"Wybrzeże śmierci" - Víctor del Árbol

Germinal Ibarra, policjant uciekający przed swoją sławą i swoimi demonami, tajemnicza Paola, rzucająca się demonom w ramiona. Jak to się stało, że ich drogi znów się spotkały? Czytając opis, nie można się dowiedzieć, że ta na pozór cienka książka zawiera historię życia tak wielu osób. Okładka nie wspomina o trójce przyjaciół, którzy opuścili Argentynę w poszukiwaniu, może przygody, może siebie, a na pewno lepszej przyszłości. Czy ją znaleźli? Tak wiele imion, a książka tak naprawdę jest o każdym z nich z osobna, o szarpaniu się z życiem, o walce na gołe pięści z przeciwnościami losu o każdy dzień. Od razu wiedziałam, że będzie mrocznie, ale czy będę chciała w tym mroku pozostawać przez 300 stron?

„Skoro nie potrafi płakać, będzie się śmiać; będzie się śmiać, aż zamkną ją w psychiatryku albo padnie trupem”

Inspektor Ibarra ucieka od niechcianej sławy w rodzinne strony. Pewnej nocy zostaje wezwany do szpitala, do zmasakrowanej kobiety, która chce rozmawiać tylko z nim. Poznajemy historię mieszkańców pensjonatu, w którym znalazła schronienie. Każdy z nich to życiorys pełen bólu i rozczarowań. Mauricio, jego wnuk Daniel, Dolores, Martina, Paola – wszyscy doświadczyli w życiu dobra, miłości, przyjaźni, ale też niezrozumienia, zdrady, nienawiści.

„Tamto dziecko błagało go, żeby przestał uderzać Człowieczka, ale Germinal nauczył się nie słuchać jego głosu”

Spodziewałam się trochę bardziej typowego kryminału, zagadkowa śmierć i od razu podany sprawca. Więc może książka będzie próbą odpowiedzi na pytanie, co doprowadziło do śmierci Amandy, w jaki sposób motywacja zrodziła się w sprawcy. Otrzymałam tymczasem dziwnie spokojną prozę, trochę poetycką, czasem melancholijną, czasem wulgarną. Prozę życia, bo wszystko opisane na kartach tej książki jest takie ludzkie, tylko bez emocji. Ociekającą mroczną atmosferą, gdzie na każdej stronie czają się przykre wspomnienia, smutek. Bohaterowie zostali przez autora obdarzeni samymi nieszczęściami, odebrano im dzieciństwo, młodzieńcze lata, marzenia o szczęściu. W pensjonacie Dolores schronienie znalazło kilkoro poranionych ludzi. Każdy z nas jest poraniony, to nic nadzwyczajnego, ale te postaci, kumulują w sobie zło tego świata.

„Każdy ma życie, które nie mieści się na kartce ani na zdjęciu”

Autor pisze o wydarzeniach, które wywołują silne emocje, ale robi to w sposób tak bardzo beznamiętny, taki spokojny i suchy, aż chce się chwilami krzyczeć. Może gdyby opisać wydarzenia w bardziej emocjonalny sposób, przekaz nie byłby tak bardzo mocny, tak wyraźny. A jednak zdania pomiędzy wierszami naładowane są emocjami. Pisać w ten sposób to wielka umiejętność.
Zdziwiło mnie samą, że w książce tak ciężkiej gatunkowo, tak trudnej do czytania, bo to często sucha proza z małą ilością dialogów, dodatkowo poruszająca trudne tematy, śmierć dziecka, życie z niepełnosprawnym dzieckiem, rzeczywistość i okrucieństwa wojny — niemal na każdej stronie można znaleźć zdanie warte zatrzymania się, zastanowienia... Pojedyncze zdania będące perełkami myśli, przytłoczone złogami prozy smutnej.

„Jakie piękne rzeczy można tworzyć za pomocą dłoni. I jakie straszne za pomocą mózgu”

Trochę zbyt wiele nagromadzonego zła dotykającego każdego z bohaterów, każdy z nich dźwiga ciężar nieszczęścia, niezawinionego, bo niewiążącego się z ich świadomy wyborem, a jedynie z niepowodzeniem znalezienia się w niewłaściwym miejscu w bardzo niewłaściwym czasie. Nieszczęścia z tej opowieści starczyłoby spokojnie dla dziesięciu innych książek. I z każdą stroną chce się to nieszczęście podzielić na dziesięć, bo które życie udźwignie aż tyle ciężaru? Jednak, jako czytelnik nie czułam się przytłoczona, a jedynie zmuszona zwolnić, czytać jednocześnie przezywając. Nie dało się inaczej. Atmosfera gęstniejąca od tajemnic, niewyjaśnionych zagadek, retrospekcji, spowija czytelnika mgłą nostalgii. Sprawia, że jego dusza zaczyna tęsknić do dzieciństwa, które jak mówi jedno ze zdań w książce, powinno być radosne i pełne kolorów.

„Ból to jednocześnie odejść i zostać. Chociaż miał zaledwie siedemnaście lat, doświadczył już wielu żyć”

W pełni zasłużona, moim zdaniem, nagroda Premio Nadal 2016, najstarsza i najważniejsza nagroda literacka Hiszpanii. Emocjonalna podróż w głąb ludzkiej duszy, pełna bólu i prób zrozumienia fatalizmu życia.

„Staramy się uciec przed naszym przeznaczeniem, nie zdając sobie sprawy, że zmierzamy w jego kierunku”

Opowieść bez emocji, a jednak pełna przeżyć. Mimo że spodziewałam się czegoś innego, to cieszę się, że ta powieść wypełniła kilka moich dni. Zupełnie inna, trudna i ciężka, ale czytałam chętnie, połykając strony. Trudne tematy i bardzo ciężkie przeżycia bohaterów nie były odrzucające, były na wskroś ludzkie, przejmujące. Ta książka to jakby przeżycie kolejnego życia, w myśl słynnego zdania Umberto Eco. Czy sięgnę po inne książki autora? Myślę, że tak, ale nie od razu. Dopiero gdy myśli ułożą się w mojej głowie.


Ocena : 7,5 / 10




Magdalena SzL

About Magdalena SzL

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

6 komentarze:

  1. Ciekawa recenzja, książka również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) trudno było ubrać w słowa tę niezwykłą ksiazkę

      Usuń
  2. Bardzo zachęcająca recenzja. Sama okładka książki przykuwa moją uwagę. Jednocześnie nie wiem, czy jestem w stanie udźwignąć aż tyle zła i nieszczęść opisanych w tej lekturze...
    ale dziękuje za tytuł. Bede go miała gdzieś w tyle głowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka opisuje różne sposoby radzenia sobie z życiowym ciężarem. Pomimo tego nie czytało się jej opornie, ja cieszę się że przeczytałam :)

      Usuń
  3. Całkiem intrygująca powieść. Zapiszę sobie tytuł i na pewno pomyślę nad jej przeczytaniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł ksiażki zachęcił mnie od pierwszego wejrzenia. Twoja recenzja potwierdza, że warto przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń