"The Promised Neverland tom 1" - Kaiu Shirai, Posuka Demizu

Podczas gdy w Japonii niepodzielnie rządzi "One Piece", za jego plecami pojawia się coraz więcej interesujących i nieszablonowych historii. Postapokaliptyczny świat. w którym ludzie bronią się przed tytanami, siatkarska drużyna licealna walcząca o tytuł najlepszej w całej Japonii, czy sieroty z antycznych Chin, które pragną zostać największym wodzem na świecie i nieświadomie pakują się w spisek na samym szczycie cesarstwa. Uwagę polskiego wydawcy przykuł jednak jeszcze inny tytuł.

"Kobieta, którą nazywają matką, nie jest z nimi spokrewniona. Dzieci, z którymi mieszkają, nie są ich rodzeństwem. Emma, Norman i Ray wiodą radosne życie w małym sierocińcu. Niestety, pewnego dnia ich codzienność całkowicie się zmienia. Jakie przeznaczenie czeka tych, którzy poznali prawdę?". Te słowa zapisane na okładce, zapraszają czytelnika do poznania tajemniczej historii, czasem radosnej, innym razem przerażającej, ale przede wszystkim niezwykłej.

Tytuł o którym mowa, to "The Promised Neverland". Manga to jeden z ostatnich sukcesów tygodnika Weekly Shounen Jump. Jej autorami są Kaiu Shirai (historia) oraz Posuka Demizu (rysunki) i dla obu z nich jest to jak do tej pory największa i najpopularniejsza praca, tym bardziej że w 2018 r. zajęła ona ósme miejsce na liście najlepiej sprzedających się tytułów w Japonii (5 wydanych tomów i ponad 4 mln sprzedanych egzemplarzy).
źródło
Wróćmy jednak do samej historii. Obserwujemy z pozoru normalny sierociniec Grace Field House. Wszystkie dzieci ubrane są w białe uniformy, świetnie się bawią, grając w berka czy kopiąc piłkę. Wspólnie przygotowują posiłki i wydają się być szczęśliwą rodziną. Pierwszym sygnałem, że coś może tu jednak być nie tak, są codzienne, niezmiernie wymagające testy. Jest to także jedyny moment, gdy widzimy jakiekolwiek oznaki technologii.

Sierociniec trzeba jednak w końcu opuścić i właśnie w jednym takim przypadku życie naszych bohaterów zmienia się na zawsze. Wystarczyło, że mała Conny zapomniała swojego ukochanego pluszaka, opuszczając dom. Gdy z pomocą spieszą jej bohaterowie, dowiadują się strasznej prawdy o miejscu, które przez lata nazywali domem. Nie jest to sierociniec, ale farma. Nie są sierotami, ale pożywieniem... dla strasznych demonów.

W ciągu jednego rozdziału zmienia się wszystko. Dwójka bohaterów - Norman i Emma - stara się znaleźć sposób na ucieczkę razem ze wszystkimi dziećmi, a jest ich aż 37! Wraz z kolejnymi sześcioma rozdziałami obserwujemy jak posuwa się do przodu ich plan, jak próbują przechytrzyć Mamę i ujść z tej sytuacji cało.

Jeśli chodzi o samych bohaterów, to w pierwszym tomie dokładniej poznajemy trójkę z nich, czyli Normana, Emmę i Raya. Każde z nich wyróżnia się nadzwyczajną inteligencją. U Normana  wykształciły się zdolności przywódcze i strategiczne. Emma imponuje refleksem i sprawnością fizyczną, a poza tym jest opiekuńcza i bardzo emocjonalna. Z kolei Ray jest najbardziej zamknięty w sobie i jest chodzącą encyklopedią. Większość czasu spędza na czytaniu książek pod drzewem. Umiejętność analitycznego myślenia, to jego mocna strona.

Do tego trzeba dorzucić jeszcze całą gromadkę pozostałych dzieciaków, które na razie nie dostają czasu żeby zabłysnąć. Można jednak łatwo dostrzec, że przynajmniej z wyglądu każde się od siebie różni i żadne z nich nie ginie w tłumie. No i jest jeszcze Mama. Z początku wydaje się być po prostu młodą, inteligentną i energiczną opiekunką. Gdy dowiedziałem się prawdy o sierocińcu, widziałem w niej już tylko zimnokrwistego zabójcę, a jej mroczny charakter świetnie oddaję wszelkie gesty i mimika twarzy.

Jeśli będziecie czytać uważnie, z pewnością sami znajdziecie różne wskazówki dotyczące tajemnic świata, w którym znajdują się bohaterowie. Nie od razu wiemy, np. kiedy i gdzie ma miejsce akcja mangi. Do tego między poszczególnymi rozdziałami znajdują się szkice bohaterów oraz krótkie scenki, które uzupełniają pewne wydarzenia, a zabrakło dla nich miejsca w samych rozdziałach. I jeszcze jedno. Zdejmijcie obwolutę i sprawdźcie jak wygląda okładka. Będziecie mile zaskoczeni.

To połączenie radosnego klimatu niczego nieświadomych dzieci z rozgrywającą się w tle tajemnicą, to jedna z mocnych stron "The Promised Neverland". Przede wszystkim muszę w tym miejscu pochwalić samą historię, która wciąga i trzyma w napięciu. Fabuła posuwa się stopniowo do przodu, bez pośpiechu, a czytelnik nie jest w stanie stwierdzić, czy dzieciakom uda się uciec i co ewentualnie czeka ich poza sierocińcem.

Praktycznie nie natrafiłem na żadne problemy w trakcie lektury. Za tłumaczenie trzeba zatem pochwalić panią Katarzynę Podlipską. Mam jednak pewną uwagę. Bodaj dwa razy trafia się, że Ray używa wulgarnych słów. Zdarzyło mu się powiedzieć "Mamy przesrane" i szczerze wątpię, że w takim miejscu jak Grace Field House odciętym od świata, bez żadnej telewizji, internetu i tym podobnych, dziecko mogłoby podłapać takie wyrażenie. Nie wiem czy jest to kwestia tłumaczenia, czy sam autor ich użył, ale warto na to zwrócić uwagę.

Na koniec jeszcze słów kilka o samej warstwie wizualnej. Autorka rysunków z każdą stroną się rozkręca. Na początku możecie znaleźć pewne niedokładności, ale z czasem one znikają. Fajne jest także to, że potrafi oddać zarówno dziecięcą euforię jak i zimne, nieprzeniknione oblicze Mamy. Nie zapominajmy o demonach, które pojawiają się na kilku stronach i robią odpowiednie wrażeni - wystraszą każdego, a już z pewnością dzieciaki z sierocińca.

Siedem rozdziałów pierwszego tomu czytałem z zapartym tchem. Spokojne otwarcie, potworna tajemnica, przygotowanie do ucieczki, pojawienie się kolejnej opiekunki. Wszystkie te wydarzenia i jeszcze więcej sprawiły, że trzymałem kciuki za powodzeniem misji Normana, Emmy i Raya, i sam próbowałem wymyślić sposób na ich ucieczkę. Łatwo można poczuć się częścią tej historii, w której nie tylko jesteśmy czytelnikami, ale wręcz uczestnikami tej przerażającej i ekscytującej przygody. Zapnijcie pasy, czeka was nie lada przejażdżka.

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Waneko
Marek Wasiński
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz