"Po drugiej stronie" - Agnieszka Janiszewska

Twórczość Magdaleny Janiszewskiej poznałam za sprawą książki „Pamiętam”, której recenzje znajdziecie tutaj. Była to wówczas dla mnie uczta dla duszy. Zatopiłam się w powieści niczym głaz w kąpieli. „Szepty i tajemnice” były już potem tylko formalnością. Kolejne dwa tomy „Uroku późnego lata” nadal czekaj na mojej półce do przeczytania. Ja tymczasem za sprawa wspomnień poprzednich emocji, które towarzyszyły mi przy czytaniu książek tejże autorki, postanowiłam oddać się jej najnowszej powieści „Po drugiej stronie”.

To jedna fabuła w dwóch tomach. Oddzielnie są zaledwie cząstką tej niesamowitej historii. Tylko razem tworzą całość, która urzeka i może zadowolić nawet najbardziej wybrednego czytelnika. Zwłaszcza że Agnieszka Janiszewska fantastycznie łączy w swoich powieściach historię z rzeczywistością, ukazując w ten sposób wszystkie blaski i cienie burzliwych dziejów - w tym przypadku Polski w czasach PRL-u. Choć fakt ten nie jest niczym nadzwyczajnym, bo jak mi wiadomo - autorka jest nauczycielką historii, a jej pasją jest właśnie historia, toteż nic dziwnego, że w swoich powieściach sięga właśnie po tło historyczne.

Zawsze, kiedy nawiązuje w utworze do wątków z przeszłości, można wyczuć wyraźną fazę ekscytacji tematem, co bywa zaraźliwe i udziela się też samemu czytelnikowi. Do tego fantastyczne dialogi, które tylko dopełniają te wrażenia. Są bardzo mocnym akcentem całej powieści. Powiedziałabym nawet, że filarem osnutej na nich historii.
Wracając jednak do tematu samej powieści, której akcja toczy się dwutorowo, i która pozwala z powodzeniem uznać A. Janiszewską za mistrzynię łączenia ludzkich losów i pokoleń na przestrzeni dziejów, lawirujemy pomiędzy:

Współczesnością – a dokładnie mówiąc pomiędzy rokiem 1996, w którym na główną bohaterką autorka wykreowała Blankę. To kobieta dojrzała, po przejściach, z dwójką dzieci i nękającymi ją wciąż wspomnieniami sprzed lat. Kobieta, która niegdyś porzuciła rodzinne miasto - Warszawę, a dziś wraca na łono rodzinnych stron. Pełna wyrzutów sumienia i bólu staje oko w oko z przeszłością. Nie spodziewa się, że to, co nastąpi po tak długich latach jej ucieczki i nagłym, wymuszonym powrocie zmieni wszystko. Fala wspomnień, dawni znajomi, córka jej nieżyjącej już przyjaciółki, i  pamiętnik Justyny, okażą się trudniejsze do zniesienia, niż Blanka sądziła.
„Napisała o tym w pamiętniku, który przecież kiedyś Blanka trzymała w rekach. Dlaczego zdecydowała się to zrobić? Przecież w zapiskach znalazły się treści, które same w sobie niosły pewne ryzyko, gdyby dostały się w niepowołane ręce. Może nie skończyłoby się to wiezieniem, ale z pewnymi nieprzyjemnościami należało się liczyć”.

I przeszłością - to właśnie za sprawą pamiętnika i wspomnień Blanki przenosimy się w czasie do lat 70-tych. Do czasów, gdy obie były nastolatkami, pełnymi marzeń i pasji, których przyjaźń wydawała się nie do nienaruszenia. Wówczas dowiemy się nieco więcej o Justynie, poznamy jej losy i tajemnice?
„I pomyśleć, że przez cały całe lata uważałam ją za naiwną, oderwaną od rzeczywistości dziewczynkę, która nigdy nie zamierzała dorosnąć i nigdy o nic nie walczyła. A rodzinę, w której się wychowała, za oderwanych od realiów codzienności, bujających w chmurach intelektualistów. Gdy tymczasem...”
Czasy, w których autorka umiejscowiła bohaterów, stanowią jakby całe preludium tej historii, która ma nie tylko głęboko sięgające korzenie, ale i bardzo skrzętnie skrywane tajemnice. Do  wyjawienia których autorka powoli i skrupulatnie nas przygotowuje. To właśnie wówczas wydarzyło się coś, co zmieniło życie wielu ludzi, obdarło ich z marzeń i przysporzyło cierpień o których nie chcą mówić, choć te tkwią głęboko w pamięci każdego z bohaterów tej powieści. Na bazie tej mieszanki, splotów akcji oraz losów kraju i ludzi, w którym przyszło im żyć, powstaje porywająca historia, od której nie sposób się oderwać.

Powieść delikatna i subtelna w każdym calu. Inteligentna i błyskotliwa. Pełna moralnych dylematów i myśli będących ucieleśnieniem ludzkiej egzystencji. Spokojna, wręcz nostalgiczna. Nie ma w niej dynamizmu, ale jest historia – historia, która mogłaby się przytrafić każdemu z nas. Są ludzie bliscy i dalsi. Wspomnienia, tęsknoty, żale i bibie serca. Przy takich właśnie książkach świat jakby zwalniał, kazał nam zatrzymać się na chwilę. Natomiast odkrywanie tych obszarów w powieści, które są ukryte, samo w sobie stanowi już fascynującą przygodę.

Powieść mimo to może robić dość mylne wrażenie, iż niewiele się w niej dzieje, choć z drugiej strony czy tego należy oczekiwać od historii typowo obyczajowej, której główną cechą nie jest pełna napięcia i zwrotów akcja a ludzie i ich relacje. Z drugiej strony, to niedzianie się„ jest czystą prozą życia bohaterów, ich drogą i wyborami, przed którymi stają i z którymi muszą żyć. Jest spojrzeniem na to, co było, jest i co być może wkrótce będzie.

Sięgam czasem po tego typu powieści, bo pozwalają spojrzeć na własne życie, postępki i zachowania z nieco innej perspektywy. One nie moralizują, nie mówią co i jak mamy robić. Nie oceniają nas i nie gniewają się, kiedy nie chcemy ich słuchać A mimo to są przecież tak ważnym głosem w naszej codziennej egzystencji.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res

Ocena 7/10 

Edyta Sztylc

 

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. fajne książki z ładnymi okładkami, coś dla mnie :D
    ~Pola
    www.czytamytu.blogspot.com
    Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie piszesz o tej książce ☺

    OdpowiedzUsuń