"Piękna miłość" - Wioletta Sawicka

Niezwykle atrakcyjna powieść Wioletty Sawickiej nasycona jest zmysłowością, ciepłem i kolorami. Jest dokładnie tym, czego oczekiwałam. Nadzwyczaj subtelna, pełna miłości i życiowej mądrości. Niczym słodki i lepki miód oblepia nasze zmysły i serca. Autorka zdaje się dobrze wiedzieć, czego oczekują czytelniczki od dobrej powieści obyczajowej, w której miłość odgrywa główną rolę. Wie jak zaskarbić sobie nie tylko uwagę, ale i szczerą sympatię.

„Piękna miłość” jest niczym lekki powiew wiatru w upalny dzień, promyk słońca wyłaniającym się zza burzowej chmury, zapach rosy o poranku lub pierwszej skoszonej trawy na wiosnę. Jest jak delikatnie rozchodzący się po domu zapach migdałów i pieczonego ciasta, pełny zmarszczek uśmiech na twarzy ukochanej babci. Jeśli potraficie sobie to wszystko wyobrazić, to znaczy, że ta powieść jest również dla was. Jeśli nie, to przynajmniej spróbujcie, bo to uczucie niezapomniane.
„Wiesz, teraz przyszło mi do głowy, że prawdziwa miłość to szara codzienność. Taka prozaicznie przyziemna, kiedy odrzuca się własne wyobrażenia i oczekiwania, a odkrywa zwykłego człowieka, który ma swoje wady, zalety, kompleksy, przyzwyczajenia. I kiedy pomimo wszystko nie wyobrażasz sobie bez niego nawet dnia, to właśnie jest piękna miłość”.
Wioletta Sawicka jak zatem przypuszczacie, z niezwykłą wrażliwością przygląda się codzienności ludzi, których szczęście opuściło, którzy na nie czekają lub są w jego wnętrzu. To bogata sfera ludzkich emocji w każdej odsłonie.

Główną bohaterką swojej nowej powieści uczyniła Basię, młodą kobietę z ambicjami, szaleńczo zakochaną w swoim mężu, u którego boku wiedzie szczęśliwe życie. Los nie jest jednak łaskawy od końca. Po kilku latach małżeństwa i niemal idealnego życia szala przechyla się w drugą stronę. Basie dopadają same nieszczęścia i to jedno za drugim. Tak jakby cały świat sprzysiągł się przeciwko niej. Wszystko, co do tej pory miało sens, zostaje wystawione na próbę: miłość, przyjaźń, rodzicielskie więzi i siostrzane uczucia. Autorka obdarzyła jednak swoją bohaterkę niezwykłym darem, który pozwoli przetrwać jej najgorsze dni, lata i chwile zwątpień. Co jest jej siłą i jak można wykorzystać to, co drzemie w nas, przekonacie się, sięgając właśnie po tę książkę.

Czasami w obliczu tych wszystkich tragedii miałam ochotę krzyczeć „Boże, widzisz, a nie grzmisz” – tyle nieszczęść. Emocje te pojawiły się jednak nie dlatego że byłam zła, czy też rościłam sobie prawo do jakichkolwiek moralnych ocen. Było to raczej wynikiem utożsamienia się z dylematami bohaterki i jej emocjami. Autorka z sukcesem bowiem pozwala czytelnikowi wiarygodnie trwać u boku Basi. Zwłaszcza że ta powieść niepozbawiona jest realności, w której tyle samo dobra co i zła. Nie brak też wyruszeń, radości, poczucia humoru, tęsknoty i bólu. Autorka bowiem ze znaną sobie wrażliwością kobiecych serc opisuje ludzkie losy, tworząc bohaterów, których nie sposób nie pokochać.

Autorka wychodzi jednak daleko poza skrupulatnie oddane etapy życia bohaterki i związane z nimi emocje. Pojawia się też wątek żołnierskich służby i wszelakich związanych z nią dylematów i rozterek, który ze względów osobistych jest mi bardzo bliski.
Patologii ciąży i przyjaźni, która przeżywa swoje wzloty i upadki. Porusza także wątek rodziny szeroko rozumianej, w której też nie zawsze wszystko idzie gładko, a każdy z jej członków to przecież oczywista indywidualność.

Dość nietypowym zagraniem było też mylenie tropów przez autorkę, co nie często zdarza się w powieściach obyczajowych. Nie pozwala do końca przewidzieć zakończenia, zgrabnie lawiruje emocjami i postawami bohaterów, co sprowadza nas na manowce, nawet jeśli tego nie chcemy. Bo to, o jakim zakończeniu marzy czytelnik wcale, jak się okazuje, nie musi być podane na tacy. To podsyca ciekawość odbiorcy i sprawia, że książka nabiera dodatkowego znaczenia.

Powieść niepozbawiona jest też nutki humoru, który idealnie współgra z głównym wątkiem powieści, i która nadaje jej słodyczy i smaku.
„I właśnie dlatego bajki są szkodliwe. […] W rzeczywistości ten niby-książę to normalny facet, który chrapie, pierdzi i rozwala po domu brudne skarpetki”.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński
Ocena 8/10 
 Edyta Sztylc
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

7 komentarze:

  1. Serio książę pierdzi? ;P Fajna propozycja, myślę, że mogłaby mnie wciągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze warto spróbować. Nigdy nie wiadomo czym książka nas zaskoczy. 🙂

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuję, ze ta ksiązka moglaby mi sie spodobac - bo juz dawno wyroslam z romantycznych historii i opowiesci o rycerzach na bialym rumaku ;) Lubie, kiedy milosc jest przedstawiona w prawdziwy, szczery, niewyidealizowany sposob :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wrazenie, że obyczajówki mi się przejadły, ale moze się mylę? Ta wygląda na ciekawą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem i tak bywa. Przychodzi jednak chwila, w której chce się odrobinę i cudzego życia poznać.

      Usuń
  5. Książka bardzo emocjonalna, czyli takie które lubię. Ale na razie inne książki czekają w kolejce :)
    ~Pola
    www.czytamytu.blogspot.com Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mam ochotę na tę nowość. Lubię autorkę i jak dotąd mam wszystkie jej poprzednie książki. Ta też w planach zakupowych.

    OdpowiedzUsuń