"Nie pozwól mu odejść" - Kathryn Croft

Kryminały i thrillery bardzo lubię, ale żeby po nie sięgnąć, muszę się mocno zmotywować. Książka "Nie pozwól mu odejść" intrygowała mnie już w momencie, kiedy ją zamawiałam. Obawiałam się trochę tematyki. Nie lubię czytać książek, w których cierpią dzieci, zwłaszcza od chwili, w której sama zostałam mamą. Na szczęście autorka nie opisywała żadnych drastycznych scen i nie musiałam pomijać żadnych fragmentów.

Powieść czytałam dość długo, zazwyczaj przeczytanie książki nie zajmuje mi dłużej niż dwa popołudnia, w tym przypadku myślę, że trwało to mniej więcej tydzień. Nie lubię czytać na kilkanaście razy, zdecydowanie wolę usiąść z powieścią na maksymalnie dwa razy i wówczas naprawdę nią żyć, żyć tą historią, tymi bohaterami, ich rozterkami. Niestety z uwagi na pracę, ciągły brak czasu i naprawdę wyjątkowo zabiegany i stresujący tydzień zapoznawanie się z książką Kathryn Croft trwało tak długo...

Dużą zaletą w tym wszystkim jest fakt, że mimo braku czasu na czytanie, to ta godzinka dziennie, którą mogłam poświęcić, wystarczała, by znów czymś nowym mnie zaskoczyć i zainteresować. Cieszę się niezmiernie, że książka nie okazała się zwyczajnie nudna, bo w takiej sytuacji bardzo ciężko byłoby mi ją skończyć. Historia, jaką stworzyła dla nas autorka, jest niezwykle smutna, dwie rodziny spotkała ogromna tragedia i odmieniła ich życia. Roberta i Adrian stracili jedynego syna - czternastoletniego Josha, a nasza główna bohaterka Zoe i jej mąż Jake stracili najmłodszego z synów - Ethana. Chłopcy byli najlepszymi przyjaciółmi, chodzili do jednej klasy, często sypiali u siebie nawzajem i wspólnie spędzali czas. Jeden z licznych wspólnie spędzonych przez przyjaciół wieczorów kończy się tragicznie... Obie rodziny w niepozorny poranek budzi donośne stukanie do drzwi, a za nimi kryją się policjanci oznajmiający, że doszło do tragedii... Josh i Ethan utonęli w wodach miejscowej rzeki...

Trzy lata po tragedii Zoe funkcjonuje już w miarę normalnie, nadal tęskni za zmarłym synem, ale realizuje się, pracując w klinice bezpłodności, a pomoc pacjentom dodaje jej skrzydeł. Przeprowadzka do oddalonego o kilka godzin jazdy Londynu okazała się idealnym wyjściem, tutaj kobiety nie prześladuje już znienawidzona rzeka, a syn, który lada moment pojedzie na studia, stanowi powód do dumy. Wszystko zmienia się w chwili, gdy Zoe dostaje sms-a z nieznanego numeru. Sms-a, który sprawił, że kobieta zwątpiła, by śmierć syna była rzeczywiście nieszczęśliwym wypadkiem...

Główny wątek jest bardzo intrygujący, czytelnik jest niesamowicie ciekawy, co takiego wydarzyło się nad rzeką. Najlepsza w tej historii jest jednak różnorodna narracja, coś, z czym nie przypominam sobie, bym wcześniej się spotkała. Główną narratorką jest Zoe, poznajemy wszystko z punktu jej widzenia, z jej opowieści, ale możemy też zajrzeć w umysły innych bohaterów, z tym, że już w narracji trzecioosobowej, co zachowuje porządek. Każdy rozdział jest też zatytułowany imieniem osoby, w której przeżycia aktualnie się wdrażamy. No dobrze, nie każdy! Jest też rozdział, który Was zaskoczy!

Wciągnęłam się w rozwiązanie tej zagadki, zwłaszcza że okazało się, iż każdy bohater historii skrywa jakieś mroczne sekrety, ale brakowało mi ich stopniowego odkrywania, wszystko wyjaśniło się w pełni w zasadzie dopiero na końcu, szkoda. Akcja ani szczególnie nie pędzi, ani nie jest nudna. Bez dwóch zdań cały czas coś się dzieje. Plusem jest to, że autorka udowodni Wam, że jeżeli wydaje Wam się, że coś wiecie, to tak naprawdę nie wiecie nic. Byłam naprawdę zaskoczona zakończeniem, początkowo zastanawiałam się, czy możliwa jest pomyłka autorki... Polecam Wam tę książkę, a jeśli zamierzacie z mojego polecenia skorzystać, to koniecznie podzielcie się opinią!

Ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Burda Książki


Julia Komorska


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Kilkukrotnie wrzucałam tę książkę do koszyka, ale ostatecznie nie zdecydowałam się na jej zakup, teraz widzę, że powinnam to zmienić. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym dotrzeć do tej książki.

    OdpowiedzUsuń