"Kalendarz z Dziewuchami" - Ada Johnson

Drogie Panie, czy macie w swoim życiu przyjaciółkę od serca, której możecie powierzyć najskrytsze sekrety, pragnienia, ale również… ponarzekać na sąsiadów, opowiedzieć o kłótni z mężem, spowodowanej rozrzuconymi niedbale skarpetkami, albo po prostu wyznać, jak bardzo nic Wam się dzisiaj nie chce? Jeśli tak, to gratulacje, bowiem prawdziwy przyjaciel to w dzisiejszych czasach prawdziwy skarb! Ada Johnson, bohaterka i zarazem autorka „Kalendarza z dziewuchami”, jest prawdziwą szczęściarą: ma nie jedną przyjaciółkę, ale aż cztery! Mimo ze dzielą je setki kilometrów, nie stanowi to dla nich przeszkody. W końcu… od czego jest Internet?

Podobno kobiety dzielą się na dwie kategorie. Na roztrzepane, które zawsze gubią rękawiczki, i na uważne, które zawsze jedną przynoszą do domu. Ja byłam z tych roztrzepanych.

No cóż, trudno byłoby z Adą polemizować: od samego początku dała się poznać jako nieco postrzelona, zwariowana kobieta. Zarówno ją, jak i jej przyjaciółki, Madzię, Kasię, Anę oraz Angie, poznajemy w samym środku wielkiego bałaganu, którym okazuje się… ślub Ady z Anglikiem, zwanym przez nią pieszczotliwie Rośkiem. Kiedy już ceremonia dobiega końca, wydawać by się mogło, że teraz akcja nieco się uspokoi, a tytułowe Dziewuchy dadzą nam nieco odetchnąć i lepiej się poznać. Tymczasem… nic bardziej mylnego!

Z każdą kolejną stroną robi się coraz ciekawiej. Nowe perypetie, nowe przygody, problemy życia codziennego, absurdalne sytuacje, dowcipne dialogi oraz miłosne zawirowania – Ada i jej przyjaciółki dostarczają nam nie lada rozrywki i co prawda dają się lepiej poznać, jednak ani myślą zwolnić. Jako że los rzucił je w różne zakątki świata, postanawiają komunikować się na bieżąco poprzez Internet, zakładając do tego grupę o jakże wymownej nazwie: „Dziewuchy”. Zgodnie z postanowieniem każdego dnia wymieniają się najnowszymi wiadomościami ze swojego życia, choćby miały to być nic nie znaczące drobnostki. Nasze bohaterki jednak są tak żywiołowe i pomysłowe, że nie ma mowy o nudzie – w ich przypadku nawet wyjście do spożywczego potrafi zamienić się w niesamowitą przygodę wywołującą niekontrolowaną salwę śmiechu.

Dialogi „Dziewuch” to jeden z ciekawszych pomysłów w tej książce. Rozmowy dziewczyn są nie tylko przekomiczne, ale i życiowe. Sama mam grupę przyjaciółek, z którymi staramy się pisać chociaż raz w tygodniu, stąd wiem, jak absurdalne i dziwaczne te rozmowy potrafią być. Dzięki tym rozmówkom „Kalendarz z Dziewuchami” czyta się lekko i przyjemnie, zaś ich rozterki i niedoskonałości sprawiają, że z łatwością utożsamiamy się z bohaterkami i darzymy je sympatią. No bo jak tu nie lubić Ady, której specyficzne poczucie humoru wbija niekiedy w fotel?
Ja wciąż czekam na gości oraz, UWAGA!, na swojego męża! (…) Ale trzymam się dzielnie i czekam na zabłąkanego wędrowca. I na męża. Na męża bardziej. Tak czy owak – cudownych świąt!

Książek o kobietach i o kobiecej przyjaźni jest mnóstwo. Czy jest więc coś, co wyróżnia „Kalendarz z Dziewuchami”? Owszem. Nie historia przyjaźni, lecz… nieco tajemnicza, ale i romantyczna historia z przeszłości, której częścią staje się Ada. Kim jest tajemniczy mężczyzna, który śle listy do Ady? Muszę przyznać, że prawda jest zaskakująca. Nie ukrywam, że wątek ze Szkocją w tle podbił moje serce – zaintrygował, wniósł do powieści coś nowego i pozwolił nieco „odsapnąć” od szalonych Dziewuch. Bo choć obdarzyłam je ogromną sympatią, momentami czułam się nieco przytłoczona pędem ich życia oraz ciągłymi zmianami i decyzjami, niekiedy szokującymi lub zaskakującymi. By lepiej to zrozumieć, warto w tym momencie wspomnieć, że „Kalendarz z Dziewuchami” to ponad 500 stron w towarzystwie Ady i jej zwariowanych przyjaciółek, a więc całkiem niemało.
„Kalendarz z Dziewuchami” to historia, jaką napisało życie. To perypetie pięciu przyjaciółek, które mimo dzielącej je odległości, potrafią iść przez życie razem. Powieść pokazuje, jak ważne jest mieć u swego boku nie tylko ukochaną osobę, dzieci, rodzinę, ale także przyjaciół, na których można liczyć w każdej sytuacji. Polecam każdemu, kto lubi dobrą zabawę, ale i jest gotowy na wzruszenia, bo dzięki wątkowi ze Szkocją z pewnością nas takowe czekają.
Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Zysk i S-ka


Izabela Jurkiewicz
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz