"Ostatni strażnik"- Antares [Przedpremierowo]




Gdy świat dostanie się we władanie czarnej magii, nie zaznasz spokoju.

Dzisiaj zapraszam Was w podróż na niesamowite wyspy latające. Na wyspach został uchwalony Dekret, który zobowiązuje każdą rozumną istotę do przypisania się  do jednego z centrów i życia według kodeksów w nim obowiązujących. Kormak,  jest jednym z druidów, którzy żyją w ukryciu na latających wyspach Baucze. Druidzi nie poddali się przepisom Dekretu i nie należą do żadnego z centrów. Z tego powodu zostali zaatakowani przez ludy Ciężkich Ziem. Słudzy trzech centrów wdarli się na ziemie druidów i stoczyli z nimi wojnę. Rodzice Kormaka zaginęli w trakcie jednego z ataków, podobnie jak rodzice Willa. Kormak i jego przyszywany brat Will, zostali podrzucenie pod drzwi swojego opiekuna- druida Redłana, przez którego zostali wychowani.

(…) trzy centra to zło. Nikt z druidów- no może jakiś głupi wyjątek- nie przyłączyły się ani do Hrosune, ani do Goratonu, ani też do Mrowia. Uchwalony Dekret był klątwą ich czasów.

Od dzieciństwa Kormak miał wrażenie, że jakaś tajemnicza istota prześladuje go, w co nikt nie chciał uwierzyć. A jednak to Inkwizytorka Askella Nardenami obserwowała chłopca i jednocześnie chroniła przed swoim bratem. Ona jedyna znała prawdę o pochodzeniu chłopca i co chciała ją wykorzystać. Pierwszym krokiem realizacji jej planu była ochrona druida, drugim natomiast zrobienie z Kormaka swojego ucznia. 

"Ostatni strażnik" to jedna z niewielu powieści fantasy, w której główny bohater nie jest supermocny, superodważny i superbohaterski już na początku historii, co bardzo mnie ujęło. Kromak jest zwyczajnym uczniem. Odczuwa strach przed swoją nauczycielką, czuje się zagubiony na obcych ziemiach i popełnia mnóstwo błędów, których konsekwencje nie zawsze odczuwa natychmiast. Czasami swoją nieporadnością denerwuje, aby za chwilę zdobyć się na „wielki” czyn i zdobyć sympatię czytelnika. Wady i zalety bohatera, jego strach przed przeznaczeniem, obawa o życie swoje i innych, to wszystko nadało mu cech bardzo ludzkich. Osobiście bardzo polubiłam Kormaka i jego niezwykłego towarzysza podróży Micucha. Stworzyli niesamowitą parę przyjaciół i dali dowód, że wzajemne zaufanie jest ważne w każdym świecie.

Ale te boczne ścieżki ( innych ludzi) same zlewają się z naszą drogę. (…) Ile jeszcze osób przez mnie zginie?

Wracając do samego świata, w którym przyszło żyć Kromakowi, to jestem pod wrażeniem mnogości ludów, ziem i pomysłowości. To moja pierwsza styczność z latającymi wyspami w książce. Przyroda, zwyczaje, codzienność druidów zbudowane od podstaw, od zera. Do tego ludy z Ciężkich Ziem. Opisy stosunków społecznych i między centrami, opis zasad panujących w poszczególnych centrach. Wszystko w dawkach bardzo wyważonych, bez zbędnego rozciągania i bez zbędnej szczegółowości. 

Niech Was nie zmyli okładka. Pan na niej to raczej nie Kormak. Mężczyzna z okładki wydaje się być mocnym, pewnym siebie osobnikiem, natomiast Kormak to zagubiony na obcych ziemiach młodzieniec. Poza tym druid posługiwał się halabardą, a nie mieczem. Mimo tego, że okładka przyciąga wzrok, to moim skromnym zdaniem nijak się ma do treści Ostatniego Strażnika. Założyć mogę jedynie, że taki będzie nasz bohater w przyszłości ( czyt. w kolejnych tomach).
 
A propos kolejnych tomów, to ja nie mogę się doczekać już następnego. Jak potoczą się losy Kormak i Macucha? Czy młodzieniec dotrze do celu i sprosta nadziejom w nim pokładanym? Czy też ulegnie, któremuś z centrów? Z przyjemnością sięgnęłabym po ciąg dalszy losów młodego druida Kormaka.

Przede mną drogi cały szmat,
Prowadzi mnie w nieznany świat.
A ja nie boję się odkrywać lądu,
Który wychodzi zza horyzontu.
Bo jesteś ze mną strażniku zgubionych,
I zaprowadzisz mnie do przyjaciół moich.

Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res



Sylwia Szczepańska          

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz