"Trzy razy miłość" - Jolanta Kosowska

W opisie książki Joanny Kosowskiej „Trzy razy miłość” znaleźć można dwa interesujące zdania: Nie wierzysz w miłość? Przeczytaj tę książkę! Jako że ostatnio nie ciągnie mnie do książek z gatunku romans i literatura obyczajowa, pomyślałam, że ta książka może przełamać mój gatunkowy kryzys i odciągnie mnie od kryminałów i thrillerów. Czy ta książka sprawiła, że uwierzyłam w miłość?


Ona — Martyna jest rozważną studentką medycyny, pilną studentką, która ceni sobie swoje poukładane życie. On – Łukasz, to rozpieszczony chłopak z bogatego domu, który dostaje to, co chce. W głowie mu tylko sport i przyjemności. Tych dwoje dzieli niemal wszystko, począwszy od poglądów, charakterów po styl życia. Jak to jednak w życiu bywa Martynę i Łukasza połączy coś, od czego nie będą w stanie się uwolnić. Tym uczuciem będzie miłość i wyzwoli w nich emocje, jakich nie znali wcześniej i nie podejrzewali, że są do nich zdolni. Ich historia nie będzie jednak bajkowa, szczęśliwa od pierwszego spotkania. Ich miłość będzie ranić, niszczyć i zostawi bolesne blizny. Choć przyjdzie im żyć bez siebie, nie będą mogli przestać o sobie zapomnieć. Ta miłość nie będzie darem, lecz przekleństwem. Jak się zakończy historia Martyny i Łukasza?

Miłość Martyny i Łukasza nie jest idealna, jest to wręcz miłość trudna. To, co daje się od razu zauważyć, to brak porozumienia między bohaterami. Związek nie wytrzymuje próby przygotowań Łukasza do egzaminu na medycynę, ale bohaterowie nie mogą się dogadać przez różnicę charakterów, poglądów. Wszystkie decyzje są podejmowane natychmiast, teraz, zamiast rozmowy jest ucieczka. Przerastają ich codzienne problemy i choć się kochają, to krzywdzą się na każdym kroku i nie potrafią być razem. Przy każdym kryzysie bohaterowie, zamiast ze sobą rozmawiać, wyciągają pochopne wnioski i po prostu uciekają.

Czy można wejść ponownie do tej samej rzeki? A może do trzech razy sztuka? Zaczynając lekturę, po cichutku liczyłam na szybsze bicie serca, mnóstwo wzruszających momentów i przede wszystkim szczęśliwe i wyciskające łzy szczęśliwe zakończenie. Czy to dostałam? Jak zakończyła się książka – tego Wam nie zdradzę, ale powiedzmy, że jestem usatysfakcjonowana. W pewnym momencie zaczęłam podejrzewać, jak się może zakończyć i tak właśnie się stało. Ale czy dzięki książce uwierzyłam w miłość i a moje serce zostało złamane i polały się łzy wzruszenia? Niestety nie.

Ich historia szybko się jednak nie kończy. Choć lata mijają – uczucia pozostają. Każde przypadkowe spotkanie przywołuje wspomnienia a Martyna i Łukasz próbują ponownie być razem. I ponownie ich drogi będą się rozmijać w wyniku niedopowiedzeń i nieporozumień. Najbardziej denerwowało mnie to, że choć się kochają, to powtarzają wciąż te same schematy. Nie podobało mi się także to, że przez ich zachowanie cierpiały osoby trzecie. Najbardziej żal mi było Krzyśka, przyjaciela Martyny, który kochał ją miłością prawdziwą, kochał za dwoje.

Choć nie przekonała mnie historia Martyny i Łukasza, to jednak spędziłam z książką przyjemnych kilka godzin. Bardzo przypadł mi do gustu styl autorki, książkę czyta się bardzo płynnie, nie ma tu zbędnych opisów i sztucznych dialogów. Choć byłam zła na to, jak zachowują się bohaterowie, że popełniają każdy z możliwych błędów, to ciepły sposób opowiadania nie pozwolił mi na to, by odłożyć książkę. I to właśnie przekonuje mnie, by jeszcze kiedyś sięgnąć po książkę pani Kosowskiej.

Ocena: 6/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu NovaeRes


dorotbook

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz