Maciej Paterczyk „Morze krwi, ziemia ognia”


Maciej Paterczyk

„Morze krwi, ziemia ognia”


„Morze krwi, ziemia ognia” Macieja Paterczyka to dość dobrze napisany kryminał, który na pewno spełni oczekiwania miłośników tego gatunku. Zwarta akcja, połączona z tajemniczymi morderstwami i ciekawie skonstruowaną postacią głównego bohatera sprawia, że czytelnik od samego początku, zaintrygowany, zostaje wciągnięty w świat nieoczekiwanych zbrodni i dąży krętymi ścieżkami fabuły do ich rozwiązania. Szuka odpowiedzi, typuje morderców i zastanawia się nad motywami zabójstw. Pisarz nie ułatwia mu jednak zadania, wciąż zaskakuje pomysłami, mnoży hipotezy, wprowadza nowe wątki i mami przypuszczeniami. Do końca trzyma czytelnika w napięciu i pozostawia go w niepewności

Maciej Pasterczyk akcję utworu osadza w czasach powojennych w Kamieniu Pomorskim na zachodnich rubieżach nowej Polski. Ziemie odzyskane, zamieszkiwane przez napływową ludność z kresów, kryjących się wśród ludności byłych żołnierzy AK, uciekających przed światem wojennych zbrodniarzy, a także drobnych przestępców i wciąż czekających na przesiedlenie Niemców, to miejsce z jednej strony budzące fascynację, a z drugiej lęk i niepokój. Wzajemna nieufność, konflikty, próba odnalezienie się w nowym świecie i ciągła niepewność stają się tłem, na które autor nakłada to, co jest istotą większości kryminałów – morderstwa. Najpierw ginie milicjant, a później kolejne osoby. Mnożą się podejrzenia, wzrasta nieufność i poczucie zagrożenia. Pytanie, kto zabija, praktycznie do końca zostaje otwarte. Lista podejrzanych kurczy się, a główny bohater – Stanisław Brzeziński, pomimo lęku o własne życie, uparcie dąży do odnalezienia mordercy i uporania się z demonami przeszłości.

Pisarz nie ogranicza się w powieści jedynie do wątku kryminalnego. Morderstwa, choć napędzają akcję i budują napięcie, są powiązane z wątkiem szpiegowskim. Kształtujące się państwo komunistyczne w pierwszych latach po wojnie za największych wrogów systemu uznawało byłych żołnierzy AK i działających w podziemiu „żołnierzy wyklętych”. Dziki zachód, bo tak nazywano ziemie odzyskane, stał się dla „bandytów reakcyjnych”, jak mawiał o nich Gomułka, doskonałym miejscem zniknięcia i dawał okazję zatarcia tajemnic przeszłości. Pisarz wykorzystuje ten fakt, poszerza fabułę, powiększa liczbę podejrzanych i prowadzi czytelnika nowym tropem. Oprócz Stanisława Brzezińskiego do akcji wkracza grupa brutalnych ubeków. Nie wiadomo, czy poszukiwany ważny działacz opozycyjnego podziemia jest powiązany ze zbrodniami. Fabuła się zapętla, pojawiają się nowe hipotezy, nic już nie jest pewne. Sytuację komplikują jeszcze odnalezione przez Brzezińskiego zdjęcia z niemieckiego obozu pracy. Powraca straszna przeszłość ludzi poddanych okrutnym eksperymentom medycznym. I tak w fabułę wbudowane zostaje jedno z największych okrucieństw wojny. 

         Ciekawie skonstruowaną postacią, choć miejscami przerysowaną, jest główny bohater powieści, wspomniany już wcześniej – Stanisław Brzeziński. Przedwojenny prawnik, teraz pracujący na prowincji jako komendant milicji w Kamieniu, próbuje uciec od przeszłości. Morderstwo jego podwładnego nagle burzy dotychczasowe życie. Pozorny spokój zaczyna wypełniać trwoga. Przybycie „ubeków”, kolejne zabójstwa i strach przed zdemaskowaniem pobudzają Brzezińskiego do działania. Chce uciec, zniknąć, ale zostaje i dąży do rozwikłania zagadki. Próbuje dopaść mordercę i odkupić dawne winy. Bohater, nie mogąc się uwolnić od wyrzutów sumienia, nieustannie słyszy głos zamordowanej przez Niemców w czasie wojny matki. Jest bliski szaleństwa. Usprawiedliwia się przed sobą. Za wszelką cenę chce obmyć się z grzechów przeszłości i wykazać w końcu odwagą. Jednak przeraźliwy lęk, który kazał mu ratować własne życie kosztem matki i kolaborować z Niemcami podczas okupacji, wciąż powraca. Bliski zwątpienia pragnie popełnić samobójstwo, ale jak zwykle okazuje się tchórzem. Mimo to nie jest postacią negatywną, czytelnik nabiera do niego sympatii, wierzy w jego przemianę i pragnie, by udało mu się zdemaskować mordercę. Kolejne kartki książki odkrywają kolejne tajemnice bohatera i jego mroczną przeszłość. Gdy wydaje się, że Brzeziński otrzymuje szansę odkupienia swoich wojennych i powojennych win, znowu ponosi porażkę. Odnajduje mordercę, ale zdradza, nie zostaje bohaterem. Na końcu powieści dostaje jednak jeszcze jedną szansę, lecz czy z niej skorzysta…

„Morze krwi, ziemia ognia” to książka posiadająca większość cech dobrego kryminału, ale też niepozbawiona wad. Duża ilość wątków z jednej strony ciekawi czytelnika, ale z drugiej za mocno komplikuje fabułę. Odbiorca ma wrażenie przesytu i chwilami nie nadąża za pomysłami autora, które mogłyby stać się treścią niejednej książki. Autor niepotrzebnie też wprowadza aż zanadto "naciągany" wątek przypominający ten z „Romea i Julii” oraz próbuje z wyrzutów sumienia i narastającej aberracji umysłowej głównego bohatera, słyszącego głos matki, uczynić element grozy rodem z horroru. Mimo to powieść czyta się dobrze, a drobne wady nie burzą przyjemności, jaką czytelnikowi powinna dawać każda powieść kryminalna.

            

  Tomasz Duda



Ocena: 7/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu VIDEOGRAF 




Tomasz Duda 
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Lubię takie minimalistyczne okładki. Naprawdę zapowiada się ciekawie :)
    ~Pola
    www.czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń