"Kubusiowa lekcja życzliwości"

Klasyka, jedno słowo, a jakże wymowne. Zgodzicie się chyba ze mną, że zarówno opowieści, jak i filmy i bajki o Kubusiu oraz pozostałych mieszkańcach Stumilowego Lasu są ponadczasowe. Kiedy byłam dzieckiem, rodzice czytali Kubusia mnie i mojemu młodszemu bratu, uwielbialiśmy to wieczorne czytanie i z niecierpliwością czekaliśmy na dalszy ciąg historii. Mieliśmy sporej grubości książkę, w której mieściło się sporo różnych opowiadań, więc rodzice dawkowali nam je, każdego wieczoru po jednym. Pamiętam też doskonale pierwsze filmy i bajki, grafika była wtedy bardziej ponura i zimna, bohaterowie nie tak piękni i idealni, jak w książce, a jednak miało to swój klimat i czar. Nie bez powodu do dziś te bajki pamiętam. Oczywiście wraz z biegiem lat ta grafika przeskakiwała kolejne poziomy i dziś, kiedy włączam córce bajki z prosiaczkiem, misiem i tygryskiem w rolach głównych, obraz pełen jest żywych i wyraźnych kolorów. Taki sam postęp zaobserwować można w nowych książeczkach, ale warto zaznaczyć, że mimo wszystko ten "stary" klimat pozostał.

Wychowanie dzieci na mądrych ludzi nie jest łatwe, ba! To naprawdę ciężka praca, sama jestem mamą i wiem, jak wielka spoczywa na mnie odpowiedzialność. Tak wielu rzeczy muszę jeszcze nauczyć moją małą córeczkę... Dumna jestem, kiedy z podniesioną główką mówi starszym cześć albo dzień dobry i nóż otwiera mi się w kieszeni, gdy ktoś jej nie odpowiada. Serce rośnie mi, z powodu każdego usłyszanego z jej ust dziękuję, proszę i przepraszam, a oczy zachodzą mi łzami, gdy widzę jej troskę, współczucie i chęć pomocy.


Bardzo lubię i cenię książeczki, które pomagają rodzicom w wychowaniu dzieci na mądrych i empatycznych ludzi. Sporo zgromadziłam już takich bajek i uwielbiam je czytać, podoba mi się to, że moja córka w mig pojmuje, o co w nich chodzi, dyskutuje, zadaje pytania, wyciąga wnioski. Do tego właśnie od niemowlaka próbowałam ją pobudzić i pękam z dumy, że mi się to udało. Jak sam tytuł mówi "Kubusiowa lekcja życzliwości" uczy dzieciaki życzliwości i bezinteresowności, pokazuje, że zrobienie dla kogoś czegoś dobrego nas samych także uszczęśliwia.

Książeczka rozpoczyna się od nieszczęścia, jakie spotkało biednego osiołka Kłapouchego. Osiołek chciał zjeść trochę pysznych ostów, ale uniemożliwiał mu to wielki kamień. Kiedy Kłapouchy przepchnął kamień, niechcący naruszył cały ich stos... Na dodatek największy z nich przygniótł mu ogon, choć zwierzak bardzo się starał, nie dał rady uwolnić ogonka. Na szczęście przyjaciela zauważył Prosiaczek, który pobiegł po pomoc. Królik, Tygrys i Kubuś pomogli Prosiaczkowi i wspólnymi siłami udało się ocalić osiołka. Kiedy mieszkańcy Stumilowego lasu ruszyli przed siebie, spotkali Sowę, która także potrzebowała pomocy. Kiedy pomogli już znaleźć zagubione okulary Sowy, okazało się że można uszczęśliwić też Maleństwo, poświęcając mu zaledwie momencik. Po dniu pełnym wrażeń przyjaciele spotykają się u Misia na herbatkę i postanawiają, że od następnego dnia będą grali w życzliwość. A wierzcie mi, że to naprawdę wspaniała gra i koniecznie trzeba o niej poczytać!


Jak zwykle piękny, mądry tekst, bardzo wartościowy i wychowawczy. Wspaniałe ilustracje, utrzymane w tym dobrym, starym klimacie, delikatna, acz wyrazista kolorystyka. Sztywna oprawa, dobrej jakości papier. Książeczka bezsprzecznie stanowi ozdobę dziecięcej półeczki, świetnie nadaje się też na prezent. Nie wiem, jak jeszcze mogłabym Was zachęcić do jej posiadania. Kochani to klasyka, a klasyka broni się zawsze!

Ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Egmont


Julia Komorska 
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz