"Milcząca ofiara" - Caroline Mitchell


Kolejny debiut na polskim rynku wydawniczym, po który naprawdę warto sięgnąć. Debiuty mają zresztą to do siebie, że są niczym czysta karta. Nieokreślonym ciągiem oczekiwać bez porównań, dlatego tak też i je lubię. Z przyjemnością więc sięgnęłam po książkę Caroline Mitchell w tłumaczeniu Ewy Wojtczak i nie zawiodłam się. Mimo dosłownie kilku małych uwag, jakie nasunęły mi się w trakcie lektury. Książkę uznaje za godna polecenia czytelnikom żądnych wrażeń i niepewności, którą niesie ze sobą treść.
Nie zawsze też zgadzam się z blurbem na okładkach książek, lecz tym razem w pełni się pod nim podpisuję, bo to naprawdę: „emocjonujący thriller psychologiczny o mrocznych rodzinnych sekretach, o których lepiej byłoby zapomnieć”.

Czymże innym może być zresztą historia opętanej lękiem kobiety u boku kochającego męża i synka. Zwłaszcza kiedy ten dostaje awans. To okazja by wreszcie opuścić odludną wyspę, na której stoi ich dom i wtopić świat wielkiego miasta. Tymczasem wszystko zaczyna się komplikować. Do świata Emmy powracają koszmary z przeszłości. Znika też dawno zakopane ciało jej oprawcy sprzed lat. Rzeczywistość zaczyna być dla niej zbyt skompilowana i niejasna. Co stało się z ciałem Luka, którego niegdyś zamordowała? Czy ktoś odkrył jej tajemnicę? A może Luke żyje. Już sama nie wie. Tymczasem Alex, jej mąż zaczyna obawiać się nie tylko o jej, ale i syna bezpieczeństwo. Jego niepokój rośnie z każdym dniem, zwłaszcza że wokół tej rodziny dzieją się rzeczy przyprawiające o gęsią skórkę.
I choć akcja powieści dzieje się współcześnie to ma ona swoje źródło w dalekiej przeszłości, kiedy to Emma była jeszcze uczennicą a Luke jej nauczycielem. To tam, wśród szkolnych korytarzy rozegrały się pierwsze dramatyczne sceny z ich udziałem.
„Na razie jednak skupiłem się na Emmie, ponieważ jeszcze z nią nie skończyłem. […] Ale chętnie podrażnię się jutro z dziewczyną, moją marionetką na sznurku”.
Być może powieść ta nie jest wyjątkowa i niepowtarzalna, szczególnie jeśli po przeczytaniu wcześniej kilkunastu lub kilkudziesięciu innych powieści z tego gatunku, ma się wrażenie, że już gdzieś to wszystko miało miejsce. Ale to chyba jedyna rzecz, jaką mogłabym zarzucić autorce, wręcz marginalna przy całokształcie utworu. Książka ma bowiem w sobie pierwiastek zarówno rzeczywistość, która miesza się z wyobraźnią, jak i realne uczucie niepokoju, które towarzyszy praktycznie przez cały czas czytania. Nic więc dziwnego, że trudno było mi oderwać się od książki, w czyn zasługę ma też chyba sam język. Prosty, wręcz obrazowy styl autorki naprawdę oderwał mnie od realnej rzeczywistości mojego świata.

Nieskomplikowane i klarowne są też wątki utworu. Przejrzystość akcji i zaledwie trzech bohaterów, którzy opowiadają o tych samych wydarzeniach z własnej perspektywy – uwidaczniając swoje emocje, lęki i cele. Książka jest bowiem napisana w narracji pierwszoosobowej, prowadzonej właśnie przez te postacie. Autorka wprowadziła dodatkowo do utworu retrospekcję, która nadaje jej ogromnej przejrzystości i pozwala krok po kroku dopasowywać do siebie elementy układanki, tworząc wyśmienity thriller.

To właśnie taka a nie inna forma powieści nadaje jej dodatkowej tajemniczości, przedstawiając fakty na pograniczu prawdy i kłamstwa. To jednocześnie sprawiło że wszystkie rozbieżności w „zeznaniach” bohaterów wywoływały we mnie poczucie napięcia i niepewności, a tym samym szaleńczą ciekawość. Nie było łatwo uznać jedne fakty za prawdę a inne odrzucić jako kłamstwo. Wiedząc jednocześnie, że tylko jedno z nich ma rację. Choć i to nie było tak do końca oczywiste. Bo czymże jest prawda w obliczu zagrożenia i panicznego lęku. Ta niepewność,  którą autorka zasiała w moim umyśle, stała się kluczem do czytania z pasją.


To z pewnością nie będzie ostatnie spotkanie z tą autorką, a książkę „Milcząca ofiara” uznaję za wyjątkowo dobrą powieść. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-Ka

Ocena 9/10 



Edyta Sztylc


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się okładka :D Fabuła też bardzo interesująca, a debiuty lubię, bo jak piszesz, to coś nowego :D
    ~Pola
    www.czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń