"Sprawy sercowe" - Thomas Morris

Ojjj jak ja lubię wszelkie medyczne publikacje, uwielbiam literaturę faktu, gorące szczegóły dotyczące życia personelu szpitala, tajemnice lekarzy, zabiegów i chorób. Seriale medyczne ubóstwiam, a Dr House to mój idol, wszystkie sezony obejrzałam już kilka razy i wierzcie, lub nie, ale nie znudzą mi się nigdy! Nie mogłam sobie odpuścić tej książki, nie było w ogóle takiej możliwości, żebym się do niej nie dorwała. Serce to niesamowicie intrygujący organ, a w tej książce zamknięto wszystkie jego tajemnice i możliwości.

Kiedy recenzuje tego typu książki, zawsze poświęcam kilka, a czasem i kilkanaście zdań o autorze. Twierdzę, że ktoś, kto poświęcił mnóstwo czasu, serca, energii i oddania, by napisać dla drugiego człowieka książkę tak ważną, zasługuje na to, by o nim opowiedzieć i to właśnie teraz uczynię.
Thomas Morris jest brytyjskim dziennikarzem, w przeszłości był producentem programów dla radia BBC. Publikował w "The Lancet", "Financial Times" i "The Times". Recenzowana przeze mnie książka, jest jego pierwszą, aczkolwiek Morris ruszył z kopyta, bo jesienią zeszłego roku ukazała się już kolejna - "The Mystery of the Exploding Teeth".

Całość liczy nieco ponad 550 stron, niezaprzeczalnie jest to gruba i ciężka książka. Na tę wagę i grubość lepiej sprawdziłaby się porządna i sztywna oprawa, rozumiem jednak, że byłyby to dodatkowe koszta, więc wydawnictwo nie poszło w tym kierunku. W środku prócz kluczowego tekstu, o którym za moment opowiem, znajdziecie rysunki, zdjęcia i co bardzo dla mnie ważne - przypisy, bibliografię i źródła zdjęć. Wszystko to, co sprawia, że autor w oczach czytelnika jest wiarygodny, mamy pewność, że te wszystkie rzeczy, o których czytamy, nie są wyssane z palca.

Już na pierwszej stronie, jako wprowadzenie przedstawiony jest szkic serca. Budowa wewnętrzna oraz sam organ i naczynia krwionośne, później robi się coraz ciekawiej... Na początku autor opowiada czytelnikom o operacjach ran postrzałowych, między innymi o tym, jak wyjmowano utkwione w tkance sercowej części pocisków. Tętniaki, rozwarstwienia aorty, zaburzenia dotyczące tetralogii Fallota, uszkodzone zastawki. Każdy temat do głębi wyczerpany, szczegółowe opisy operacji, które ani trochę nie są nudne, wręcz przeciwnie, niezwykle emocjonujące! Uszkodzone zastawki, o których wspomniałam Wam przed momentem, przyczyniły się do śmierci kilkuset pacjentów, wszystkiemu winien był koncern Pfizer, gdy prawda wyszła na jaw, firma musiała zapłacić ogromne odszkodowania, jednak wiadomo, że życia to już nikomu nie wróciło... Straszna historia, która mną wstrząsnęła i myślę, że również Was zaintryguje i zszokuje.
Co prócz tego? Wynalezienie płucoserca, pierwsze, jakże kluczowe dziś przeszczepy serca i aorty. Koniecznie poczytać musicie o sztucznym pompowaniu krwi, a także jej transfuzji, tutaj znajdziecie bardzo ciekawą opowiastkę. Przedstawiona jest tu ogólna historia kardiochirurgii, poruszone zostały kontrowersyjne tematy, dotyczące eksperymentów na zwierzętach. Mówiąc o eksperymentach na myśli mam testowane na zwierzakach leki, czy operacje na otwartym sercu. Ciężki temat, ale musimy pamiętać, że gdyby nie te pierwsze eksperymenty, medycyna nie byłaby dziś tak wysunięta do przodu, jak jest.

Podsumowując "Sprawy sercowe" to bardzo ciekawa lektura, którą każdy miłośnik literatury faktu powinien na swojej liście odhaczyć. Mimo trudnych tematów i pojęć język jest zaskakująco lekki i przystępny dla nas - laików. Książka jest podzielona na rozdziały, które ułatwiają czytanie, ale brak mi tutaj wcięć w tekście, przez to, że ich nie ma po dłuższym czytaniu tekst zlewał mi się w jedno i sprawiał, że na dany dzień miałam już dość. Wyżej wspomniałam Wam, że na korzyść przemawiają tu urozmaicające lekturę fotografie, bibliografia i przypisy. Jeżeli czujecie, że jest to Wasz "klimat" koniecznie sięgnijcie po intrygującą książkę Thomasa Morrisa.

Ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Literackiemu


Julia Komorska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Z racji tego, że lekarze i szpitale niestety od trzech lat są nieodłączną częścią mojego życia i mam serdecznie dość obcowania ze środowiskiem medycznym, na ten moment, stronię od tego typu lektury. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie książki. :)Seriale medyczne też. Polecam "Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy". Jest też podobno druga część. Ostatnio wyszło też kilka ciekawych książek o pielęgniarkach (np. "W czepku urodzone").

    OdpowiedzUsuń