"Serce świadomości" - Eben Alexander [PRZEDPREMIEROWO]

Źródło
     Czy istnieje życie po śmierci? To pytanie zadaje sobie ludzkość od samego początku cywilizacji. Oczywistym jest, że w zależności od czasów i miejsc, poglądy te bardzo się od siebie różnią. Mają też jedną cechę wspólną – ludzie chcą wierzyć, że po śmierci coś jest. Każda z religii ma na ten temat różne zdanie, lecz znowu, wszystkie łączy jeden schemat kary i nagrody. Jeśli za życia byłeś dobry, czeka cię życie wieczne, odrodzenie w lepszym ciele, albo piękne dziewice. Jeżeli jednak grzeszyłeś, oj, to nic tylko potępienie, cierpienia i wszystko, co najgorsze. Tyle jednak wierzenia. „Serce świadomości” to książka napisana przez uznanego w świecie lekarskim neurochirurga Ebena Alexandra, który przeżył kilkudniową śpiączkę, wywołaną śmiertelną chorobą i doświadczył życia po drugiej stronie. Po cudownym wybudzeniu i zarazem ozdrowieniu zaczął szukać odpowiedzi na pytania, co tak naprawdę widział tam, kiedy tu, na Ziemi jego ciało umierało. Książka jest jego próbą zrozumienia zaistniałych wydarzeń.
"Powiedziałem mu, że znalazłem się w sielskiej krainie o wielu ziemskich cechach - w żyznej, porośniętej bujną zielenią dolinie, pełnej najróżniejszych przepięknie kwitnących roślin. [...] Samo Jądro było źródłem wszystkiego, ostateczną i czystą jednością."
     Gdyby ktoś zadał mi pytanie, czy wierzę w życie po śmierci, powiedziałabym, że tak. Nie warunkuję tego wiarą w bogów, gdyż religia, taka czy inna, nigdy nie była moją mocną stroną. Doświadczyłam jednak kilku dziwnych sytuacji i snów, które pozwalają mi trwać w tym przekonaniu. Nigdy się nimi nie dzieliłam, bo są moje, „mojsze i najmojsze”, ale nie pozwalają mi spojrzeć na powieść z trochę innej strony. Jest mi bardzo trudno ocenić tę książkę, z bardzo prostego powodu – dotyka sfery nieocenialnej. Czytając ją miałam trochę syndrom oglądania znanego programu telewizyjnego „Starożytni kosmici”, w którym to światowej klasy eksperci opisują wydarzenia historyczne i na siłę doszukują się w nich działalności istot pozaziemskich. W przypadku „Serca świadomości” mamy do czynienia z człowiekiem, który jest święcie przekonany, że doświadczył życia po tamtej stronie. Trudno polemizować z czymś takim. 
"Przytoczyłem liczne szczegóły świadczące o tym, że zdecydowana większość niesamowitych przeżyć miała miejsce między pierwszym a piątym dniem siedmiodniowej śpiączki, chociaż kora nowa mózgu była zbyt uszkodzona w wyniku ciężkiego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, by mogły w niej zachodzić takie zjawiska". 


     Niewątpliwie autor jest przygotowany merytorycznie. Po pierwsze jest neurochirurgiem, co jest równoznaczne z szeroką wiedzą z zakresu fizyki, biologii, czy chemii. Co więcej, nie czerpie informacji tylko ze swojej dziedziny. Zrobił bardzo szerokie badania w zakresie występowania zjawisk nadnaturalnych z przedstawicielami innych nauk czy religii. Skontaktował się także z innymi osobami, które doświadczyły podobnych przeżyć, co on sam. Koniec końców nic nie udaje się udowodnić. To nie dziwne, że mamy do czynienia z takim zakończeniem. Gdyby autor faktycznie dowiódł czegoś, czegokolwiek, w sposób naukowy, już dawno byśmy o tym wiedzieli. 
     O ile nie bardzo można spierać się z treścią tej pozycji, to o języku można już podyskutować. Jest specyficzny i zrzucam to niestety na karb tłumaczenia. Oryginał zawsze będzie brzmiał lepiej i bardziej, niż nawet najlepiej przetłumaczona wersja. Dyskomfort językowy wynika z tego, że autor używa bardzo dużo słownictwa medycznego, a także z powodu chaosu narracyjnego. Książka jest podzielona na rozdziały, które według mnie nic nie wnoszą. Dla mnie równie dobrze mogłoby ich nie być. Głównym wątkiem powieści jest domniemanie życia po śmierci, ale odnosi się wrażenie, że autor gubi wątek, często wtrąca dygresje – niby związane z całością, ale miałam poczucie odwracania uwagi od głównego tematu. 
"Jesteśmy istotami duchowymi żyjącymi w duchowym wszechświecie".

     Po analizie książki stwierdzam, że nie sposób dyskutować z treścią. Jedynym polem do popisu jest znajomość opisanych w niej zagadnień naukowych, ale te są spójne i prawdziwe, więc polemika jest zbędna. Kim jestem by negować myśli Einsteina czy Kierkegaarda.  Zaznaczam też, że powieść była dość dobra dla mnie do poczytania przed snem – bardzo skutecznie wprowadzała mnie swoją monotonią w stan rozleniwienia. Polecam ją wszystkim osobom, które lubią takie dywagacje i nie oczekują racjonalnych wyjaśnień. Z filozoficznego punktu widzenia, każdy możne znaleźć tutaj coś dla siebie. 

Ocena 5/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu ZNAK
Anna Bąk
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. kiedyś kupiłam mojej mamie jego książkę "Dowód" i próbowałam ją przeczytać, ale poległam. Miałam wrażenie, że on właśnie skłania się ku religijnemu wyjaśnieniu życia po śmierci, co mnie nie przekonało. Podejrzewam, że ta pozycja również do mnie nie przemówi, tym bardziej jeśli piszesz, że sposób narracji jest rozleniwiający i usypiający.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak. Najciekawsze są fragmenty medyczne o tym, jak działa mózg. Reszta to domniemania i opisy spotkań z poszczególnymi specjalistami i "specjalistami".

      Usuń