"Chilli" — Pola Rewako


Nienawiść wśród narodu ludzkiego jest chyba najpowszechniejszą chorobą dwudziestego pierwszego wieku – zresztą chyba jak i poprzednich stuleci. Jednak szczególnie nasiliła się ona w ciągu ostatnich lat, kiedy większość populacji ma stały dostęp do internetu. Propagowanie nienawiści poprzez publikowanie postów o wrogiej tematyce, zwłaszcza w kierunku określonej mniejszości czy coraz bardziej nawarstwiający się problem hejtu w naszym społeczeństwie – to tylko niektóre działania, które powszechnie są uznawane za agresję, oczywiście nie wspominając nawet o tych czysto złych aktach tj.; przemoc fizyczna albo morderstwo. Czasami mam wrażenie, że uświadamianie o szkodliwości tych działań (tych wcześniej przez mnie opisanych) to jedno wielkie błędne koło, z którego nie sposób się wyrwać. Upór albo duma ludzka, która w większości sytuacji bardziej szkodzi niż pomaga – myślę, że jest jedną z kluczowych przeszkód, która nie pozwala ludziom zrozumieć innych, a także otworzyć swój umysł na inną perspektywę. Wydaje mi się, że właśnie dzięki mojemu zainteresowaniu tym tematem, zwróciłam uwagę na debiut polskiej autorki – Poli Rewako.


Powieść, a raczej jej fabuła skupia się na poczynaniach studentki psychologii Mei, która już od pierwszych stron wydaje nam się osobą o zupełnie innym patrzeniu na świat. Jej sposób myślenia, skłonności autodestrukcyjne czy chociażby mocno zakorzeniona nienawiść do gatunku ludzkiego, to cechy, przez które niewątpliwie staje się godną uwagi bohaterką, dobrze wykreowaną, inną niż większość postaci, które spotykamy w różnych książkach. Abstrahując od tego, że to jej cechy, powszechnie określane przez społeczeństwo jako źle i krzywdzące wpłynęły na mój odbiór tejże dziewczyny. Dopiero gdy po przypadkowej rozmowie z przedstawicielem grupy określanej w dzisiejszych świecie jako społecznej i moralnej patologii, Mea postanawia zrobić coś, co ma nadzieję zmieni otaczający ją świat a może nawet i ludzi. Zakłada stowarzyszenie w stylu grupy terrorystycznej, która różni się od pierwowzoru tylko tym, że jej członkowie nie wpadli jeszcze na pomysł, aby dokonywać zbrodni większego kalibru tj. morderstwo – Grupę Demolka, która po swojej pierwszej nieoficjalnej akcji (która bardziej odrealniona już chyba być nie może, zresztą jak każda działalność tej grupy), mającej na celu promocję tejże spółki, grupa zaczynać się rozszerzać. Jednakże jak powszechnie wiadomo i jak mówi znane wszystkim przysłowie – gdzie kucharek, sześć tam nie ma co jeść – sytuacja wraz z coraz większym naborem zaczyna się wymykać spod kontroli. Sypie się nie tylko plan, za pomocą którego Mea — posługująca się pseudonimem – pragnęła zmienić Gdańsk; pragnęła, aby ludzie w końcu przestali podążać za pieniędzy i uzależniać od nich wszystko, nawet swoje szczęście; ale także jej własne prywatne życie, w którym jest coraz mnie obecna.

Jedna z zalet powieści, o której chciałabym wspomnieć, jest zdecydowanie możliwość poznawania historii studentki i otaczających jej ludzi z dwóch perspektyw. Sprzed tragicznych wydarzeń, podczas których wolność Mei została mocno naruszona oraz tej dzięki której dane nam jest oczyma wyobraźni zobaczyć genezę ruchu, przed którym drżał każdy mieszkaniec Gdańska. Nadaje to nie tylko takiej namiastki tajemniczości, często spotykanej w kryminałach, ale także pozwala na lepsze zrozumienie akcji jak i samej bohaterki, ponieważ te kilku stronicowe dygresje są nie tylko fajną w istocie przerwą pomiędzy kolejnymi rozdziałami, ale także pewnego rodzaju tłumaczeniami Mei, w których dziewczyna wyjaśnia motywy swoich działań. Ciekawy pomysł, do tego całkiem dobrze wykonany.

Ostatnio czytałam sporo młodzieżówek, większość w klimacie LGBTQ+, więc „Chilli” była naprawdę interesującą odmianą, w dodatku porusza tematy nienawiści, a także sensu ludzkiego życia – z jednym z tych tematów mocno... może nie utożsamiam, bo nawet trudno to sobie wyobrazić, ale jest ona dla mnie ważny i z drugiej strony cieszę się, że mimo tyłu wątków zawartych książce obok nich wszystkich znalazło się takie małe nasionko, rozkwitające wraz ze wzrastającą liczbą przeczytanych stron. Jednakże nie wszystko w tej powieści „zagrało”, szczególnie jeśli mam na myśli poprowadzenie akcji i sposób, w jaki autorka zdecydowała się na podjęcie wybranego przez siebie tematu. Jasne, świetnie że taka książka powstała, że coraz więcej się mówi o takich przypadkach i że przestaje być on tematem tabu. Ale czy jest coś odkrywczego? Zbuntowana dziewczyna, prawdopodobnie chora psychiczne postanawia wyżyć się na świat, zakładając jakąś totalnie pokręconą grupę, siejącą zniszczenie większe niż można byłoby się spodziewać. Mając do dyspozycji tak wiele możliwości, według których można byłoby poprowadzić akcje, nie wydaje mi się, aby był to jeden z najlepszych wyborów autorki. Spoglądając na jej okładkę i na opis książki jeszcze przed jej przeczytaniem, spodziewałam się prozy, która każdym zdaniem wciśnie mnie w krzesło, która nie pozwoli się od siebie oderwać, dopóki nie przewrócę ostatniej kartki; w której ważniejsza będzie jej treść, a nie akcja i opisy scenerii. Miałam nadzieję, że spotkam w niej wiele aforyzmów, złotych myśli, które zapamiętam na dłuższy czas. Marzyło mi się coś w rodzaju Złodziejki książek" tylko w polskim wydaniu. Przeliczyłam się i to całkiem ostro. Ale w końcu to "Chilli".

Nie mówię, że książka zaprzepaściła wybrany temat. Owszem, uważam, że w tej historii drzemie większy potencjał, który nie został dobrze wykorzystany, ale nie była to lektura zła – idealna też nie. Luki logiczne, które zauważyłam raz czy dwa, nie przeszkadzały prawie wcale w odbiorze, oprócz tego że były. Poza tym niezmiernie zaskoczył mnie koniec powieści, a także pewne wydarzenie, mające miejsce gdzieś w środku całej fabuły. Oczywiście nie mogę wam jej zdradzić, bo byłby to duży spoiler, ale wywarł na mnie bardzo mocne wrażenie. Oba z nich były nietuzinkowe i całkowicie przemyślane. Wiem jedno, że za nic w świecie nie domyśliłabym się, że tak potoczy się akcja. Dodatkowo często miałam wrażenie, że tak naprawdę epilog książki powstał już na samym początku, co jest nie tylko zdumiewające, ale też zastanawiające, ponieważ pisanie powieści pod czterostronicową końcówkę wydaje się nie być dobrym pomysłem. Jednak wszystko to tylko domysły.

Podsumowując, „Chilli” jest pełną świeżości debiutancką powieścią, która mimo potencjału nie wyczerpała w pełni swojego tematu. Aczkolwiek to książka, która mimo swoich wad w przystępny i mainstreamowy sposób podchodzi do poszczególnych wątków, który tak jak już wcześniej pisałam, niekoniecznie mi się spodobał. Jednakże myślę, mimo że nie wznosi do literatury nic nowego, że warto się z nią zapoznać. Choćby dla samego zakończenia przetrwać nudę, którą powiewa ta książka i dać się zaskoczyć.

Ocena: 6,5/10


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Jaguar!


Klaudia Korytkowska

About Bloody Mary

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz