"Forever my girl" - Heidi Mclaughlin

Długo czekałam na tę książkę, zmówiłam ją już dawno temu i zanim w końcu dostałam ją do rąk, naprawdę minęło sporo czasu. Powiem szczerze, że nie wiem sama, dlaczego tak bardzo chciałam ją przeczytać, zwłaszcza że nie czytałam nawet opisu, nie wiedziałam, o czym dokładnie jest a mimo to, miałam jakieś przeczucie, że to będzie dobry wybór.

Walka serca z rozumem toczy się od zawsze, człowiek często słucha podpowiedzi jednego z nich, zupełnie zapominając o drugim. Czasem całkiem niesłusznie wygrywa serce, a później budzimy się z ręką w nocniku... Zdarza się też, że to rozum zostaje zwycięzcą, a serce pęka z bólu na pół... 
Decyzje, które musimy nieustannie podejmować, czasem nie są wcale skomplikowane, ale niekiedy na szali waży się nasze całe życie. Niestety bywa też tak, że nie można zdecydować dobrze, niezależnie od naszego wyboru ktoś cierpi. Tak było w przypadku głównego bohatera tej książki - Liama.

Liam - od zawsze obiecujący zawodnik, oddany i zakochany chłopak, z dnia na dzień porzucił dziewczynę, która wydawałoby się, była dla niego wszystkim, na rzecz wielkiego miasta i muzyki. Josie nie zrozumiała jego decyzji, nigdy nic nie wskazywało na to, że kochał muzykę, że potrafił śpiewać, czy grać na gitarze... Obiecywał jej dom, ślub, dzieci, a porzucił ją i wyjechał, jakby nic nie znaczyła...
Taką decyzję trudno zrozumieć, zwłaszcza że Liam nigdy nie odebrał od Josie telefonu, nie oddzwonił, ani nie wrócił w rodzinne strony, by wyznać prawdę...

Dopiero śmierć najlepszego przyjaciela z liceum sprawia, że nasz bohater postanawia wrócić do rodzinnego miasteczka. Początkowo zamierza spędzić tam tylko kilka dni, zobaczyć choć raz dawną miłość i należycie pożegnać Masona. Na swoim motocyklu wzbudza niemałe zainteresowanie, kobiety piszczą na jego widok, a on bardziej, niż kiedykolwiek pragnie zostać niezauważony.

Nagle moją uwagę przyciąga przelatująca za oknem piłka,
więc wychodzę na dwór. Serce przestaje mi bić, ponieważ w ogrodzie grają trzy osoby:
mężczyzna, którego kiedyś kochałam, mężczyzna, którego zamierzam poślubić
i chłopiec, który łączy nas wszystkich.

Josie z tyłu głowy obawia się powrotu Liama, ale bardzo liczy na to, że go nie spotka. Lata temu zostawił ją, nie oglądając się za siebie, nie odebrał nawet telefonu, podczas gdy ona miała mu do powiedzenia coś naprawdę ważnego. Kobieta ułożyła sobie życie, prowadzi uwielbianą przez mieszkańców kwiaciarnię, a już niedługo ma poślubić wieloletniego partnera, pediatrę Nicka. Powrót Liama zdecydowanie byłby katastrofą.

Jak się domyślacie, nasi bohaterowie wpadają na siebie, a wtedy okazuje się, że Liam z miasta nie wyjedzie tak szybko, jak chcieliby tego Josie i jej partner... Bardzo podoba mi się to, że autorka umieściła w tej historii trzecią osobę, to normalne, że przez niemal dziesięć lat Josie ułożyła sobie życie, a Nicka bardzo niepokoi powrót jej dawnej miłości. Uraza, którą główna bohaterka czuje do Liama, też nie wyparowuje z dnia na dzień, co dodatkowo podkręca zainteresowanie i wyczekiwanie czytelnika na dalszy rozwój wydarzeń. Jest jeszcze jeden element, który scala to wszystko i sprawia, że wszystko się zmienia. Nasza gwiazda rocka ma w mieście sporo roboty, prócz naprawiania błędów sprzed lata, stara się najlepiej jak potrafi, wesprzeć rodzinę zmarłego przyjaciela. Jego kariera w tym momencie staje, a agentka wścieka się i próbuje za wszelką cenę ściągnąć Liama do Los Angeles.

Książka ma 249 stron, to naprawdę nie jest gruba pozycja, powiedziałabym wręcz, że zdecydowanie jedna z cieńszych powieści, wątpiłam w to, by mogła być w pełni dopracowana. Stwierdziłam, że to nie jest możliwe, by na 249 stronach autorka zdążyła zaciekawić czytelnika, wzbudzić morze emocji, wprowadzić kilka interesujących wątków i jeszcze dopiąć to wszystko tak, by nie było żadnych nieścisłości. Mile się zaskoczyłam, znalazłam tutaj wszystko, czego oczekuje od świetnej powieści. Z racji tego, że nie jest gruba, jej przeczytanie zajęło mi może trzy godziny, bardzo przeżywałam losy bohaterów i długo nie mogłam wyrzucić ich z mojej głowy. Jeszcze zanim skończyłam czytać, poszperałam w internecie i znalazłam informację o filmie na podstawie książki. Ledwo doczytałam ostatnią stronę, już włączałam film i wiecie co? To zupełnie inna historia, owszem, może przypomina trochę tę z książki, ale nieznacznie. Zmieniono niemal wszystko, pozostawiając tylko imiona głównych bohaterów. Nie wspominam już nawet o tym, że pominięto ważne wątki, ale zmiana płci innych postaci, czy relacji między Liamem, a jego rodzicami zwyczajnie mnie zmroziła. Jeżeli zamierzacie przeczytać tę książkę, a gorąco Wam ją polecam, to odpuście sobie film.

Pierwszoosobowa, naprzemienna narracja, doskonałe dialogi, nie za długie opisy, świetnie dopracowani bohaterowie, to wszystko znajdziecie pod niepozorną okładką, która niezbyt mi się podoba, a już na pewno nie oddaje tego, jak dobre jest wnętrze książki. Czytałam z wypiekami, niecierpliwie i z uśmiechem, chłonąc każdy wyraz. Uwielbiam takie historie i zapamiętam z pewnością nazwisko autorki. Jeśli jeszcze nie znacie "Forever my girl', to koniecznie musicie to zmienić!

Ocena: 10/10

Za egzemplarz pięknie dziękuję Wydawnictwu Niezwykłemu


Julia Komorska

About Julia Komorska

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz