"Pamiętnik 8-bitowego wojownika. Ścieżka diamentu" - Cube Kid


Przed Wami prezentuję już ostatni, czwarty tom przygód Runta oraz jego szkolnych
źródło
przyjaciół. Mam ogromną nadzieję, że będzie ich jednak więcej, ponieważ mój syn pokochał tę serię dozgonnie i wciąż wypatruje oznak o kolejnych częściach. Zakończenie pozostawia trochę niewyjaśnionych kwestii, chociażby dotyczących humanoidów, tajemniczych snów i możliwości czekających poza Wioskomiastem, więc jest duże pole do popisu na kolejne tomy. Jeśli nie czytaliście poprzednich recenzji zapraszam Was kolejno: KLIK! KLIK! KLIK! Lojalnie uprzedzam, że poniżej znajdują się spojlery z poprzednich części.

Ostatni tom zakończył się na wycieku dramatycznej informacji, że pięcioro najlepszych uczniów zostanie kapitanami po przyjęciu Ścieżki diamentu i być może wraz ze swoimi drużynami zaatakują… zamek Herobrine’a! Wiadomość ta spowodowała ogromny zamęt wśród wszystkich uczniów. Głosów oburzenia i niedowierzania nie dało się ujarzmić, bo, przyznajcie sami, zaatakować Herobrine’a? Jakie mają z nim szanse? Gwoli przypomnienia, tak, to ten gość, który pstryknięciem palca zamienia w króliki, nie wspominając o armiach wyszkolonych w niemożliwy wręcz sposób mobów! Do tego nie da się podejść lekko. 

Drużyna Runta postanowiła trochę odpocząć, niestety, sielanka nie może trwać za długo i po nagłym, na szczęście nieudanym zamachu na życie Runta dochodzi - a jakże - do katastrofalnej walki z morzem zombie. W tej części dzieje się naprawdę dużo, zagrożenie goni zagrożenie, a jakby tego było mało, to na naszych bohaterów czekają też… wyczerpujące egzaminy. Najgorszy zdaje się być ten z redstone’u, ponieważ nikt nic o nim nie wie. Niespodziewanie do drużyny Runta dołącza Lola, geniusz tajemniczego redstone’a i wszystko zdawałoby się iść we właściwą stronę, niemniej jednak konsekwencje zaczynają być przytłaczające i nieodwołalne. Czy Runtowi uda się utrzymać pozycję w pierwszej piątce? Jak bardzo namiesza nowa koleżanka w relacjach w całej drużynie? Czy słusznie Runt zrobił, przyjmując w swe szeregi takiego kompletnego nooba, jak Lola, która nawet nie przychodzi do szkoły na zajęcia?

Bardzo podoba mi się pogłębienie relacji między Runtem, a jego bliską przyjaciółką Breeze. Wszystko jest tak subtelne, tak przyjacielskie i piękne, że… nie straszy chłopaków, a nawet powinno im się podobać. Nie przewijają się w książce żadne słowa o miłości, nikt nie tworzy związków, a jednak myśli Runta i zachowanie w bardzo uroczy sposób zarysowują całą, niezwykle bogatą i silną gamę uczuć wobec przyjaciółki i to z wzajemnością. Takie fajne czytanie o zakochaniu, bez podkreślania tego, co jeszcze peszy dzieci w tym wieku.

W „Ścieżce diamentu” choć bywa wesoło i żywiołowo, to jednak jest to tom z delikatnie innym wydźwiękiem. Bohaterowie kończą pewien etap w swoim życiu, robi się nostalgicznie, dojrzalej i przyszłość rysuje się naprawdę bardzo niepewna. Książka wcale nie traci swego uroku, zyskuje jedynie dodatkowe tony, które na koniec chwyciły mnie za serce.

Mam ogromną nadzieję, że wyjdą kolejne części, sama się wciągnęłam, ale najważniejsze jest dla mnie to, jak mocno mój syn pokochał całą serię. To są chyba pierwsze książki, które przeczytał po kilka razy i wciąż chętnie do nich zagląda, mimo, iż codziennie czyta inne pozycje. Jestem tym zachwycona, gorąco więc polecam te pamiętniki, być może nawet zachęcą do czytania jakieś dziecko stroniące od takiej rozrywki, a miłośnikom gry dadzą kolejną możliwość przeniesienia się do ulubionego świata.

Ocena 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar



Ula Wasilewska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz