"Urodziny. A gdyby je mieć codziennie" - David Baddiel

Stosunkowo rzadko zaglądam do książek skierowanych do dzieci i młodzieży. Tymczasem okazuje się, że to duży błąd. Dziecięce historie mogą bowiem fascynować nie tylko małego czytelnika, ale i z powodzeniem zyskać uznanie wśród dorosłych.

Zresztą sięgając po powieść "Urodziny. A gdyby je mieć codziennie" Davida Baddiela sugerowałam się opiniami rodziców, którzy niejednokrotnie wybierali te, a nie inne pozycje dla swoich pociech. Mało tego czytali je sami – co sprawiało im niemałą frajdę a czas spędzony wspólnie z dzieckiem i książką był bezcenny. Zatem moje pierwsze spotkanie z  autorem, jak sądzę, nie będzie ostatnim, zwłaszcza że na polskim rynku ukazało się jeszcze kilka innych książek opowiadających o przygodach niesamowitych dzieciaków.

Tymczasem powieść „Urodziny” Davida Baddiela to przezabawna historia jedenastoletniego Sama i jego siostry Ruby, który dysponuje bardzo szeroką gamą życzeń i marzeń.
Dziecięce marzenia jednak,  jak się domyślamy, bywają czasem irracjonalne. A co jeśli się spełnią? Co miało miejsce w przypadku naszego bohatera. Co, jeśli od dziś będzie on obchodził urodziny każdego dnia a prezenty będą przybywać z dnia na dzień? Tak też się i stało, a Sam każdego dnia  dostawał prezenty, jadł torty i słodycze a jego najbliżsi poświęcali mu niemal całą swoją uwagę, traktując niczym pępek świata, odsuwając jednocześnie wszystko inne na plan dalszy? Ale to wcale nie koniec zmagań z urodzinowymi prezentami i świętowaniem tego wyjątkowego dnia. Podobne akcje miały też miejsce w szkole wśród kolegów i nauczycieli.

My dorośli jesteśmy w stanie wyobrazić sobie konsekwencje takich działań, ale czy dziecko również? Ta książka z pewnością mu w tym pomoże. Ale to nie jedyny aspekt tej historii.
Podczas czytania lektury przed czytelnikiem otwiera się bowiem nowa perspektywa patrzenia na otaczającą nas rzeczywistość, na to, co robimy, o czym marzymy i jakie wartości mają naprawdę sens. Jest to też świat pełen przygód, a nawet wariacji językowych.
Bo czymże innym może być dla dziecka nocna wyprawa na własnoręcznie zbudowanej „deskołódce”, ze świnką morską na głowie, której celem jest odnalezienia tajemniczej gwiazdy spełniającej życzenia.
Ale to nie wszystkie jeszcze atuty książki. Autor pomiędzy fabułę sprytnie wplata elementy wiedzy i nauki, która może być nie tylko inspiracją do grzebnięcia w świat nauki nieco głębiej, ale i samą w sobie ciekawostką.

Ważnym drugoplanowym bohaterem wydaje się także rodzina wielopokoleniowa, w której niejedne relacje zaprzątają dziecięce główki. Rewelacyjne rozrysowane w fabule dylematy rodziców, relację dziadków i bolączki wieku starczego to rewelacyjna droga do zrumienia świata dorosłych, przynajmniej w części.
A wszystko to okraszone wyśmienity poczuciem humoru i prostym językiem.

Jak zatem widzicie, dobrą zabawę miałam i ja sięgając po dziecięcą powieść. Zapewne to także zasługa tłumaczenia Agnieszki Kalus, które uważam za naprawdę świetne – dzięki niemu powieść czyta się niezwykle lekko, i z wielką przyjemnością. Uważam, że umiejętnie też oddała zabawny styl autora - satyryka oraz laureata konkursu na najzabawniejszą książkę dla dzieci.

Nie uszło mojej uwadze również wydanie książki, która doskonale się prezentuje, a szata graficzna perfekcyjne trafia w moje gusta. Warto też wspomnieć o wspaniałych rysunkach Jim’a Field’a , które świetnie współgrają z treścią – czarno-białe jakby naszkicowane ołówkiem są moim zdaniem trafioną alternatywą dla często przerysowanych ilustracji - proste, aczkolwiek pełne uroku i miłe dla oka.

Ta prosta opowieść skierowana do małego czytelnika jak sami się przekonacie, sięgając po nią, wywołuje wiele wzruszeń nawet wśród dorosłych. Nie moralizuje, choć uczy i pokazuje co ważne w życiu człowieka. Bawi i sprawia, że nuda odpływa siną w dal. Gorąco polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu  Lemoniada
Ocena 10/10
Edyta Sztylc

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy opis. Książka spodoba się na pewno niejednemu starszakowi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie połączenie do mnie przemawia. Jest śmiech i nieco nauki

    OdpowiedzUsuń