"Amelka Kieł i złodziej wspomnień - Laura Ellen Anderson

"Seria o Amelce Kieł została przetłumaczona na 17 języków, a zachwyceni czytelnicy z różnych krajów i kontynentów piszą do Autorki z prośbą o kolejne tomy".  Taką informację znalazła w notce biograficznej autorki na jednym ze skrzydełek książki. I przyznam szczerze, że wcale nie jestem zdziwiona.  Jeszcze dzisiaj uśmiecham się delikatnie pod nosem na wspomnienie poprzedniego tomu o przygodach małej wampirzycy- "Amelka Kieł i władcy jednorożców".

Tym razem akcja rozgrywa się w Nokturnii- krainie istot mrocznych, do których należy sama Amelka. Wydawałoby się, że po pokonaniu jednorożców i obaleniu mitu o strasznych istotach z innej krainy, między dwoma królestwa kwitnąć będzie przyjaźń i pokój. Mieszkańcy rożnych krain odwiedzają się dowolnie, dzieci jeżdżą na wymiany, a w szkołach wprowadzono nowe przedmioty, na których uczniowie poznają kulturę i życie obywateli sąsiedniego królestwa. Właśnie w trakcie jednej z wymian, w szkole Królestwa Mroku pojawia się nowy nauczyciel, który przybliżyć ma mrocznym istotom wysublimowaną sztukę kulinarną istot światła. Ogłasza konkurs, w którym nagrodą główną mają  być bilety do dyniowego parku rozrywki. Amelka wraz z przyjaciółmi postanawia zawalczyć o nagrodę. Niestety wkrótce okazuje się, że wszyscy mieszkańcy Królestwa Mroku tracą pamięć. Wszyscy oprócz Amelki i Tadżina- następcy trony, będącego pół wampirem i pół wróżem.

Do grona młodych czytelników zaliczać się nie mogę ( no, chyba, że duchem, bo metryka mówi co innego), a niesamowicie porwała mnie ta historia. O ile poprzednia część była bardzo różowo- piankowo- brokatowa, o tyle w tej niewiele pozostało z różu i pianek. Jednak brokat odegrał bardzo istotną rolę. Zamiast pianek pojawiło się mnóstwo ciasteczek, a wraz z nimi problem łakomstwa. W tym tomie jest także mnóstwo dyni: dyniowe pole, dyniowy park rozrywki, dyniologia . Jednak i ten tom wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Ta książka pozwoliła mi na odetchnięcie od problemów, na odpoczynek od codzienności i dostarczyła wielu ciekawych przeżyć.

Młodych bohaterów, tj. wampirzyce Amelką oraz następce tronu Tadżina, pokochałam. Są niesamowici. Bardzo ujmują prawdziwością zachowań, charakterystycznych dla dzieci, np. Amelka nie cierpi sprzątać pokoju, Tadżin uwielbia wszystko wiedzieć, Florka i Szkieletor Kostek kochają ciasteczka, rzucanie groszkiem i zabawę w goblinowego berka. Dzieciaki mają nawet swoje ukochane zwierzęta, a są nimi dynie. 

Ilustracje?! Jest ich tutaj mnóstwo. Podobnie jak w poprzednim tomie, niewiele jest stron tylko z tekstem, bez najmniejszego ozdobnika. Mnóstwo jest stron, na którym odwrócono kolorystykę, tzn. strona jest czarna, a litery białe ( wszak jesteśmy w Królestwie Mroku). Dodam tylko, że ilustracji stworzyła sama autorka Laura Ellen Anderson. 

Niestety nie mogłam dać tej historii pełnej 10. Otóż, mimo wszystkich plusów i mrocznych istot, cała historia zdecydowanie bardziej przypadnie do gustu dziewczynkom niż chłopcom. Nawet Tadżin jest półwróżem, a z jego skrzydełek sypie się brokat. Natomiast goblinowy klej rozpuszczany jest przez brokat.  Mało odnajduję w historii elementów, które spodobałyby się męskiej części młodszych czytelników.  Namawiam jednak gorąco, by jednak spróbować przeczytać tę historię razem z synem, bo to historia o rodzinie, zaufanie, przyjaźni, o miłości, która pokonuje nawet największe trudności. A może spodoba się?! Kto to wie?!  

- ECH, NIE MA O CZYM MÓWIĆ, NIE MA CO ROBIĆ Z IGŁY DYNI!
Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Literackie

Sylwia Szczepańska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: