"Piękno, które pozostanie" - Ashley Woodfolk

   Jeśli kiedykolwiek straciliście kogoś bliskiego, bez względu na to, kim była dla Was ta osoba, to wiecie, jaki to ból i przeszywająca na wskroś pustka. Jest wiele książek o takiej tematyce, gdzie bohater/bohaterka tracą istotną w ich życiu osobę, ale nie każda z nich posiada odpowiednią dozę emocji i uczuć, które wtedy nami władają. Ashley Woodfolk podzieliła się z Nami książką właśnie o stracie, ale rozumianą w różnych aspektach życia. Poznajemy w niej trzy osoby, a więc trzy zupełnie różne osobowości, które zmagają się z żałobą po śmierci bliskich. Poza stratą łączy ich jednak coś więcej.

Gdybyś siedziała z nami w aucie, zaczęłabyś mi zaplatać włosy albo pochyliłabyś się, żeby pogłośnić muzykę. Opuściłabyś szybę i wystawiła przez nią głowę jak szczeniak, mimo że było zimno. (...) Ale nie ma cię z nami.

        W pierwszej kolejności poznajmy Autumn, dziewczynę, która utraciła najlepszą przyjaciółkę. Był ze sobą bardzo zżyte, nie rozstawały się na krok i liczyły się tylko ze swoim zdaniem. Tavia umiera, ginie w wypadku, a wraz z nią większa część Autumn. Jej sposobem radzenia sobie z uczuciami jest pisanie do Tavi wiadomości, w których opowiada przyjaciółce o wszystkim, co ją spotyka. Nie szczędzi słów, jest wylewna i nie wyobraża sobie, by kiedykolwiek mogłaby przestać jej o czymkolwiek mówić. Problemem staje się brat zmarłej Dante, lecz oboje nie potrafią przezwyciężyć strachu i poczucia winy, które miota ich zbolałymi sercami.

Nie chce o tym mówić. Chcę po prostu dalej grać, poczuć w sobie muzykę. Chcę, żeby wszystko było piękne. Nie chcę się mierzyć z tym, co boli.


     Dla kontrastu poznajemy Logana, byłego wokalistę zespołu "Unraveling Lovely". Młody i utalentowany chłopak nie potrafi pogodzić się ze śmiercią i przestać kochać Brama. On był jego pierwszą miłością, która w niego uwierzyła, polubiła jego teksty i pozwoliła uwierzyć w siebie. Sielanka ta jednak nie trwała zbyt długo. Bram postanowił związać się z kobietą, a w wyniku nieoczekiwanych zdarzeń, przy pomocy pewnych osób i zaistniałych okoliczności - popełnia samobójstwo. Logan nie potrafi przestać się zadręczać, mimo długiego okresu, przez który ze sobą nie rozmawiali. Pojawiają się w życiu bohatera nowe osoby, nowe fakty dotyczące śmierci Brama i wielka, niepohamowana zazdrość.

Wykrzykuję słowa najgłośniej, jak potrafię, więc prawie nie zauważam ciał, które przyciskają się do mnie z każdej strony. Muzyka jest tak głośno, że basy wypełniają całą moją klatkę piersiową i nie czuję ciągle walącego mi serca.

    Ostatnią istotną osobą w tej książce jest Shay, której zmarła siostra bliźniaczka. W całej tej sytuacji jest potwornie samotna. Nie ma nikogo, komu mogłaby się zwierzyć i powiedzieć, że czuje się pusta. Brak oparcia w matce jeszcze bardziej ją przytłacza, dlatego też stara się być jak najlepszą odsłoną siebie, by ktoś ją wreszcie dostrzegł. Problem tkwi w tym, że zarówno ona, jak i jej matka potrzebują siebie nawzajem, a żadna z nich nie potrafi wyciągnąć pomocnej dłoni. Shay nieustannie porównuje się z siostrą i to ją niesamowicie gubi.

    Każda strata boli bardzo mocno i nie można bagatelizować objawów, jakie wtedy pojawiają się u takich osób. Występująca rozpacz, żal i tęsknota są niewyobrażalnie bolesne i autorka w bardzo pieczołowity sposób to nakreśla. Rozważyła odejście kogoś istotnego w życiu pod kilkoma kątami, a rezultat jest jeden - nie można ocenić wprost, kto cierpi bardziej, gdyż jest to uzależnione od wielu czynników. Z pewnością zarówno Autumn, Logan, jak również i Shay potrzebują wsparcia. Poza nim muszą odbyć też indywidualnie proces pogodzenia się ze śmiercią i przebaczenia sobie rzeczy, których nie byli w stanie uczynić dla ukochanych osób.

    Ashley Woodfolk udało się w precyzyjny i dogłębny sposób opisać uczucia, przeżycia i wewnętrzne rozterki bohaterów, lecz zabrakło w tej książce akcji. Zwróciłam uwagę tylko na jeden rozdział, który mnie zaintrygował innością, tragizmem i oryginalnością, a poza nim wszystko wydaje się mdłe. Owszem, poruszony został niebywale ważny i trudny temat, ale bez czegoś imponującego, a tego właśnie brakowało. Po prostu wydaje mi się, że pod tym względem książka ta jest mierna i niczym się niewyróżniająca.

      Wątek muzyki jest ciekawy i z pewnością nadje książce charakter innowacyjny, ale jak dla mnie wpleciony na siłę.  Bohaterów ma rzekomo łączyć muzyka, a jednak musimy długo sobie poczekać na moment, w którym tę "więź" dostrzeżemy. 

      Nie mogę powiedzieć, że zawiodłam się na tej pozycji, bo pod wieloma względami jest naprawdę dobra. Ciekawe jest to, że autorka potrafiła wczuć się w rolę każdej z tych osób i stworzyć ich własną historię, okraszoną wielką rozpaczą i gniewem. Mimo wszystko całość, wraz z wątkami pobocznymi uważam za średniej jakości, niedopracowaną książkę.

Ocena: 5/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu - we need YA

Paulina Mocka




About Paulina M.

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz