,,Kolumb. Całkiem inna historia" - Artur Domosławski, ilustracje: Gosia Herba


Tym razem przychodzę do Was z recenzją  kolejnej książeczki z mojej ulubionej serii ,,Czytam sobie". Cieszę się, że wydawnictwo tak aktywnie ją poszerza, dzięki czemu dziecko podczas nauki czytania może cieszyć się różnorodnością, ale również rodzic ma spore pole do popisu, bo jest w stanie wybrać książeczki, które tematycznie pasują do zainteresowań pociechy. Sama najchętniej poznaję te, które opisują fakty i są na temat ludzi ważnych w naszej historii, ponieważ jestem wielką fanką książek historycznych oraz biografii.

Ignaś dostał w szkole zadanie domowe, z którego nie cieszy się, ponieważ wydaje mu się, iż jest nudne. Musi dowiedzieć się jak najwięcej o Krzysztofie Kolumbie, ale nie do końca wie, jak w ogóle się z to zabrać. Z pomocą przychodzi mu tata, który zabiera go na wycieczkę i poznaje ze swoim znajomym - rdzennym Amerykaninem. Mężczyzna bardzo dużo opowiada mu o Kolumbie, ale wcale go nie wychwala, jak robią to inni. Po tej rozmowie Ignaś sam już nie wie, co ma myśleć o Kolumbie i jak ocenić jego dokonania.

Na początku może opowiem trochę o samym wydaniu, bo jest to dość istotna kwestia, przynajmniej w moich oczach. Całość jest niewielka, lekka i nie jest to na pewno książeczka gruba, co mi się podoba, ponieważ dziecko nie przerazi się obojętnością i chętnie będzie po nią sięgać, mając świadomość, iż podoła i uda mu się ją przyswoić. Oprawa jest miękka ze skrzydełkami, ale wykonana z dość solidnego materiału, więc nie powinna szybko się psuć, wyginać i rozwarstwiać. Dużą zaletą na pewno jest również cena tych pozycji, bo naprawdę nie są one drogie, a bardzo fajne, pomocne i przyzwoitej jakości.


Oczywiście samo wnętrze zostało również przystosowane odpowiednio do grupy docelowej. Książeczka ta reprezentuje już trzeci poziom zaawansowania, więc jest zdecydowanie bardziej treściwa. Pojawia się sporo tekstu i jest on już odrobinę trudniejszy, bo ma formę przypominającą opowiadania czy normalne powieści. Są opisy, są dialogi i być może nie jest to wszystko szczególnie bardzo rozwinięte, ale na pewno super przystosowane dla dzieci, które potrzebują jeszcze trochę czasu na udoskonalenie umiejętności. Całość została również podzielona na rozdziały - krótkie, ale jednak jest to już jakaś nowość, ponieważ poprzednie części są pisane jednym ciągiem, ale też ich treści nie ma sensu rozdzielać, bo jest zbyt krótka i niepotrzebnie wprowadzać zamieszanie.

Kolejnym ułatwieniem dla czytelnika są na pewno duże litery i odpowiednie odstępy między wierszami. Dzięki temu lepiej się czyta i to nie podlega wątpliwości. Sama często ubolewam, że niektóre książki wydawane są drobnym makiem, przez co przyswaja się je trzy razy dłużej, bolą oczy i poziom niezadowolenia rośnie z  każdą stroną. Dla mnie kwestie techniczne również są ważne i wpływają na moją ocenę oraz wrażenia.

W środku pojawia się jeszcze jeden fajny zabieg, a mianowicie słowa oznaczone gwiazdką. Są to oczywiście takie bardziej skomplikowane i trudniejsze słowa, które mogą być jeszcze dziecku nieznane, ale zostały one umieszczone w słowniczku na końcu książki i wyjaśnione. To też uczy korzystać młodego czytelnika z właśnie słowników, a także zobaczyć, że w książkach istnieją przypisy, chociaż tutaj mają trochę inną formę niż normalnych książkach.

Oczywiście książka ta jest również wypełniona ilustracjami, ale trochę innymi niż te, do których mogliśmy przywyknąć. Całość to pozycja przeznaczona dla dzieci potrafiących dość dobrze czytać, o czym już wspominałam, więc wiadomo, że nie możemy już na każdej stronie mieć grafik. Mimo wszystko, jest ich całkiem sporo, ale są one czarno-białe, dzięki czemu nie absorbują całej uwagi, nie odciągają od tekstu, a jedynie stanowią jego uzupełnienie i urozmaicenie. Muszę przyznać, że styl ich wykonania jest bardzo specyficzny i dość długo zastanawiałam się, jak mam je właściwie ocenić. Doszłam jednak do wniosku, że naprawdę bardzo przypominają mi lata mojego dzieciństwa. Wtedy jeszcze nie było aż tak pięknych, kolorowych i szczegółowych książeczek jak teraz, więc musiałam zadowolić się tym, co miałam. Pamiętam, że miałam sporo takich, które właśnie były czarno-białe i proste, ale jednak przyciągały moją uwagę i sprawiały, że chętnie do nich wracałam. Myślę, że z ,,Kolumbem" jest podobnie.


Sama treść, a raczej ujęcie tematu również mnie zaciekawiło. Autor opowiedział historię o Kolumbie, ale rzeczywiście zrobił to w dość inny i nieszablonowy sposób. Oczywiście wiem, że Kolumb jest uznawany za odkrywcę Ameryki i wszyscy uważają go za wielkiego człowieka, w szkołach uczymy się o nim, jak widać powstają o nim książeczki nawet dla dzieci, ale jednak wszystkie historie mają swoją ciemną stronę. To właśnie pokazał autor - wielkie czyny mają również drugie dno i aby dokonać czegoś wielkiego, czasem trzeba zrobić coś złego lub wielki sukces może nas zaślepić i sprawić, że będziemy czynić rzeczy nieodpowiednie.

Oczywiście na samym końcu książeczki znajdziemy pytania do tekstu, aby można było sprawdzić wiedzę dziecka i zobaczyć, czy czytał ze zrozumieniem. Znajdziemy tam również kilka naklejek, które z pewnością będą stanowić świetną nagrodę za trudy nauki. Na skrzydełku pojawia się również dyplom informujący o zdobyciu kolejnych umiejętności.

,,Kolumb. Całkiem inna historia" to książeczka, która z pewnością będzie pomocna w nauce czytania, ale okaże się również świetną okazją do rozrywki, ponieważ jest ciekawa, ma ilustracje oraz inne dodatki mogące przyciągać młodego czytelnika. Sam temat został dobrze opisany przez autora - prosto, konkretnie i ciekawie. Całość oczywiście dopełniają ilustracje, które jednak nie odciągają uwagi od treści i stanowią jedynie dodatek. Polecam!



Ocena: 10/10
Za możliwość zapoznania się z książeczką dziękuję Wydawnictwu Egmont


Patrycja Bomba

    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Bardzo fajna książeczka dla najmłodszych czytelników. I świetny sposób na poszzerzenie zasobu słów :)

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń