‘’Allah akbar. Wojna i pokój w Iraku” – Witold Repetowicz


Wojna to z pewnością najgorsza tragedia, jaka może spotkać ludzi. Często zastanawiałam się, dlaczego w ogóle ktoś ma chęć na konflikty, które są krwawe i kompletnie nieprzewidywalne. W końcu Niemcy przez chwilę byli na fali, panowali częścią świata, ale ostatecznie nie udało im się utrzymać wpływów i niczego nie zyskali na tej wojnie. Dlatego często czytam książki o przeróżnych konfliktach na świecie… Chcę zrozumieć chociaż trochę motywy osób sięgających po takie rozwiązania.

Myślę, że o wojnie w Iraku słyszeli wszyscy, bo jest to konflikt, o którym można często usłyszeć w telewizji lub poczytać o nim w internecie, zwłaszcza w kontekście wyjazdów wojsk z przeróżnych państw mających pomóc w zawalczeniu problemu. Nie chcę zagłębiać się tu w kwestie historyczne, ponieważ mogę się gdzieś pomylić, a nikogo nie mam zamiaru wprowadzać w błąd.
- To nieprawda, my tu nie walczymy przeciw sunnitom, my walczymy przeciw terrorystom dla całego Iraku, nieważne, czy to szyici, czy sunnici – powiedział Dżaburi, a następnie zaczął mnie przekonywać, że opowieści o terroryzowaniu sunnitów przez oddziały szyickie to kłamstwa Al- Dżaziry i innych mediów z sunnickich państw arabskich, które chcą w ten sposób wywoływać waśnie sunnicko-szyickie w Iraku.
Miałam świadomość tego, że książka ta nie będzie prosta, a ja będę musiała naprawdę skupić się podczas jej czytania. Dlatego rozłożyłam sobie ją na raty i czytałam po tyle stron, ile mogłam, a to z pewnością było pomocne. Jakie wnioski wysnułam z tego doświadczenia? Jeśli macie jakąś wiedzę o wojnie w Iraku, z pewnością książka ta będzie dla Was łatwiejsza i przystępniejsza. Jednak jeżeli jesteście nowi w tym temacie, będziecie musieli wykazać się większą cierpliwością i poświęcić więcej czasu na analizę poznanych faktów.


Istotne jest to, że autor tej książki nie bazuje na badaniach innych osób. Nie twierdzę, że to coś złego, ale opisywanie własnych doświadczeń i obserwacji, znacznie bardziej działa na moją wyobraźnię. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że jadąc do Iraku, przebywając tam, rozmawiając z ludźmi i patrząc na wydarzenia własnymi oczami, zbieramy całą masę danych, które można byłoby spisać na tysiącach stron. Autor samodzielnie mógł wyselekcjonować, to co ważne i istotne z punktu widzenia jego książki.

W środku znajdziemy całą masę dat i skomplikowanych nazw, co mnie trochę przytłoczyło, ale tylko dlatego, że jestem kompletnie zielona w tym temacie. Jednak po jakimś czasie udało mi się ułożyć sobie wszystko w głowie i dowiedziałam się wiele o nowych i ciekawych sprawach. Oczywiście jestem pewna, że przede mną jeszcze dużo pracy i zdobywania wiedzy.
- Zawsze w piątek tutejsi mieszkańcy zbierają żywność dla Al-Haszd asz-Szaabi – tłumaczył mi Mohanad. – Tu mieszkają sunnici, ale to nieważne. Tu się nie toczy wojna między szyitami a sunnitami, ale między Irakijczykami a terrorystami – podkreślił.  
Książka ta to nie tylko daty i opisy konfliktów. To nie jest typowy reportaż jakich jest naprawdę wiele. Autor pokazał wojnę w Iraku z całkowicie innej strony i przede wszystkim opisał swoje spostrzeżenia oraz to, czego był świadkiem podczas swojej podróży. Jego podejście do zbierania informacji z pewnością było bardzo profesjonalne, a dociekliwość pozwoliła na dowiedzenie się o wielu ciekawych rzeczach. Nie wszystko, o czym przeczytamy w internecie jest prawdą, nie znajdziemy tam również wszystkich informacji i dlatego uważam, że czytanie takich książek bardziej zbliża nas do prawdy, pokazuje pełniejszy obraz sytuacji. Zawsze lepiej poznawać wypowiedzi osób bezstronnych, takich, które nie poszukują sensacji, a są nastawione na przekazanie całej swojej wiedzy w sposób obiektywny i jak najbardziej przystępny.

,,Allah akbar. Wojna i pokój w Iraku” to książka, która z pewnością nie jest prosta, zwłaszcza dla osoby wiedzącej stosunkowo niewiele o szczegółach związanych z wojną w Iraku. Jednak na pewno jest warta poznania, bo przekazuje wiele informacji, które pomogą lepiej zrozumieć nam konflikty toczące się na tamtych terenach. Zwłaszcza, że autor samodzielnie i bezpośrednio zbierał wszystkie informacje, co dla mnie jest zdecydowanie największą zaletą tego reportażu.


Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarnemu

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz