‘’Sufrażystki i sufrażetki. Walka o równość” – David Roberts


W ostatnim czasie miałam do czynienia z kilkoma książkami o dość podobnej tematyce, ale dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać, co jest tego powodem. Oczywiście poznawanie historii w jej różnych odsłonach, jest czymś ważnym i z mojego punktu widzenia, koniecznym w życiu młodej osoby. Nie jestem jakąś nawiedzoną feministką, która sprzeciwia się klasycznemu modelowi rodziny, ale jestem za równouprawnieniem i uważam, że każdy powinien decydować o sobie samodzielnie. Warto opowiadać o przeszłości i powoli uświadamiać dzieci, jak wygląda świat, a nie w pewnym momencie wpuszczać ich na głęboką wodę.

Rzeczą, która natychmiast zwróciła moją uwagę, to oczywiście wielkość tej książki oraz jej grubość. Gdy niosłam paczkę do domu, zastanawiałam się, co w niej jest, bo nie należała do zbyt lekkich. Okazało się, że pozycja ma spory wymiar, bo odrobinę większy niż A4, a ma ponad sto dwadzieścia stron. Może się wydawać, że to niewiele, ale jednak dobra jakość kartek oraz sztywna i solidna oprawa, sprawiają, iż całość jest po prostu ciężka. Nie uważam tego oczywiście za wadę, bo zdecydowanie bardziej cenię dobre wykonanie niż wagę książki, przynajmniej jest tak w przypadku książek dla dzieci.
Sufrażystki często przemawiały, by ludzie mogli usłyszeć, czego się domagają i z jakiego powodu. Przedmowy wygłaszano do setek robotników fabrycznych pod koniec dnia pracy, stojąc na wózku lub krześle, dzięki czemu tłum zebrany pod bramą fabryki mógł zobaczyć mówczynię.
Cieszę się, że na początku pojawia się kilka ogólnych informacji, które wprowadzą czytelnika w temat. Na pewno trzeba sobie opowiedzieć na pytanie ,,o co w ogóle cała ta afera?”, a więc autor rozjaśnia nam temat praw wyborczych i nierówności społecznych, które prowadzą do tego, że kobiety nie mogą głosować. Informacji jest całkiem sporo, książka ta na pewno nie należy do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych. Uważam, że niezależnie od wieku i inteligencji młodego czytelnika, należy towarzyszyć mu podczas poznawania treści, rozmawiać z nim, tłumaczyć, objaśniać trudniejsze kwestie i odpowiadać na pytania, bo te na pewno się pojawią.


Autor rozpoczyna swoją historię od początku, a właściwie to od roku 1832, więc mowa tu naprawdę o dalekiej przeszłości. Mimo wszystko, tekst jest napisany dość prosto, bez zbędnych dat, nazwisk i terminów, które tylko wprowadzałby zamieszanie. Odnoszę wrażenie, że autor szczególnie nastawił się na pokazywanie osiągnięć kobiet, co stawia je w znacznie lepszym świetle i nie uważam tego za coś złego, ale jednak wolałabym, aby te informacje były odrobinę bardziej obiektywne i neutralne.
Nie był to ich pierwszy akt obywatelskiego nieposłuszeństwa. Edith była już wcześniej aresztowana za przykucie się do barierek przed siedzibą rządu, a Mary trafiła do więzienia w 1907 roku, gdy marsz sufrażystek do parlamentu przerodził się w zamieszki.
W środku znajdziemy również informację o konkretnych osobach, które wybiły się na tle innych jednostek. Jest to bardzo dobre, ponieważ wiadomo, że zawsze przy okazji ważnych wydarzeń, ktoś obejmuje prowadzenie i stara się prowadzić tłum. Tutaj co prawda nie pojawiają się dwie czy tam pięć osób, ale znacznie więcej. Nie uważam tego za wadę, bo jednak wszystkie informacje są podane w kilku zdaniach, więc nie ma przesytu.


Cieszę się, że autor w ogóle wyjaśnił, kim są sufrażystki i sufrażetki, ponieważ jest to istotne i to ogromnie. Młode osoby mogły nie słyszeć tych słów, a ich zrozumienie jest kluczowe. Sama nie do końca zagłębiałam się w historię tych terminów. Po prostu zdawałam sobie sprawę z ich istnienia i tyle.

W środku znajdziemy całą masę ciekawych i inspirujących informacji, które pokażą nam, że jeśli czegoś bardzo chcemy, to możemy osiągnąć wszystko. Z pewnością dzięki niej, można nabrać więcej odwagi, ale także dowiedzieć się dużo o przeszłości. Sama poznałam sporo nowych faktów, które mnie zaskoczyły.

Ilustracje nie do końca przypadły mi do gustu, bo były zbyt karykaturalne. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie dałoby się odtworzyć twarzy wszystkich bohaterów, ale jednak nie jestem fanką oprawy graficznej. Nie uważam ją za złą, bo jednak stanowi ważną część tej książki i są w niej ważne tak samo jak tekst.

,,Sufrażystki i sufrażetki. Walka o równość” to książka, w które możemy znaleźć całą masę informacji. Całość została spisana w sposób prosty, przejrzysty, ale jednak tematyka nie należy do najprostszych, więc czytelnik musi mieć dostęp do dodatkowych informacji oraz osobę, która odpowie na jego pytania i rozwieje ewentualne wątpliwości. Książeczka ta jest zilustrowana, dzięki czemu nie odstrasza, a grafiki umilają czytanie, chociaż nie są w moim guście.


Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Egmont


Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: