‘’Dopóki żyję…” – Terri Blackstock


Wiele razy możemy słyszeć o tym, że ktoś został niesłusznie oskarżony o naprawdę ciężkie zbrodnie. Nie zawsze udaje się dorwać prawdziwego sprawcę, często zdarza się tak, że niewinna osoba zostaje skazana na wiele lat więzienia. Nigdy nie da się bezgranicznie ufać ludziom w swoim otoczeniu, zawsze warto mieć odrobinę dystansu i dzięki temu uchronić się przed konsekwencjami swojej otwartości i wielkoduszności.

Casey została oskarżona o morderstwo swojego przyjaciela i musi uciekać przed skorumpowanymi policjantami, którzy chcą wrobić ją w tę zbrodnię. Od teraz jest najbardziej poszukiwaną kobietą w kraju, jej twarz znają wszyscy ludzie i nigdzie nie może być bezpieczna, a każde zmiany wyglądu i tożsamości w końcu przestają być skuteczne. Dylan jest detektywem, który pomaga w poszukiwaniach Casey i jest jedyną osobą mającą na tyle wpływów, aby móc uratować jej życie. Gdy sprawa zaczyna robić się coraz bardziej skomplikowana zarówno Casey, jaki i Dylan, muszą udowodnić, że za wszystkimi zbrodniami stoi ktoś inny. Czy uda im się przekonać wszystkich, że mają rację? Czy Casey zostanie oczyszczona z zarzutów?
Usatysfakcjonowany, że pozbyłem się zawady na drodze, zasypałem ziemią jego ręce i nogi. Zanim jeszcze przysypałem tors, dźgnąłem na wszelki wypadek kilka razy w żebra. Nie drgnął. Teraz zdecydowanie nie żył.
Muszę przyznać, że po przeczytaniu naprawdę sporej części tej książki, zaczęłam czuć coś dziwnego… Czegoś było mi brak, jakby pojawiało się zbyt dużo luk w fabule. Później doczytałam się, że jest to już ostatnia część trylogii i dopiero wtedy zrozumiałam swoje niedopatrzenie. Cóż, szkoda, że wcześniej nie dorwałam poprzednich powieści i nie poznałam historii Dylana oraz Casey od samego początku.


Mimo tego, że nie poznałam poprzednich części, udało mi się wczuć w fabułę, ponieważ autorka dyskretnie wplatała informacje, które przypominały o wydarzeniach z przeszłości. Jest to dużą zaletą, nawet z punktu widzenia czytelnika, który zna całą serię. Jak wiemy, książki ukazują się w odstępach czasu i nie zawsze jesteśmy w stanie zapamiętać wszystkie szczegóły. Dobrze, że autorka znalazła trochę miejsca na takie informacje, bo dzięki temu mogłam przeczytać książkę i zrozumieć ją. Opisy poprzednich części również dużo mi podpowiedziały.
Byłam wdzięczne za to, że strażniczki okazały się dla mnie miłe, że jedna z nich stała na straży, kiedy byłam w łazience, za to, że nikogo do mnie nie dopuszczono. Byłam wdzięczna za to, co powiedziała inna – że pamięta mojego tatę i że zasłużył sobie na lepszy los.
Całość jest ciekawa, chociaż mam pewien problem ze stylem pisania autorki. Chodzi mi o to, że pojawiło się tam zdecydowanie zbyt mało opisów, które są dla mnie bardzo istotne. Nie udało mi się do końca poznać uczuć bohaterów, emocji i ich podejścia do niektórych sytuacji. Akcja pędziła zbyt szybko, działo się dużo, ciągle pojawiały się jakieś nowe fakty i nie do końca za tym nadążałam. Oczekiwałam czegoś więcej.

Narracja jest prowadzona w pierwszej osobie, z punktu widzenia różnych osób, ale to również nie pomogło mi bardziej przywiązać się do bohaterów. Jednak książka jest lekka, interesująca i z pewnością zaciekawia, a to jest dla mnie również istotną kwestią, ponieważ autorka musiała mnie czymś do siebie przekonać, aby udało mi się czerpać przyjemność z wejścia w środek serii.

Trochę irytowała mnie kwestia związana z wiarą Dylana i Casey. Nie mówię, że jestem uprzedzona w stosunku do osób wierzących, bo tak nie jest, ale tego tutaj było zdecydowanie za wiele. W takich delikatnych kwestiach również wypadałoby znaleźć odpowiedni balans.

Książka ta jednak wywarła na mnie dość pozytywne wrażenie, więc myślę, że zdecyduję się na przeczytanie poprzednich części. Polubiłam bohaterów, ponieważ mają w sobie coś ciekawego i indywidualnego, a to mnie do nich przekonało. Sama fabuła została również ciekawie przemyślana i jak widać – rozłożona na trzy książki,  a jednak nie nudziła, bo akcja była dynamiczna.

,,Dopóki żyję…” to książka, do której wzięłam się od złej strony, ale okazało się, że jej zrozumienie nie było trudne, ponieważ autorka przez powroty do przeszłości, ułatwiła mi zadanie. Trochę jednak brakowało mi dłuższych opisów, które lepiej opisałyby mi rzeczywistość. Mimo wszystko uważam, że warto było podejść do tej powieści.


Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Dreams

Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz