‘’Jeszcze dzień życia” – reż. Raúl de la Fuente, Damian Nenow


Gdy trzymałam w ręce pudełko z płytą, zaczęłam zastanawiać się, dlaczego w ogóle postanowiłam sięgnąć po ten film. Raczej gustuję w innych produkcjach, bardziej rozrywkowych i rzadko oglądam coś ambitniejszego, a jeśli już, to muszę być pewna, że dany film naprawdę jest wart mojej uwagi. Nie bardzo lubię się denerwować, gdy twórcy zbyt ubarwiają rzeczywistość i za pomocą dramatycznych wydarzeń z przeszłości, tworzą coś nijakiego i komercyjnego. Dlaczego więc postanowiłam zobaczyć ,,Jeszcze dzień życia”? Ponieważ chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o Ryszardzie Kapuścińskim oraz jego wyprawie do Angoli. Wcześniej coś już o niej słyszałam, ale nie było jeszcze okazji zagłębić się w szczegóły i też trochę obawiałam się, że nie jestem gotowa na czytanie o tak trudnych i skomplikowanych rzeczach.

Inspiracją do stworzenia tego filmu, oczywiście była książka Kapuścińskiego o tym samym tytule. Opowiada on o jego podróży do ogarniętej wojną Angoli, gdzie sytuacja jest nieprzewidywalna i ciągle się zmienia.

Trochę obawiałam się tego filmu, ponieważ animacja nie jest rzeczą, którą lubię. Bajki mogę oglądać, ale ,,Jeszcze dzień życia” z pewnością nie można sklasyfikować w ten sposób. Jednak warto próbować nowych rzeczy oraz gatunków, więc postawiłam podchodzić do tego bez negatywnych emocji. Dzięki temu nie zniechęciłam się już na wstępie, co jest ważne, przynajmniej w moim przypadku. Jestem dość uparta, więc jak już sobie coś ubzduram, to trudno przemówić mi do rozumu.
Źródło
Zacznę od tego, że początkowo animacja wydawała mi się dziwnym sposobem na przekazanie informacji, ale teraz uważam całkiem inaczej. Twórcy bardzo fajnie wszystko zaplanowali, ale też samo wykonanie robi wrażenie. Wszystko zostało idealnie dopracowane, każdy szczegół graficzny tworzył jedną wielką całość. Spodobało mi się przedstawienie postaci, ponieważ dobrze odwzorowywały one rzeczywistość. Animacja ta została stworzona z ogromną starannością, zachwyciły mnie wszystkie efekty specjalne, które budowały napięcie, ale także wzbudzały emocje.

Większość filmu to głównie animacja, która obrazuje podróż Kapuścińskiego, ale… Pojawiają się również wypowiedzi ludzi, nie ich podobizn, ale prawdziwych osób, będących byłymi towarzyszami Kapuścińskiego podczas jego misji. Osoby te opowiadają o wydarzeniach, które miały miejsce w trakcie drogi, o spotykających ich problemach i tak dalej. Twórcy również zabrali ich w sentymentalną podróż do miejsc, skąd mają najbardziej charakterystyczne wspomnienia. Emocje wypisane na ich twarzach, mówią widzowi dosłownie wszystko. Nie potrzebowałam wielu słów, aby zrozumieć, co siedzi w ich głowach, bo widziałam to w ich oczach. Oczywiście film zawiera również ich komentarze, wypowiadają się o Kapuścińskim i możemy się przekonać, jakie wrażenie na nich wywarł.
Źródło
Film ten opowiada również o wojnie w Angoli, która tak bardzo zainteresowała Kapuścińskiego. Nie miałam okazji czytać książki ,, Jeszcze dzień życia”, ale z pewnością będę chciała kiedyś to nadrobić, ponieważ nie ukrywam, iż interesują mnie konflikty zbrojne na ziemi. Dzięki tej produkcji mogłam poznać trochę świata, ale też przekonać się, jakby był Kapuściński, ponieważ znałam go tylko z Wikipedii, a opinia autentycznych ludzi, jest znacznie ważniejsza.

Źródło
,,Jeszcze dzień życia” to film, który z pewnością jest charakterystyczny i inny niż wszystkie z tego gatunku. Widziałam wiele dokumentów, ale ten jest wyjątkowy – pod względem tematyki oraz wykonania. Animacja połączona z przebitkami pokazującymi konkretne miejsca w Angoli oraz wzbogacone o wypowiedzi osób, które znały Kapuścińskiego. Całość jest ciekawa, intrygująca i naprawdę wzruszająca. Polecam dla osób zainteresowanych taką tematyką, bo warto!


Ocena: 9/10
Za możliwość zapoznania się w filmem dziękuję Wydawnictwu Agora



Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz