"Kolor Nieba nad fiordem" - Wioletta Leśków - Cyrulik

Trzy lata minęły od premiery debiutanckiej książki Wioletty Leśków- Cyrulik pod tytułem "Sezon zamkniętych serc". Trochę kazano nam czekać na kolejny tom przygód bohaterów.  Nic więc dziwnego, że "Kolor nieba nad fiordem" doczekał się znacząco brzmiącego podtytułu "Historia o otwartych sercach". 

W życie bohaterów wkrada się codzienność. Z pozoru w beztroskie życie zaczynają wkradać się demony przeszłości, które burzą spokój bohaterów i nie pozwalają cieszyć się zwykłymi rzeczami. Agnieszka nie potrafi zapomnieć o przeżytej traumie, co wpływa na jej próby zajścia w ciążę. Jan i Małgorzata przeżywają żałobę. Niestety wspólna tragedia zamiast łączyć ich w bólu, buduje tylko coraz grubszy mur. Tomi porzucony przez partnera szuka ukojenia najpierw w alkoholu, a po czasie w ramionach przypadkowych partnerów. Natomiast miłość Rinke i Hanny zaczynają niszczyć codzienne obowiązki. A oni nie potrafią rozmawiać o swoich pragnieniach i każde czeka na przysłowiowy "cud". W dodatku całodobowa noc doprowadza bohaterów na skraj wytrzymałości. Czy będą umieli wybudzić się z "zimowego snu"? Czy odnajdą wspólny język? Czy też pozwolą, by przeszłość przytłoczyła ich i ich rodziny? Czy odnajdą wewnętrzną równowagę, by podjąć walkę o siebie nawzajem i o swoje miejsce na ziemi?
Człowiek nie zapomni o tym, co go boli, dopóki nie pogodzi się z tym, że ma prawo go boleć.
Przyznam, że miałam okazję przeczytać  "Sezon zamkniętych serc". Niestety, było to ponad dwa lata temu i przez ten czas wiele wątków i zdarzeń z tej książki zatarło się mojej pamięci. Pomimo starań autorki, by przybliżyć czytelnikowi historię tamtych wydarzeń, miałam problemy, żeby wgryźć się w tekst. Całą sprawę utrudnił też specyficzny, wcale niełatwy język powieści. Skrupulatnie oddawane sytuacje i przemyślenia bohaterów powodowały, że czasami powieść wydawała się strasznie zagmatwana i trudna do udźwignięcia. 

Jednak nie rezygnowałbym z tej pozycji. Choćby dla tych prawd, o których tak trudno przyznać przed znajomymi, a które dopadły bohaterów książki.  Sami często mamy wizję naszego życia, a codzienność weryfikuje nasze wyobrażenia i przytłacza nas rzeczywistością i szarością, tym bardziej, że determinantą tej codzienności staje się "zamieciona pod dywan" przeszłość.
Przytuleni do skały za plecami, kulili się od chłodu i chowali przed spojrzeniami ludzi. Patrzyli na ocean i milczeli. Ale inni chcieli się schować tak samo jak oni, ponieważ właśnie w tym celu tu przyjechali. Więc nie udawało się ani im, ani nikomu.
 Autorka nakreśliła portrety bohaterów. Zadbała o ich realność zarówno w strefie prowadzonej historii, jak i obrazów psychologicznych. Czytelnik śledzi akcję i dostaje na tacy sposób myślenia, system wartości wraz z "tym czymś" co najbardziej wpływa na podejmowane przez nich decyzję, a nawet ich bierność w działaniu. Będę szczera. Były momenty, że strasznie mnie to denerwowało i miałam ochotę rzucić książkę w kąt. Jednak po chwili wracałam do historii, wszak może jeden czy drugi bohater otrząśnie się i podejmie się walkę wpierw o siebie, a potem o swoich bliskich.

Nie jest to łatwa i przyjemna lektura. Ale jest to książka, po której nie da się przejść do codzienności ot, tak. Zmusza ona do myślenia, wypełnia emocjami ( nawet złością), zadaje trudne pytania odnośnie naszych codziennych spraw.  

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Replika 

Sylwia Szczepańska      
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Ciągle zastanawiam się nad zakupem... Recenzja znów wyzwoliła we mnie wahanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa ta książka, ale ostatnio wybieram te bardziej "lekkie". :)
    Pozdrawiam, Pola
    www.czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń