"Pościg" – Elle Kennedy


Elle Kennedy zadebiutowała na polskim rynku wydawniczym w 2016 roku powieścią, będącą pierwszą częścią serii zatytułowanej Off-Campus". Pokusiłabym się o stwierdzenie, że dość niedawno, mając na uwadze, że do tej pory w księgarniach ukazało się już pięć książek, opowiadających historie różnych studentów Briar, jednocześnie w jakichś sposób powiązanych ze sobą. Pamiętam, że kanadyjską autorkę polubiłam od razu po przeczytaniu „Układu”, nie potrzebowałam dawać jej twórczości kolejnych szans, mimo wszystko czytać jej następne książki i głęboko wierzyć, że może z czasem i liczbą przeczytanych stron moja empatia wobec pisarki, i samych bohaterów wzrośnie. Pierwszy tom pokochałam tak bardzo, że bez żadnego cienia wątpliwości sięgnęłam po następną część tej serii, która nie okazała się już tak wspaniała, jak jej poprzedniczka. I śmiem twierdzić, że nawet kolejne tomy nie sprostały moich pewnie wygórowanym oczekiwaniom. Więc dlaczego postanowiłam przeczytać najnowszą powieść E. Kennedy? Ponieważ to Elle Kennedy, do której mam niesamowity sentyment i przeczytam dosłownie wszystko, co wyda.


„Pościg” rozpoczyna się dość niekonwencjonalnie, z uwagi na fakt, że bohaterowie, wokół których będzie rozgrywała się akcja, już się znają dzięki wspólnemu znajomemu, którym jest Dean – ukochany student uczelni, do którego wzdycha większość pań, a także rodzony brat Summer i jeden z przyjaciół Fitza. Jednak ostatnia dwójka posiada dość skomplikowaną relację, która miała swój początek na pewnej imprezie sylwestrowej, podczas której doszło do kilku niespodziewanych pocałunków, szczerych rozmów i jednej chwili słabości, którą Colin Fitzgerald zapamięta na zawsze. Fitz – dobrze zapowiadający się programista i prawdziwy nerd – wierzy, że gorzej już być nie może, że jego relacje nie mogą mu bardziej utrudniać życie. Aczkolwiek, jak wiemy, los bywa przewrotny i kilka dni później Summer staje się jego pełnoprawną współlokatorką. A w tej sytuacji unikanie siebie nawzajem całkowicie odpada.

Powieści Elle Kennedy szczycą się swoją lekkością i w wielu przypadkach jest to niewątpliwie zaleta, ale biorąc pod uwagę czytelników, których fascynują wszelakie zagadki, wydaje mi się, że nie jest to lektura dla nich. Zresztą trudno znaleźć romans, który w pełni sprostałby naszym oczekiwaniom, domagających się odrobiny tajemnicy.
"Żyjemy w społeczeństwie, w którym zbyt wiele kobiet ściąga inne w dół, zamiast pomagać im piąć się do góry."
Autorka fabułę książki prowadzi dość mozolnie, czasami wręcz za wolno, nie pamiętając w ogóle o potrzebach czytelnika – między innymi wartkiej akcji. Owszem, mam świadomość, że szczególnie w obyczajówkach wstęp, zawiązanie akcji jest ważnym elementem, który głównie pomaga nam poznać się z bohaterami i otaczającą ich rzeczywistością, ale jeśli podczas zaznajamiania się z pięćdziesięcioma stronami, tylko jedna zaciekawiła mnie na tyle mocno, żebym nie musiała powstrzymywać się przed zrobieniem sobie kilkuminutowej przerwy, która, znając mnie, przeciągnęłaby się do kilkugodzinnej, mój początkowy werdykt nigdy na temat tej książki nie będzie w pełni pozytywny. Później nie było wcale lepiej. Może momentami występowały przebłyski dawniej E. Kennedy – tej za czasów „Układu”, które mimo pisania dość schematycznych powieści, potrafiła obronić się treścią, dojrzałym stylem. W „Pościgu” mi tego zabrakło – tej finezji, gracji, z którą autorka poruszała kolejne wątki w swoich książkach. W najnowszej odsłonie często miałam wrażenie, że dostałam historię zupełnie niedopracowaną, pełną luk i sprzeczności, która ciągle skupia się wokół jednego i tego samego tematu, nie oferując nam nic więcej. Powieść uważam za dobry romans, nie wtedy gdy wywołuje u mnie jakieś emocje – to potrafi każdy, ale wtedy gdy całkowicie utożsamiam się z bohaterami; gdy z niecierpliwością wyczekuję momentu zakończenia historii, nie dlatego, że po prostu chcę przeczytać o tym, że ci ONI w końcu zostali parą, ale dlatego, że nie mogę się doczekać wydarzeń, które wstrząsną moim książkowym światem.

Większość moich zastrzeżeń sprowadza się do tego, że w powieści brakowało mi nieprzewidywalności, jakiegoś momentu w historii, w którym mocno bym zwątpiła w dalszą przyszłość głównych bohaterów. „Pościg” kompletnie pod tym względem do mnie nie przemawia, nie zaskakuje, nie otwiera oczu na pewne sprawy, jest po prostu zwykłą, przeciętną lekturą, o której istnieniu po kilku tygodniach się zapomina; która bez żadnych większych komplikacji pozwala wrócić do szarej rzeczywistości, nie przeżywa jej się tak jak kawał dobrej literatury, po której dręczy nas bezsenność.
"Mężczyźni nie definiują kobiet. Kobietę określają jej osiągnięcia. I jej buty."
Summer i Fitz są wykreowani równie przeciętnie i nie umywają się do bohaterów, którzy grali pierwsze skrzypce w Układzie". Nie mają w sobie pewnej magii, która powoduje, że postacie ożywiają na papierze. Pamiętam, że przeczytawszy po raz pierwszy opis „Pościgu”, byłam naprawdę zafascynowana Colinem, szczególnie jego zainteresowaniami, ponieważ miałam poczucie, że z nim w roli głównej autorce może się udać odtworzyć świat prawdziwego geeka, którego bardziej ciekawią gry komputerowe niż relacje międzyludzkie. Wierzyłam, że w końcu przeczytam romans, w którym głównym bohaterem nie będzie jakiś dupek, sportowiec, macho, milioner czy Bóg wie, kto jeszcze, ale zwykły człowiek, który z nich wszystkich jest mi zdecydowanie najbliższy. Zdecydowanie E. Kennedy nie wykorzystała w pełni potencjału, jaki drzemał właśnie w Fitzym i jego rzeczywistości – by nie powiedzieć, że wcale.

Podsumowując, „Pościg” to lektura, która nie jest trudna, jeśli chodzi o przyswajanie treści. Jej jedną z niewielu zalet jest właśnie lekkość i to przede wszystkim dlatego polecam ją na wiosenne wieczory, jeśli szukacie czegoś niewymagającego zbytniego skupienia. Aczkolwiek nie odkrywa ona nic nadzwyczajnego w swojej dziedzinie, nie przełamuje schematów, a także się ich nie wyzbywa. W moim książkowym rankingu plasuje się mniej więcej pośrodku, ponieważ czytałam od niej znacznie gorsze pozycje, ale również o wiele lepsze.

Ocena: 6/10


Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka!


Klaudia Korytkowska
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

4 komentarze:

  1. Dostałam tę książkę od wydawnictwa w prezencie, ale mimo wszystko chyba niedługo po nią sięgnę. Być może przypadnie do mojego gustu czytelniczego ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo że nie jest nadzwyczajna, to lubię tę autorkę, więc pewnie sięgnę po "Pościg". Tym bardziej, że nie słyszałam wczesniej o tej ksiązce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie ją dostałam. Ciekawe, czy będę mieć podobne wrażenia po przeczytaniu.

    OdpowiedzUsuń