"Basia. Wielka księga pytań" - Zofia Stanecka, Marianna Oklejak


„Pytanie czyni mistrza!” Kto by się spodziewał, że mała Basia (która zresztą jest jedną z naszych ulubionych bohaterek książkowych) zabłyśnie taką mądrością! A jednak, trudno Basi nie przyznać racji. Dziewczynka, mimo swojego młodego wieku, wie, że warto pytać – pytania bowiem prowadzą do odpowiedzi, a odpowiedzi do… poznania świata! Zatem jeśli i Wy jesteście ciekawi świata, bądź szukacie inspiracji, w jaki sposób przekazać dzieciom niezbędną do poznania świata wiedzę, zapraszam do lektury recenzji „Wielkiej księgi pytań” (autorki: Zofia Stanecka, Marianna Oklejak). Czekają nas tu poważne i mniej poważne pytania, od kulinarnych po sercowe. Basia, jak każde dziecko, lubi dużo wiedzieć. Dlatego pyta. Pyta mamę, pyta tatę, pyta bliskich. Czasem nawet inni pytają, zaś Basia odpowiada. Dlaczego tak się dzieje? Bo pytania i odpowiedzi to rozmowa, a przecież warto rozmawiać. Nie tylko by poznać otaczający nas świat, ale i… samego siebie.

Ileż to razy moje dziecko w najmniej oczekiwanym momencie „atakowało” mnie pytaniem z cyklu: „Mamo, a dlaczego…?”. Często albo nie wiedziałam, co odpowiedzieć, albo… w jaki sposób to powiedzieć. Wzdychałam wówczas, wznosiłam oczy do nieba i żałowałam, że nie mam „poradnika”, który ułatwiłby mi zadanie. A potem trafiłam na Basię i jej „Wielką księgę pytań”. Oczywiście księga nie zawiera wszystkich pytań, jakie mogłoby zadać dorastające, ciekawe świata dziecko, jednak sporo z nich można by uznać za „uniwersalne”, które przynajmniej raz padło z ust dziecka.


„Czy mogę dostać żelki na śniadanie?”,
„ Czy mogę dziś z wami spać?”,
„Kiedy dojedziemy na miejsce?”,
No i oczywiście najsłynniejsze:
 „Jak ja się pojawiłem?”.
Odpowiedzi typu „tak” lub „nie” nie załatwiają sprawy. Sprawiają, że dziecko czuje się pominięte, lekceważone. Dobrze jest więc tłumaczyć wyczerpująco, cierpliwie. Tylko jak to zrobić, gdy w głowie pustka bądź brakuje nam słów? „Wielka księga pytań” to nie tylko próba odpowiedzi na te i inne pytania, lecz także ciekawie przedstawione scenki z życia małej bohaterki i jej rodziny, które można traktować jako kolejną przygodę dziewczynki. Przygodę, ale jakże pouczającą! To, co mnie jako rodzicowi podoba się najbardziej w księdze pytań, to pomysły innych bohaterów, które mogę skonfrontować z moimi własnymi. Kiedy na przykład na kolejne pytanie z cyklu „Kiedy będziemy na miejscu?” często po prostu wzdycham z rezygnacją, okazuje się, że mama Basi ma świetny patent na długą, nudną drogę – „słowny tasiemiec”, który zresztą opisuje ze szczegółami. Tata zaś proponuje „zgadywanie wyrazów”, co w najbliższej przyszłości też zamierzam przetestować. 
Moje ulubione pytanie z całej księgi to zdecydowanie „Co można zrobić ze złością?”, w której mama Basi proponuje kilka świetnych rozwiązań dla wyzbycia się wszelkiej złości. Uważam, że ważne jest, by zapoznawać dzieci z uczuciami, a jeszcze bardziej – z nauką radzenia sobie z nimi. Rady mamy nie są skomplikowane, stąd moje daleko idące wnioski: każde dziecko z pewnością w chwili złości będzie chciało – tak jak Basia – wypróbować mamine pomysły. Jeśli już przy rozdziale o złości jesteśmy, warto wspomnieć, że często w księdze pojawiają się „odwołania” do innych stron. Tematy łączą się, przechodzą płynnie jeden w drugi:

Janek mówił, że dorośli, kiedy są źli, mówią brzydkie słowa. Ciekawe, czemu tak robią? (Jeśli chcesz to wiedzieć, zajrzyj na s.36).
Co więcej, wszystkie pytania zawarte w księdze zostały odpowiednio pogrupowane – nie ma więc mowy o chaosie i przypadkowości. Na końcu książki znajdziemy szczegółowy spis treści, który zdecydowanie ułatwi „poruszanie się” po księdze. Oprócz wstępu czekają nas „Pytania od kuchni”, czyli te rzecz jasna kulinarne; „Kto pyta, nie błądzi” – czyli zestaw pytań o wszystkim i o niczym; „Bardzo poważne pytania” – jak sama nazwa wskazuje, są to pytania odnośnie ludzkiej egzystencji; oraz ostatnie – „Dlaczego zwierzęta?”, gdzie oprócz tradycyjnych pytań o wygląd i zachowanie zwierząt poruszony zostaje jakże ważny motyw znęcania się nad zwierzętami. To ważne, by bez upiększania rzeczywistości mówić nawet o tych trudnych, bolesnych sprawach, by od małego kształtować w dziecku właściwe postawy. Jeśli chodzi o ilość poruszonych zagadnień, jestem pod wrażeniem.



Jeśli miałabym się jednak do czegoś przyczepić, nietrafionym pomysłem jak dla mnie jest pojawiające się na niektórych stronicach tło w zbyt mocnych, ciemnych kolorach. Czerwone, żółte – jak najbardziej, jednak połączenie granatowego tła z czarną czcionką to katorga dla czytającego. Potrzeba nie lada dobrego światła, by móc cokolwiek przeczytać bez nadwyrężania wzroku. Pomysł różnokolorowych stronic jest jednak sam w sobie bardzo ciekawy.

„Basia. Wielka księga pytań” to doskonały „poradnik” dla rodziców, którzy każdego dnia muszą zmagać się z koniecznością wprowadzania dziecka w świat, odpowiadając na coraz to dziwniejsze pytania, jakie kłębią się w małym umyśle. Książka nie tylko pomaga dzieciom zrozumieć otaczający je świat i poznawać inne żyjące istoty, ale i samego siebie i własne uczucia. „Wielka księga pytań” z sympatyczną Basią w roli głównej to atrakcyjna, pełna mądrości pozycja dla rodziców, którzy pragną w przystępny, łatwy sposób przekazać swoim dzieciom wiedzę i naukę niezbędną do tego, by w przyszłości mogły powiedzieć: Rozumiem świat!
Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Egmont
Izabela Jurkiewicz

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz