"Pani Henryka i morderstwo w autokarze" - Katarzyna Gurnard

Pani Henryka po raz kolejny wkracza do akcji. Od recenzji poprzedniego tomu minął miesiąc ( poprzednią recenzję znajdziecie tutaj) i przyznam szczerze, że nie mogłam doczekać się, kiedy sięgnę po kolejną porcję przygód starszej pani. Niestety, inne zobowiązania sprawiły, że wcześniej nie dałam rady. Z jednej strony bardzo cieszę się, że historię już przeczytałam, a z drugiej trochę żałuję, bo zaskoczeń pomysłami bohaterki było wiele. Ogromną przyjemnością było przeczytanie kolejnego tomu przygód zwariowanej emerytki. Ale do dzieła!

Pani Henryka Orłowska, emerytka, dla której siedzenie przed telewizorem z robótką ręczną to strata czasu, tym razem postanawia zobaczyć "kawałek świata". W biurze podróży "Niezapomniane doznania" trafia się niesamowita okazja- możliwość wycieczki do Paryża w bardzo niskiej cenie. Oczywiście, dla emerytki jest to niezwykła okazja, by spełnić swoje najskrytsze marzenie i zwiedzić miasto zakochanych. Grzechem byłoby nie skorzystać z takiej promocji! Jednak, podróż zostaje przerwana. W drodze do stolicy Francji umiera jeden z uczestników wycieczki . Pani Henryka znowu wciela się w rolę detektywa, podejrzewając, że nie była to śmierć naturalna, ale morderstwo! 

 ...każdy człowiek zasługuje na drugą szansę, żeby naprawić swój czyn, nawet jeśli jedyne, co może zrobić, to wyznać prawdę.
Uwielbiam tę serię. Za prostotę i niesamowity humor. Nigdy nie przepadałam za typowymi kryminałami, ale dzięki pani Henryce wiem, że kocham komedię kryminalne, w dodatku napisane jako cozy crime ( dla niewtajemniczonych czytaj: "nie ma naturalistycznych opisów morderstw ze szczególnym okrucieństwem, ani ostrych scen seksu. Akcja powieści rozgrywa się zwykle w małych miejscowościach, gdzie wiele osób się zna. Detektywi nie ścigają seryjnych morderców, ani psychopatów. Cała historia może być ujęta w sposób humorystyczny. Popełnione przestępstwa dają się racjonalnie wyjaśnić. Morderców często ścigają uzdolnieni amatorzy. Nie muszą być sympatyczni, ale ich moralność zwykle nie podlega dyskusji." Źródło. ) przez wielkie "C".  

Pokochałam Henrykę Orłowską, jak własną babcię. Wszak, kto nie chciałby mieć babci o tak złotym sercu i bystrym umyśle? Babci, dla której nowinki techniczne są po to, by z nich korzystać. Babci, która kocha czarną kawę parzoną z dwoma łyżeczkami cukru. Babci, która uwielbia zwierzęta i nadaję im "smakowite" imiona ( Biszkopt- to świnka morka bohaterki, zaś kota nazwała Cziz - spolszczona wersja angielskiego sera). 

Przyznam szczerze, że zarówno w pierwszym tomie, jak i drugiej części przygód sympatycznej emerytki postacie ofiar zostały wykreowane w taki sposób, że nie czułam żalu po ich śmierci.  Były wścibskie, złośliwe i w żaden sposób nie wzbudzały sympatii czytelnika. Wcale nie dziwię się, że ktoś nie wytrzymał i wymierzył im swoją sprawiedliwość. Pozostali bohaterzy to przedstawiciele różnych grup, różnych sfer społecznych, z przerysowanymi wadami, które w rezultacie zamiast złościć, wręcz wzbudzały uśmiech na twarzy. 

Podziwiam lekkość pióra Katarzyny Gurnard. Jej książki czyta się bardzo szybko. Akcja nie jest zagmatwana, choć zaskakuje niekiedy zwrotami. Książkę można przeczytać w ciągu jednego długiego wieczoru. Opisy sytuacji, dialogi nie porywają, ale nie są też naciągane. 

Bardzo cieszę się, że z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że tej serii nie dotknęła "klątwa drugiego tomu". Muszę przyznać nawet, że moim zdaniem drugi tom był lepszy od pierwszego. Bohaterka sprawniej kojarzyła fakty, dociekliwiej zadawała pytania i miała większość odwagę w działaniu. Akcja tej części po prostu "kleiła się i płynęła".

Zdecydowanie polecam tę książkę, a nawet te serię. Dla tych którzy szukają historii z dawką humoru, bez psychopatycznych seryjnych morderców, to zdecydowanie książka dla nich. Życzę miłej lektury.

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Lira


         Sylwia Szczepańska    






    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze: