"Pani Henryka i morderstwo w pensjonacie"- Katarzyna Gurnard


Życie jest pełne niespodzianek i ciągle stawia przed nami nowe wyzwania. Nie ważne czy mamy kilka czy kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, bo każdy wiek ma swoje plusy i minusy. I w każdym wieku może spotkać nas coś zaskakującego. Coś co sprawi, że nasze życie stanie się inne bądź wyzwoli w nas nowe pasję. Ważne by otworzyć się na to, co niesie ze sobą los. 

A los zaskoczył nawet Henrykę Orłowską. Emerytka, która chętnie brała udział we wszelkich darmowych projektach skierowanych do osób „wiek+”, została dziedziczką wydawać by się mogło niezwykłej fortuny nieco ponad pięćdziesięciu tysięcy złotych.  W obliczu braku ewidentnych potrzeb finansowych oraz bliskich krewnych, zapalona amatorka aktywności sportowych orgaznizowanych przez rozliczne organizacje non profit, postanowiła oddać się relaksowi w jakimś uroczym, nietypowym miejscu. Jej wybór padł na czterogwiazdkowy pensjonat z pełnym wyżywieniem i całą masą atrakcji, o angielskobrzmiącej nazwie Yorkshire. Rezolutna kobieta spakowała walizki, odpaliła starego opla i wyruszyła w podróż do serca malowniczej Wyżyny Krakowsko- Częstochowskiej. Następnego dnia po dotarciu przez  bohaterkę na miejsce, w pensjonacie zostaje znalezione ciało jednej z pokojówek- Róży. Pani Henia wkracza do akcji! 

Jednak…

W pierwszej kolejności należało się jednak posilić. Wiadomo bowiem, że mózg, któremu dostarczono wysokiej jakości paliwa ( ze szczególnym naciskiem na odpowiednią dawkę kofeiny), pracuje zdecydowanie lepiej.

To nie jest kryminał „wysokich lotów”, ale odnoszę wrażenie, że i nim miał nie być. Ta książka ma za zadanie przede wszystkim bawić i z tego wywiązuje się naprawdę na sto procent. Jest w niej mnóstwo scen, które wywołają uśmiech na twarzy czytelnika. Nie przytłacza ona mroczną atmosferą czy klimatem nasączonym grozą i strachem, ale daje wytchnienie spracowanej głowie i pozwala zapomnieć, chociaż na chwilę, o codziennych obowiązkach.  Autorka posługuję się bardzo malowniczym językiem. Czytelnik jednak nie zostanie znudzony nadmiarem opisów czy wymuszonymi dialogami. A te, które znajdzie w historii Heni często cechuje humor i ironia.

Sama pani Henryka wzbudza sympatię od pierwszych stron. Mało wymagająca od życia, miłośniczka krzyżówek i słodkości, jednak bardzo towarzyska i otwarta emerytka wciela się w rolę prywatnego detektywa. Klucząc, szukając, wnioskując, dociekając, rozmawiając, nieustraszenie poszukuję mordercy. Działania bohaterki przypominają mi babcię z kreskówki „Sylwester i Tweety na tropie” ( nasza bohaterka nawet przygarnia kotka, ale ptaszka już nie uraczymy w książce). Jednak to ona sama wpada na trop i … ani mru, mru.

Nie ma się co zrażać- pomyślała emerytka. Jeśli nie sposób ugryźć tematu z jednej strony, należy się do niego zabrać z drugiej, jednak w pierwszej kolejności trzeba dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę kalorii. Pan Zygmunt nie ucieknie, w przeciwieństwie do jedzenia, które się niebawem skończy. Taką oto logiką kierowała się Henryka.

Przyznam, że patrząc na zdjęcie bohaterki na okładce, zaczynam pałać do niej sympatią i ogromnie cieszę się, że te uczucie nie wyparowuje w trakcie czytania. Pozostali bohaterzy historii to cała paleta przeróżnych ludzi, będących przedstawicielami różnych grup zawodowo- społecznych. Autorka nadała im cech ( wady, przywary, zalety) w wyolbrzymiony, wręcz przerysowany sposób, tworząc mieszankę  osobowości, która czytelnikowi poprawia humor. Wracając do okładki to ma ona swój klimat i w niesamowicie pasuje do historii.  

Cieszę się, że los pani detektyw Henryki Orłowskiej został przypieczętowany po raz drugi, bo ja chętnie sięgnę po kolejną część „ Pani Henryka i morderstwo w autokarze”. Zapewne nie omieszkam też się swoje zdanie wyrazić w recenzji. A jeśli chodzi o tę powyżej recenzje, to uprzejmie donoszę, że wszystko co w niej się znajduje jest moim osobistym odczuciem, zaś wszelkie podobieństwa do innych recenzji i stwierdzeń są przypadkowe- no, może poza cytatami. 


Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Lira




         Sylwia Szczepańska                      

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Ta pozycja jeszcze przede mną, ale lubię takie książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabawna pierwsza część. Kolejnych jeszcze nie mam.

    OdpowiedzUsuń