną rzeczą, do której mogę się przyczepić to momentowa stagnacja w treści, skutecznie zniechęcająca do dalszej lektury. Jednak osoba konsekwentna lub zainteresowana finałem powieści, powinna przetrwać tę chwilę nudy.


Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania dziękuj Wydawnictwu Adamada

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz