"Głosy. Co się zdarzyło na wyspie Jersey" - Dionisios Sturis, Ewa Winnicka

To, co wydarzyło się w sierpniu 2011 roku na wyspie Jersey, wstrząsnęło światem. Damian Rzeszowski, mąż i ojciec, zabija 6 osób, w tym swoich najbliższych. Co było powodem, dla którego ten spokojny do tej pory człowiek, sięga po nóż? 


Było niedzielne popołudnie, kiedy Damian dokonał przerażającej zbrodni. Rodzina Rzeszowskich tyle co wróciła z urlopu w Polsce. Iza, żona Damiana, zaprosiła przyjaciółkę Martę i jej córkę Julię. Z pozoru wszystko przebiegało normalnie, może poza tym, że Rzeszowscy podobno się pokłócili, tak zeznali świadkowie. Damian rozpalił grill, a później rozpętało się piekło. Zabił teścia, żonę, dwoje swoich dzieci, Martę i Julię. Na końcu ranił też siebie. Lekarzom udało się uratować tylko jego.

Przyznam się, że kompletnie nie pamiętam tego wydarzenia, choć na pewno była ono mocno komentowane w naszych mediach. Dlatego czytałam tę książkę "na chłodno", co pozwoliło mi na nieco inne spojrzenie na sprawę.

Dionisios Sturis i Ewa Winnicka dokładnie opisują to, co działo się na sali sądowej. Dzięki temu możemy poznać opinie biegłych psychiatrów, którzy próbowali dociec, czy Damian w chwili popełnienia zbrodni był poczytalny. Było to kluczowe, ponieważ od tego zależał wymiar kary.
Ponieważ policja dość wcześnie ustaliła, co się stało, Gollop założył z góry, że jego praca może polegać wyłącznie na "częściowej obronie" - uniewinnienie będzie wykluczone. Jedyne, co mógł zrobić, to zawalczyć o obniżenie wysokości kary. A do tego potrzebna była zmiana kwalifikacji czynu z morderstwa (murder) na zabójstwo (manslaughter). To pierwsze może zostać popełnione z zimną krwią. To drugie - wynikać z prowokacji: "tak mi działałaś na nerwy, tak mnie prowokowałaś, że cię zabiłem", albo z zaburzenia umysłowego, skutkującego utratą samokontroli, a w konsekwencji chwilowym bądź długotrwałym ograniczeniem poczytalności.
Rzeszowski, już po dokonaniu zbrodni, zaczął uskarżać się na to, że słyszał głosy. Problem polegał jednak na tym, że był niespójny w zeznaniach. Trudno było ustalić, czy rzeczywiście miał objawy psychotyczne, które są możliwe w silnej depresji, czy było to kłamstwo, które miało na celu zmniejszenie wymiaru kary. W ogóle w życiu Damiana dużo było takich niejasności, również tych, które dotyczyły jego skłonności do bycia agresywnym, szczególnie pod wpływem alkoholu. W procesie brało udział kilku biegłych psychiatrów, ale tylko jeden z nich twierdził, że Rzeszowski kłamie i tragicznego sierpniowego dnia był w pełni poczytalny.

Autorzy, oprócz opisu sprawy Rzeszowskiego, nakreślają też tło historyczne wyspy i opisują sytuację Polaków, którzy całymi rodzinami wyjeżdżali do pracy na polach ziemniaczanych i w hotelach. Bez wątpienia pierwsze 5 lat życia na wyspie było dla nich najtrudniejsze, ponieważ nie mieli prawa do żadnych świadczeń i nie mogli podejmować "lepszej" pracy. Ci, którzy wytrwali te pierwsze lata, wiedli później lepsze życie. Wśród polskiej społeczności daje się zauważyć podział na Polskę A i B. Najwięcej przyjezdnych to reprezentanci Polski B, szczególnie z województwa podkarpackiego.

Dużo miejsca autorzy poświęcili też na opis dotychczasowego życia Damiana, jeszcze z okresu, kiedy mieszkał w Polsce. Różne wydarzenia, jakie miały miejsce, z pewnością ukształtowały jego charakter i miały odzwierciedlenie dla jego czynów.

Książka jest interesująca również z medycznego punktu widzenia. Jest dużo opisów, jaki przebieg mają różne choroby psychiczne. Głównie dotyczą one depresji. Jeśli kogoś ciekawią takie niuanse, to reportaż z pewnością spełni oczekiwania czytelników. Mnie z różnych przyczyn bardzo to interesuje, dlatego tak dobrze czytało mi się tę książkę.

Reportaż ten czyta się jednym tchem, budową trochę przypomina kryminał. Autorzy sprawnie przedstawiają kolejne fakty i niuanse. Nie będę zdradzać, jaki był werdykt sądu. Wydaje mi się, że w całej tej sprawie czytelnik też może sam stanąć po którejś ze stron, czy było to morderstwo, czy jednak zabójstwo. Ja swoją opinię mam, ale pozostawię ją dla siebie.

Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarnemu

Justyna Kotys-Jeleńska
 
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: