Wbrew Naturze #3 - Mirka Andolfo


Fikcja literacka oraz komiksy czy animacje mają długą historię używania antropomorficznych postaci do opowiadania nam poważnych historii. Alicja w krainie czarów, Folwark zwierzęcy czy Zootopia to tylko nieliczne przykłady narracji w których zwierzętom nadano charakterystykę ludzką w celu pokazania nam istotnych problemów ludzkości. „Wbrew naturze” autorstwa Mirki Andolfo chce nam pokazać problemy z segregacją, totalitaryzmem rządu czy zakazaną miłością.

Na pierwszy rzut oka może się nam to wydawać tanią erotyką. Wgryźmy się jednak głębiej i odkryjmy zaskakująco wciągającą fabułę pełną niewiarygodnie wielu realistycznych tematów.
Leslie to bardzo sympatyczna bohaterka, do której od pierwszych stron pałamy sympatią. Jest świnką  - jest zabawna, trochę przerażona światem i ma apodyktycznego szefa. Ma również sny, które ukazują jej gorące łóżkowe spotkania z wilkiem, a w tym świecie wiązanie się z partnerami innego gatunku jest surowo zakazane. Zbliżają się 25 urodziny naszej bohaterki, co oznacza również przyłączenie do programu, który narzuca nam partnera życiowego, jeśli do tej pory nie stworzyliśmy naturalnej rodziny. Kiedy w jej otoczeniu zaczynają dziać się rzeczy rodem z Kryminalnych zagadek, akcja zagęszcza się i nie potrafimy oderwać się od historii którą chce przekazać nam autorka komiksu.

Pierwszy raz otwierając komiks, aż zachłysnęłam się szczegółowością świata, kadrów i pracy jaka została włożona w stworzenie tego zeszytu. On zachwyca nas swoją kreską. Bardzo żywa, czasem agresywna, a jej kolorystyka jest jasna i prawie szampańska. Bohaterowie mają cechy podobne do kreskówek, które nadają „nienaturalnym” uroku i lekkości. Są również niezwykle szczegółowi i mają tak jakby ludzką jakość. Obrzydzenie, radość i obawa są wyraźnie widoczne i powodują, że czytelnik natychmiast się angażuje. Świat jest znakomicie wykonany i idealnie zestawiony. Ustawienie dystopijne świata jest  tutaj mroczne i przerażające. Korzystanie z mediów społecznościowych, aby znaleźć swoja idealną połówkę i rząd przyznający niektórym obywatelom preferowany status to tylko dwie rzeczy, które niektórym czytelnikom mogą przypominać rzeczywisty świat. Wbrew naturze jest wypełnione znakami zarówno subtelnymi, jak i nie tak subtelnymi, które pokazują, jak przerażające są to rzeczy. W każdym kadrze jest płynność, która sprawia, że ruch postaci wygląda bardzo naturalnie. Sceny erotycznie również posiadają pewną artystyczną finezję i nie są spłycone do kilku rysunków stosunku. Podobnie jak przemoc, używanie seksu w komiksach jest trudne. Artysta porusza się bardzo cienką linią, ponieważ łatwo może zepsuć czytelnikowi odbiór całości historii. Na szczęście nie jest to problem w Wbrew naturze. Wykorzystanie seksualności napędza tutaj akcje, ale nie dominuje jej zupełnie.

Jedynym minusem może być cena pojedynczego zeszytu który jest dość cienki, 40 zł. W miękkiej oprawie. Pomimo ogromu pracy jaki widać, wydania na pięknym, kredowym papierze jest to jednak cena zaporowa i pomimo, że ogromnie korci mnie kupno dwóch wcześniejszych zeszytów (dwa numery dostarczone zostały do mnie w PDFie) mocno się zastanawiam czy wyłożyć na nie aż 80 zł.

W każdym numerze podziwiać możemy concept arty, co jest bardzo miłym dodatkiem.

Wbrew naturze to komiks dla dorosłego czytelnika, który jest też tym wymagającym. Historia jest tutaj bardzo zwarta, soczysta i wciągająca. Komiks jest kawałem dobrej roboty, skupianiu się na bohaterach, a także małym dziełem sztuki ze strony artystycznej. Mogę ją polecić, osobom lubiącym dyskopijne opowieści, ale także koneserom dobrej historii w pięknej oprawie.



OCENA 9/10

Za możliwość recenzji dziękuję :
~Katarzyna Ochwat

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze: