„Spacer z psem” - Sven Nordqvist


Kolejna książka która trafiła w moje ręce tylko dlatego, iż urzekła mnie swoją okładką i tytułem. Jakie przyjemne zaskoczenie mnie czekało, gdy doczytałam, że jest to pozycja całkowicie pozbawiona tekstu, za to obfitująca w fascynującą ilość niezwykłych elementów. „Spacer z psem” autorstwa Svena Nordqvista jest książką, która na długie godziny wciągnie w swój bardzo oryginalny świat zarówno dzieci, jak i dorosłych. Niezmiernie miło jest się przekonać, że nie do końca wyrosło się z pozycji stricte obrazkowych. Rzekłabym, iż ta książka ma w sobie coś nieuchwytnego, magicznego, przyciągającego do tego stopnia, że w głębi podświadomości słyszymy ciepły głos prowadzący nas przez całą, niezapisaną historię.
Wydanie jest wspaniałej jakości, twarda oprawa, duży, prostokątny format, czysty, wyraźny, pełen przyjemnych barw druk i bajkowe, bardzo oryginalne ilustracje, na których dzieje się niesamowicie dużo, lecz nie w chaotyczny sposób.

„Spacer z psem” zaczyna się bardzo niewinnie. Chłopiec w czerwonej czapce z daszkiem wybiega z domu uśmiechniętej cioci z ogromnym, białym psem. Na każdej stronie gdzieś się „kryją” i odkrywają niesamowite cuda. To nie jest pozycja oddająca wiernie nasz świat, znajdziemy tam istne cuda pomieszane, pozamieniane wielkością, które urzekają nas swą pomysłowością. Ja nie byłam w stanie się oderwać, starałam się jak najdokładniej obejrzeć wszystkie strony, a i tak za drugim razem odkryłam kolejne rzeczy – to naprawdę zaskakujące i odświeżające. Nie braknie tu też delikatnego, bardzo sympatycznego humoru. Wszędzie bywa wesoło, kolorowo, ale nie pstrokato, ciekawie, nietuzinkowo wręcz i bajecznie. Trafi się jednak strona też z łobuzami, które przeganiają bardzo niesympatycznie naszych bohaterów. Piszę bohaterów, bo chłopiec gra na równi z psem, a często można odnieść wrażenie, że w całej tej historii to właśnie pies przewodzi.

Na stronach tej historii zobaczymy różne dziwy, poznamy ciekawe owadzie środki transportu, zwierzęta jedzące i rozmawiające przy jednym stole z ludźmi, przedziwne konstrukcje, ludzi wesołych i smutnych, zapatrzonych w smartfony i zaczytanych, bawiących się i odpoczywających. Szczegółów jest mnóstwo, polecam dokładnie się przyglądać i rozmawiać z dzieckiem co się widzi. To wbrew pozorom wcale nie jest trudne, nie potrzeba wyszukanego słownictwa, by opowieść sama się pisała. Zawsze bowiem znajdzie się coś, co zaintryguje, o co można zapytać, pokazać, wyjaśnić i z czego sobie pożartować. Jestem urzeczona tą książką i ogromnie się cieszę, że biblioteczka mojej córki tak pięknie się rozrasta.

Przyznam, że to moja pierwsza książka bez słów i wiem, że na pewno nie ostatnia. Nie mogę dać jej do oglądania swojej córce, ponieważ jest jeszcze za mała i niestety książka by mogła bardzo ucierpieć. Tymczasowo planuję zakup dla niej innych pozycji z kartonowymi stronami, a „Spacer z psem” poczeka na nią na półce przynajmniej do drugich urodzin. Zastanawiam się nad pokazaniem jej memu 9-latkowi, choć podejrzewam, że będzie za mało już atrakcyjna dla niego. Zachęcam Was do bliższego zapoznania się z tą pozycją w jakiejś księgarni, podejrzewam, że już jej nie zostawicie.

Ocena 10/10

Za możliwość zapoznania się dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina



Ula Wasilewska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz